Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Koronawirus. Przygraniczne miejscowości pustoszeją. "Zamknięta granica to dla nas wyrok"

Tętniące zazwyczaj życiem przygraniczne miejscowości niemal zupełnie się wyludniły. To efekt decyzji niemieckiego rządu, która uznaje Polskę za "obszar ryzyka". Sprzedawcy boją się, że drugiego zamknięcia granicy już nie przetrwają.

Podziel się
Dodaj komentarz
(WP)
Większość przygranicznych sklepów jest zamknięta od ostatniej soboty (Fot: Mateusz Madejski)

Słubice, Kostrzyn nad Odrą czy Lubieszyn. Te przygraniczne miejscowości żyją z niemieckich klientów.

Niemcy przyjeżdżali na zakupy, czasem na obiad, do mechanika czy do fryzjera. W nastawionych na niemieckiego klienta sklepach i punktach usługowych zatrudnienie znajdowały tysiące Polaków.

Restauracje znowu zamknięte. "Podejrzewamy, że będzie tak do końca roku"

Tuż przed wprowadzeniem tym zasad, polsko-niemieckie granice się zakorkowały. Tłumy Niemców ruszyły na "zakupy ostatniej szansy". Najczęściej wybierali papierosy, alkohole, ale i ozdoby świąteczne.

Niektóre targowiska zostały zupełnie zamknięte (Fot: Mateusz Madejski)

Jak wyglądają przygraniczne miasteczka kilka dni później? Odwiedziliśmy zachodniopomorski Lubieszyn. Są tam zarówno wielkie hale targowe, jak i nieduże sklepy czy zakłady fryzjerskie. Zwykle z ich oferty korzystają tysiące niemieckich klientów dziennie.

Teraz jednak miasto wygląda niczym wyludnione. Niektóre targowiska są zupełnie zamknięte. W jednym z największych z nich działały tylko pojedyncze stoiska - zwykle z tanimi pracownikami. Kilkadziesiąt boksów, w których kwitł handel ubraniami, słodyczami czy gadżetami, zostało owiniętych foliami i zupełnie zamkniętych.

Jeszcze niedawno hale targowe tętniły życiem (Fot: Mateusz Madejski)

Przygraniczny biznes ma problem

- Chyba się będę zwijał. Ruch jest minimalny. Otworzyłem się w zasadzie tylko dlatego, żeby nie siedzieć w domu i się nie zamartwiać - usłyszeliśmy od jednego z działających handlarzy.

Inny handlarz mówi, że "zamknięta granica to dla niego wyrok". Nie spodziewa się, że klientów z Niemiec mogą zastąpić Polacy, bo ci na zakupy w takie miejsca nie jeżdżą. Z kolei, jak zauważa, sytuacja epidemiczna w Polsce jest coraz poważniejsza. Trudno więc liczyć, że Niemcy prędko zniosą ograniczenia.

Zamknięte sklepy w Lubieszynie (Fot: Mateusz Madejski)

Nawet tania stacja benzynowa, pod którą zwykle ustawiają się rzędy aut na niemieckich blachach, stoi niemal pusta.

Funkcjonują ciągle niektóre punkty usługowe, budki z jedzeniem oraz sieciowe sklepy i markety. Tych w okolicy jest kilka. Sprzedawcy jednak mówią, że "ruch jest minimalny". Na parkingach czasem pojawiają się auta na niemieckich tablicach rejestracyjnych. - Jednak najczęściej to Polacy, którzy mieszkają w Niemczech i wybierają się np. do rodziny - opowiada jedna z ekspedientek.

Nastroje w Lubieszynie są bardzo złe. Mieszkańcy, z których większość pracuje w handlu, mówią, że sytuacja wygląda jeszcze poważniej niż na wiosnę. Wtedy to o zamknięciu granicy zdecydował polski rząd. Handlowcy zwracają uwagę, że tym razem trafiło na tradycyjny okres żniw - czyli tygodnie poprzedzające Boże Narodzenie.

Handlowcy nie spodziewają się otwarcia granic przed świętami. Nie liczą też, że Niemcy będą wykonywać testy na koronawirusa po zakupach w Polsce. - Obawiam się, że epidemia może nas wykończyć. Pogranicze może nie wyglądać już jak dotychczas - słyszymy od jednego z przedsiębiorców.

Kontrole na granicy polsko-niemieckiej (Fot: Mateusz Madejski)

Tymczasem na samej granicy przy Lubieszynie ustawiło się kilkunastu funkcjonariuszy niemieckiej straży granicznej i policji. Kontrolują niemal każdy pojazd, który próbuje przekroczyć granicę. Zdecydowana większość z nich to auta dostawcze i ciężarówki. Są jednak pojedyncze samochody osobowe, zwykle na polskich rejestracjach. To zwykle Polacy, którzy dojeżdżają do pracy po drugiej stronie granicy. Na mocy zarządzeń regionalnych zostali w większości zwolnieni z obowiązku przedstawiania testów lub przechodzenia kwarantanny.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
28-10-2020

GarminPolska dla Niemców zawsze była ryzykiem, ot, taki mały biedny kraj ale nie da se w kaszę dmuchać. Niemce, ile razy już, się poparzyliscie na Polsce

28-10-2020

Zdziwionyto jak to? Tyle lat tam zarabiali i nie odłożyli sobie żadnego zabezpieczenia? Żadnej poduszki finansowej? Dziwne

28-10-2020

księgowyJuż się popłakałem nad biednym losem cwaniaków i mataczy , którzy tylko kombinowali - jak nie płacić podatków i ZUSu

Rozwiń komentarze (104)