Jestem z Trójmiasta. Rząd promuje je gofrem, a tego zabrakło [OPINIA]

Polska Organizacja Turystyczna chciała w 30 sekund pokazać światu piękno Trójmiasta. Pokazała Kopernika na plaży, Lecha Wałęsę na tle stoczni, kilka kadrów gdańskiej starówki, sopockie molo i Roberta Lewandowskiego jedzącego gofra. Mieszkam w Trójmieście i naprawdę trudno mi uwierzyć, że z całego tego bogactwa nie udało się wycisnąć czegoś więcej.

Lewandowski z gofrem nie wystarczyLewandowski z gofrem nie wystarczy
Źródło zdjęć: © Getty Images, Youtube | ZipZapic.com
Magda Żugier

Po Warszawie Polska Organizacja Turystyczna opublikowała nowy, 30-sekundowy spot promujący Trójmiasto. Obejrzałam go kilka razy i za każdym razem mam podobne pytanie: naprawdę to jest najlepsze, co mieliśmy do pokazania?

Tym bardziej że nie mówimy o przypadkowym filmiku wrzuconym na YouTube. Spot jest częścią międzynarodowej kampanii wizerunkowej "POLAND. More than you expected", której budżet wynosi 7 mln zł. Kampania jest prowadzona na pięciu zagranicznych rynkach: w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech i Stanach Zjednoczonych i jest realizowana na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki.


DLA CIEBIE
Wolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2 


Czyli mamy 30 sekund, kilka milionów złotych i zadanie: sprawić, żeby ktoś z zagranicy pomyślał "chcę zobaczyć Trójmiasto".

Rozumiem, że 30 sekund to bardzo mało. W pół minuty nie da się pokazać wszystkiego. Nie oczekuję przecież, że w jednym spocie znajdzie się każdy zabytek, każda plaża, muzeum, restauracja i leśna ścieżka między Gdańskiem a Gdynią. Ale można było zrobić to zupełnie inaczej.

Spot zaczyna się od plaży. Pojawia się na niej Mikołaj Kopernik, który przedstawia się po angielsku i przypomina, że zasłynął z "zatrzymania Słońca i ruszenia Ziemi". Potem mamy Gdańsk, dźwigi stoczniowe i Lecha Wałęsę. Nie jest jednak sam – towarzyszy mu amerykański aktor Jesse Eisenberg, który kilka lat temu otrzymał polskie obywatelstwo. Dalej są ujęcia gdańskiej starówki. Później przenosimy się do Sopotu, pojawia się molo, plaża i Robert Lewandowski jedzący gofra. I właściwie tyle.


WIDEO
Kóło, płaskiz i rozbory. Losowe znaki? Nie, to promocja Polski [OPINIA]


Gdańsk ma dużo więcej do zaoferowania

Gdańska starówka jest piękna. Tylko że jeśli mamy do dyspozycji zaledwie 30 sekund, to szkoda mi tych sekund na kolejne pocztówkowe ujęcie tej samej części miasta. Można było pokazać Bursztynowy Ołtarz w bazylice św. Brygidy. Można było zabrać widza na historyczne Westerplatte. Można było pokazać Europejskie Centrum Solidarności, Muzeum II Wojny Światowej, albo nawet Żurawia, który pojawił się w Wiedźminie III: Dziki Gon.

  • Długie Pobrzeże
  • Żuraw w Gdańsku
  • Muzeum II Wojny Światowej
  • Długie Pobrzeże
  • Europejskie Centrum Solidarności
  • Bursztynowy ołtarz w kościele św. Brygidy w Gdańsku
  • 100cznia w Gdańsku
[1/7] Długie Pobrzeże Źródło zdjęć: © money.pl

Można było oczywiście pokazać stocznię, ale nie tylko jako historyczny symbol. Bo tereny stoczniowe dzisiaj żyją. Można było pokazać 100cznię – ludzi siedzących nad wodą, jedzących, pijących, słuchających muzyki. Miejsce, które powstało na terenach dawnej Stoczni Cesarskiej i Stoczni Gdańskiej, jest dziś jednym z ciekawszych przykładów tego, jak industrialna przestrzeń może dostać drugie życie.

To byłoby dla mnie dużo ciekawsze: Gdańsk, który ma historię, ale nie jest zamrożony w tej historii. Można było pokazać pobrzeże Motławy, ale nie tylko jako ładny kadr. Ludzi spacerujących, statki, restauracje, wodę, zachód słońca.

Można było pokazać Jarmark św. Dominika – jedno z najbardziej charakterystycznych wydarzeń Gdańska, podczas którego przez kilka tygodni centrum miasta zamienia się w ogromną przestrzeń handlu, jedzenia, koncertów i wydarzeń.

760th St. Dominic's Fair in Gdansk, PolandPeople  looking for goods on on stalls and stands on the Old Town streets (some of them wearing face masks due the Covid-19 pandemic) during 760th edition of St. Dominic's fair are seen in Gdansk, Poland on 26 July 2020 Traders, artists and collectors participate in the Fair occupying with their stands several streets in the centre of the in the historical city centre. St. Dominics Fair is the largest open-air trade and cultural event in Poland and one of the largest such events in Europe. In 2020 due the coronavirus there is over 30 percent less traders than usual. (Photo by Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images)NurPhotocorona, sars-cov-2, pandemic, st. dominic's fair, st domonics fair, jarmark dominikanski, jarmark sw dominika
Jarmark św. Dominika w Gdańsku to jedna z największych imprez plenerowych w Europie © Getty Images | Michal Fludra/NurPhoto

Sopot to nie tylko molo i gofr

Sopot? Oczywiście, że molo. Tylko Sopot to przecież coś więcej niż molo, plaża i gofr, nawet jeśli gofra z bitą śmietaną i owocami dostaliśmy w pakiecie z Robertem Lewandowskim.

To jeden z najbardziej znanych polskich kurortów. To Opera Leśna, stare wille, ulice, które prowadzą prosto nad morze, czy słynny Monciak. To także lasy i wzgórza Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, które zaczynają się właściwie na wyciągnięcie ręki od centrum.

I właśnie ten kontrast jest świetny. Morze i las. Kurort i natura. Plaża i rower. To są rzeczy, które naprawdę mogą przekonać turystę do przyjazdu.

Widok na Sopot
Widok na Sopot © Getty Images | NorthSky Films

A gdzie jest Gdynia?

Tutaj mam chyba największy problem. Bo spot ma promować Trójmiasto, a Gdyni praktycznie w nim nie ma. I akurat trafiliśmy na moment, w którym trudno o lepszą okazję do pokazania tego miasta.

W 2026 r. Gdynia obchodzi 100-lecie nadania praw miejskich. A do tego 27 lipca tego roku Modernistyczne Centrum Gdyni zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Czyli mamy gotową historię na międzynarodowy spot.

Sto lat miasta. UNESCO. Modernizm. Morze. Port. I można było pokazać modernistyczne centrum, Skwer Kościuszki, port, ORP "Błyskawicę", "Dar Pomorza", plażę, Kamienną Górę czy klif Orłowski. Można było pokazać Gdynię w słońcu, z morzem i ludźmi.

  • Budynek dawnego ZUS w Gdyni. Przykład modernizmu
  • Klif w Orłowie
  • Port w Gdyni
  • Budynek przy Skwerze Kościuszki. Przykład modernizmu
[1/4] Budynek dawnego ZUS w Gdyni. Przykład modernizmu Źródło zdjęć: © Getty Images | Mateusz Wlodarczyk

A są jeszcze Kaszuby

Jest jeszcze jedna rzecz, którą można pokazać – nie tylko Gdańsk, Sopot i Gdynię. Kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów dalej mamy Kaszuby – jeziora, lasy, wzgórza, kajaki, rowery, grzyby. Można było pokazać człowieka jadącego rowerem przez las, czy przez Półwysep Helski. Kajak na jeziorze. Widok na kaszubskie wzgórza. Ludową muzykę, stroje, tańce.

Można było pokazać kuchnię. Ryby. Śledzia w śmietanie. Kaszubskie wypieki. Cokolwiek, co mówiłoby: to nie jest po prostu kolejny kawałek wybrzeża, jakich wiele w Europie. To jest konkretne miejsce z własną kulturą, historią i charakterem.

Gdzie są widoki? Od wielu lat nad polskie morze przyjeżdża coraz więcej turystów z zagranicy, również z Czech. Miałam okazję z niektórymi rozmawiać. I wiecie, co najbardziej im się podobało? Nie Wałęsa. Nie Kopernik. Nie Lewandowski.

To, że mogą jeździć rowerami i oglądać widoki. Morze, lasy, ścieżki rowerowe, klify, małe miejscowości, natura. I właśnie tych widoków w spocie też mi brakuje.

  • Półwysep Helski
  • Widok na Kaszuby
[1/2] Półwysep Helski Źródło zdjęć: © Getty Images | ewg3D

Jestem stąd. Dlatego mnie to wkurza Nie mam problemu z tym, że pokazano gdańską starówkę. Jest piękna. Nie mam problemu z Wałęsą. Historia Solidarności jest jednym z największych atutów Gdańska. Nie mam problemu z sopockim molo. To przecież symbol miasta. Nawet Lewandowski jedzący gofra może być zabawnym elementem reklamy.

Problem w tym, że z tych wszystkich rzeczy można było zbudować coś znacznie ciekawszego. Można było pokazać trzy miasta, które są obok siebie, ale każde ma zupełnie inny charakter.

Gdańsk – historia, stocznia, kultura, zabytki i nowe życie dawnego przemysłu. Sopot – kurort, plaża, las i życie nocne. Gdynia – morze, port, modernizm i miasto, które właśnie dostało UNESCO. A do tego Kaszuby, natura, rowery, jeziora i kuchnia.

W 30 sekund nie da się pokazać wszystkiego. Ale da się sprawić, że ktoś będzie chciał zobaczyć więcej.

Wybrane dla Ciebie