Konflikt o "Przyjaźń". "Ukraina obnaża słabość polityki Orbana"
Już od ponad trzech tygodni rosyjska ropa nie trafia na Słowację i Węgry. Ropociąg "Przyjaźń" został uszkodzony w rosyjskim ataku. Przedłużająca się naprawa magistrali stała się przyczyną sporu z Brukselą. Premier Fico i Orban posunęli się do szantażu UE, zarzucając Ukrainie celowe opóźnianie przesyłu.
Południowa nitka rurociągu "Przyjaźń" (Drużba), którą rosyjska ropa dociera tranzytem przez Ukrainę na Węgry i Słowację, jest nieczynna od 27 stycznia. Została uszkodzona w wyniku rosyjskich ataków.
Strona ukraińska twierdzi, że trwa remont rurociągu. Budapeszt i Bratysława oskarżają jednak Kijów o celowe opóźnianie naprawy. Ministerstwo gospodarki w Bratysławie poinformowało w środę, że wznowienie dostaw ropy na Słowację przez rurociąg Przyjaźń zostało przełożone na czwartek. Strona ukraińska nie podała przyczyn przesunięcia terminu.
Węgry i Słowacja przekonują, że odcięcie od dostaw przez ropociąg "Przyjaźń" jest uderzeniem w ich bezpieczeństwo energetyczne, a dostawy z Rosji są koniecznością ze względu na rzekomy brak alternatyw, do tego jednak wrócimy za chwilę.
Francuski milioner ostrzega Polaków. "Nie polecam"
"Przyjaźń" dzieli Europę
Władze Węgier i Słowacji w odpowiedzi wstrzymały dostarczanie oleju napędowego do Ukrainy, zagroziły też wstrzymaniem przesyłu energii elektrycznej (a Słowacja we wtorek wprowadziła groźbę w życie), a także - w przypadku Węgier - gazu. Premier Słowacji Robert Fico nie pierwszy raz groził Ukrainie ocięciem dostaw energii. Już w grudniu ubiegłego roku zapowiadał podjęcie takich kroków.
Przypomnijmy, możliwości przesyłu energii z państw Unii Europejskiej do Ukrainy i Mołdawii są wyznaczane na tzw. profilu synchronicznym i wynoszą 2100 MW (megawatów). Zgodnie z unijnymi umowami, nad którymi czuwa Agencja ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER), taką moc mają wspólnie być w stanie dostarczyć cztery kraje. Poza wspomnianą Słowacją, są to Węgry, Rumunia i Polska (na nasz kraj przypada 15 proc., czyli około 315 MW).
To jednak nie koniec, bowiem po dalszy szantaż sięgnął rząd Viktora Orbana. Szef węgierskiej dyplomacji oświadczył w poniedziałek, że dopóki Kijów nie wznowi tranzytu ropy, Budapeszt będzie blokować 20. pakiet sankcji UE i jej pożyczkę dla Ukrainy.
Ukraina zapewnia, że naprawy trwają tak długo ze względu na skalę zniszczeń. Według portalu Ukrainska Prawda Kijów zaproponował wykorzystanie alternatywnych tras dostaw, w tym innych elementów swojej infrastruktury przesyłowej, takich jak rurociąg Odessa–Brody, łączącego Morze Czarne z rurociągiem "Przyjaźń", do czasu naprawienia tego drugiego.
Węgry i Słowacja odcięta? "Nieprawda"
- Nie jest prawdą, że Węgry i Słowacja nie mają innych opcji. Przepustowość zmodernizowanej magistrali "Adria" z Chorwacji z terminalu na wyspie Kirk może pokryć pełne zaopatrzenie Węgier i Słowacji na ropę - stwierdza w rozmowie money.pl Tymon Pastucha, analityk Polskiego Instytutu Spraw Zagranicznych (PISM).
W środę tak też się stało. Komisja Europejska poinformowała, że Chorwacja rozpoczęła tranzyt niepochodzącej z Rosji ropy na Węgry i Słowację za pośrednictwem rurociągu "Adria" (JANAF). - Chorwacja może zapewnić długoterminowe i niezawodne dostawy na Węgry i Słowację za pośrednictwem rurociągu "Adria" - mówił już we wtorek premier Chorwacji Plenković Plenković podczas wizyty w Kijowie. I wezwał Budapeszt i Bratysławę do przekazania tej informacji swoim obywatelom.
W money.pl szeroko pisaliśmy o możliwościach dostaw na Węgry i Słowację z innych niż rosyjski kierunków. Zakup ropy z Rosji zawsze był wyborem politycznym. - Techniczne możliwości są i były od samego początku. Węgry mogą w każdej chwili wykorzystać południowy korytarz rurociągiem przez Chorwację - tłumaczył nam jesienią ubiegłego roku dr Szymon Kardaś, analityk European Council on Foreign Relations.
Jak zauważa Tymon Pastucha, wyzwaniem jest to, że słowacka i węgierskie rafinerie nie zostały w pełni przystosowane do lżejszych gatunków ropy. - MOL (węgierski koncern naftowy - przyp. red.) nie przeprowadził niezbędnych inwestycji w ostatnich latach, mając świadomość ryzyka. To nie oznacza, że nie mogą jej przerabiać, ale wpłynie to m.in. na marżowość procesu. Przerabianie lżejszej ropy w rafineriach nastawionych na rosyjską ropę będzie droższe i mniej wydajne, ale nie wpłynie na dostępność produktów.
Rząd w Budapeszcie zwrócił się do Chorwacji o zezwolenie na transport rosyjskiej ropy rurociągiem JANAF. - Węgrzy chcieli skorzystać z wyłączenia z unijnych sankcji na dostawy morskie rosyjskiej ropy, MOL nawet już je zakontraktował, Chorwacja jednak twardo się temu sprzeciwia. Nie przyjmie tych ładunków, bo naraziłaby się na wtórne sankcje USA i pozostaje to niezgodne z jej polityką wspierania Ukrainy - przypomina analityk PISM.
Jak pisaliśmy w money.pl, jeszcze w marcu 2023 r. węgierski rząd chwalił się dostawami ropy z jeszcze innego kierunku - z wykupionych przez MOL azerskich pól naftowych. Ropa Azeri Light wydobywana z pola naftowego Azeri-Chirag-Gunashli, w którym MOL Group posiada 9,57 proc. udziałów, trafia na Węgry i Słowację przez port w Ceyhan w Turcji do Omisalj w Chorwacji, a następnie przez wspomniany rurociąg "Adria" 90 tys. ton ropy naftowej transportowane jest do jedynej rafinerii na Węgrzech - w miejscowości Duna pod Budapesztem - oraz do Bratysławy.
Skoro oba kraje mają możliwość pozyskania ropy innymi kanałami, dlaczego tak stawiają na ropę od Władimira Putina? - Zależy im na przywróceniu dostaw rosyjskiej ropy przez ropociąg "Przyjaźń", bo kupują surowiec po korzystnych cenach. Nie jest tajemnicą również to, że ma to podłoże politycznie. Zależność energetyczna Słowacji, a przede wszystkim uzależnienie Węgier, od Rosji, a także wspólne projekty energetyczne są powodem, dla którego Orban i Fico naciskają na przywrócenie dostaw, posuwając się nawet do szantażu - wyjaśnia Tymon Pastucha.
Ukraina celowo zwleka? Ma inne priorytety
Jak zauważa nasz rozmówca, dostawy przez ropociąg "Przyjaźń" są wstrzymane od ponad 3 tygodni ,a to długi okres. - Poprzednie naprawy po stronie rosyjskiej trwały zwykle około tygodnia, do 10 dni. Trudno oczywiście zweryfikować, jak duże były zniszczenia, ponadto Ukraina mierzy się z deficytem załóg naprawczych i energii elektrycznej, niezbędnej dla funkcjonowania przepompowni w Brodach - przypomina analityk PISM.
Jednak, jak zauważa, przedłużające się naprawy mogą działać na korzyść Ukrainy. - Po pierwsze, stację Brody zniszczyła Rosja, która prowadzi sukcesywny ostrzał ukraińskiej infrastruktury. Tym razem skutki rosyjskich ataków dotknęły nie tylko Ukrainy, ale również Węgry i Słowację. To Rosja powinna ponieść prawną, finansową i polityczną odpowiedzialność za jej zniszczenie - ocenia Pastucha. - Po drugie, wstrzymanie dostaw to realny spadek dochodów walutowych dla Rosji. Po trzecie, Rosja wykorzystuje zależność Węgier i Słowacji od importu energii do blokowania sankcji lub niekorzystnych decyzji dla Kremla w UE - podkreśla.
Poza tym Ukraina, borykając się z rozległymi zniszczeniami w swoim sektorze energetycznym i koniecznością przeprowadzenia kluczowych napraw niezbędnych do funkcjonowania państwa w warunkach wojny, może nie traktować naprawy ropociągu jako priorytetu. - Przy poważnych niedoborach energii elektrycznej dla ludności, w społeczeństwie ukraińskim narasta sprzeciw wobec przekazywania energii na potrzeby tranzytu rosyjskiej ropy na Węgry - przypomina nasz rozmówca.
Ropa popłynie. Orban obnażony
Węgry i Ukraina od dłuższego czasu pozostają w konflikcie politycznym z UE, a przedłużający się brak dostaw rosyjskiej ropy pokazał słabość polityki energetycznej Orbana uzależnionej od jednego dostawcy.
- MOL i Slovnaft już sięgają po rezerwy, a zaraz mogą być zmuszone zamówić ropę z innych kierunków przez dostawy spotowe - zaznacza Pastucha. - To dowodzi, jak kruche jest bezpieczeństwo energetyczne oparte na jednym ropociągu i jednym dostawcy, obnaża słabość polityki Orbana i to tuż przed wyborami. Przypomnę, że od 2022 roku import ropy z Rosji do Węgier na Słowację nie malał, ale wzrósł - podkreśla analityk PISM.
Jak ocenia analityk, ropa przez "Przyjaźń" najprawdopodobniej w końcu popłynie, ale to będzie chwilowa dostawa, aby uspokoić sytuację i cofnąć weto Węgier ws. kolejnego pakietu sankcyjnego. Ten szlak tak jak był, tak będzie celem ataków. Przepompownia w Tatarstanie, a więc źródło tego ropociągu, daleko w Rosji, już została zaatakowana przez Ukraińców.
- Ciekawą możliwością jest powołanie się przez stronę ukraińską na tzw. siłę wyższą, której przesłanki w wyniku ataków zaistniały. Umożliwiłoby to czasowe wstrzymanie dostaw ropy na Węgry i zmusiło Budapeszt do przyspieszenia dywersyfikacji importu jeszcze przed wygaśnięciem obowiązującego do końca 2029 r. kontraktu tranzytowego. Tak ryzykowny krok wymagałby jednak decyzji politycznych w Kijowie oraz wsparcia ze strony Unii Europejskiej - ocenia Tymon Pastucha.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl