Koronawirus w Polsce. Małopolska ma problem z weselami i fabrykami

Zaczęło się od wesel, a później problem przeniósł się do największych firm w regionie. Małopolska od tygodnia zmaga się z rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem. Służby wykryły wirusa m.in. w zakładach produkcyjnych Konspol.

Koronawirus nie odpuścił. Problemy ma nie tylko Śląsk, ale również MałopolskaKoronawirus nie odpuszcza. Problem ma teraz Małopolska
Źródło zdjęć: © PAP | PAP, EPA
Mateusz Ratajczak

Śląsk ma kopalnie, Małopolska wesela i firmy. Poniedziałek? 61 infekcji. Niedziela? 109. Sobota? 142 infekcje. W ciągu trzech dni w Małopolsce pojawiło się 312 zakażonych. W ciągu ostatniego tygodnia tylko w tym regionie służby wykryły niemal 600 przypadków koronawirusa.

Spora część z nich przypada na Nowy Sącz i okoliczne miejscowości. Lokalny sanepid już tydzień temu przesunął niemal wszystkich pracowników do działań związanych z koronawirusem. Uruchomił też cztery linie telefoniczne i dzień w dzień odbiera około 500 połączeń.

W ubiegłym tygodniu urlop przerwał prezydent miasta Ludomir Handzel i zwołał sztab kryzysowy. "Jestem daleki od paniki. Wiemy coraz więcej o chorobie" - napisał w mediach społecznościowych.

Kolej w martwym punkcie. "Problemem są prywatne grunty"

Jedną z firm, która musi walczyć z wirusem, jest Konspol z Nowego Sącza. To jeden z największych przetwórców drobiu w Polsce. Sprzedaje swoje produkty w sieciach handlowych, dostarcza je do hoteli i restauracji. Eksportuje do kilkunastu krajów w Europie (np. do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Niderlandów, Słowacji, Słowenii).

W sumie firma z Nowego Sącza przerabia 4 tys. ton mięsa drobiowego miesięcznie. Rok temu firmę przejął amerykański koncern Cargill.

- Potwierdzam, że grupa pracowników Konspolu otrzymała pozytywne wyniki testu zakażenia koronawirusem. Osoby te są już objęte opieką medyczną - informuje money.pl Anna Porębska, dyrektor generalny Konspol Holding w Nowym Sączu. Jak wynika z informacji małopolskiego wojewódzkiego sanepidu, w firmie zachorowało 75 osób. Kwarantanną objęto na ten moment 394 osób. Służby są przekonane, że to ognisko wirusa jest już zamknięte.

Co ciekawe, wiele wskazuje na to, że część zakażeń z nowosądeckich firm związana jest z weselami, które w tym regionie rozpoczęły problem. I tak wiele osób trafiło na kwarantannę po udziale w weselu w miejscowościach Nawojowa (okolice Starego Sącza), Podegrodzie i Nowy Sącz.

To wszystko miejscowości z jednego lub sąsiadujących powiatów. A warto wiedzieć, że jeszcze miesiąc temu w powiecie nowosądeckim nie było chorych.

Zakłady mięsne z problemem

O tym, że kilka małopolskich firm zmaga się z wirusem i ma status "ogniska" małopolskie służby informowały Ministerstwo Zdrowia już w środę w ubiegłym tygodniu. Duże zakłady produkcyjne siłą rzeczy są mocniej narażone na atak wirusa - pracuje tam więcej osób, często też do większych firm dociera większa liczba poddostawców. Źródeł zakażenia może być więc wiele.

- Konspol podjął decyzję o prewencyjnym wysłaniu grupy pracowników, którzy mogli mieć kontakt z osobami zakażonymi, na 14-dniową kwarantannę celem obserwacji stanu zdrowia, monitorowania wystąpienia ewentualnych objawów i zastopowania dalszego rozprzestrzeniania się zakażenia - informuje Anna Porębska.

Deklaruje też, że wzmocnione zostały procedury bezpieczeństwa. Stało się to już na samym początku epidemii. - Prowadzimy ciągłą prewencyjną akcję informacyjną o COVID-19 dla naszych pracowników, wprowadziliśmy obowiązkowe pomiary temperatury przy wejściu do zakładu, dezynfekcję rąk oraz obowiązek noszenia maseczki zakrywającej usta i nos. Do tego jest też zakaz odwiedzin gości z zewnątrz w zakładzie produkcyjnym - dodaje dyrektor generalna firmy.

Przedstawiciele firmy argumentują, że sytuacja w przedsiębiorstwie jest po części odbiciem tego, co się dzieje w regionie. A tutaj - jak widać po statystykach - zmiany są dynamiczne.

Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, ognisko choroby pojawiło się też w firmie Fakro. To kolejny z regionalnych potentatów. Spółka nie odpowiedziała jednak na pytania money.pl w tej sprawie.

Niemcy zbadali problem

Ani prewencyjna kwarantanna, ani restrykcyjne zasady nie powinny dziwić. Jak pokazuje historia z Niemiec - zakłady mięsne szybko mogą stać się dużym ogniskiem choroby.

Idealnym przykładem jest rozwój koronawirusa w niemieckich zakładach przetwórstwa mięsnego Toennies w mieście Rheda-Wiedenbruck (północno-zachodnia część Niemiec).

Historię w ostatnich dniach opisywał serwis "Deutsche Welle", bo zakłady mięsne stały się obiektem badań niemieckich naukowców. Do tej pory służby powiązały aż 1,2 tys. infekcji koronawirusem z koncernem Toennies. I nie mają już wątpliwości, że w jednym z działów musiał pojawić się tak zwany super roznosiciel. To on odpowiada za zakażenie sporej części załogi i wyłączenie największej niemieckiej rzeźni z pracy.

Jak informuje "DW", naukowcy są przekonani, że "decydującą rolę w wybuchu epidemii odegrały warunki panujące w zakładach przetwórstwa mięsnego". Na całość złożyły się takie czynniki jak: niska temperatura, ciężka fizyczna praca i mały dopływ świeżego powietrza.

Co ważne, pracowników dzielił często dystans powyżej 1,5 metra. I to nie wystarczyło. Naukowcy są przekonani, że w takich warunkach i 8 metrów mogłoby być nieodpowiednią odległością. Jednocześnie – oczywistym jest, że takiego dystansu wprowadzić w takim miejscu się nie da.

Efekt? Infekcja wybuchła w dziale ćwiartowania tusz wołowych, ale szybko przeniosła się do działu przerobu tuczników. I to zainteresowało naukowców. Pracownicy teoretycznie nie przechodzą od jednego stanowiska do drugiego, choć są niedaleko. Mają jednak wspólne szatnie i pomieszczenia socjalne. Najpewniej to właśnie tam doszło do kolejnych zakażeń.

Warto podkreślić, że taka sytuacja nie wpływa na same produkty. To nie mięso jest zakażone i to nie mięso jest nośnikiem wirusa. Ognisko choroby w firmie wyłącza jednak z pracy część zatrudnionych. W Niemczech był to na tyle duży problem, że część hodowców nie miała co zrobić ze swoimi zwierzętami.

Jak wskazuje "DW", badanie w Niemczech przeprowadzili wspólnie naukowcy z Centrum Badań Chorób Zakaźnych im. Helmholtza (HZI), Kliniki Uniwersyteckiej Hamburg-Eppendorf (UKE) oraz Instytutu Wirusologii Doświadczalnej im. Leibniza (HPI).

W Polsce do tej pory służby informowały tylko o jednej takiej osobie, która mogłaby otrzymać tytuł super roznosiciela - pacjencie w Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc we Wrocławiu. Sam nie miał objawów, a odpowiadał za zakażenie kolejnych 50 osób.

Wybrane dla Ciebie
Premier uspokaja, a ceny diesla wystrzeliły. Tak nie było od 2023
Premier uspokaja, a ceny diesla wystrzeliły. Tak nie było od 2023
Ponad 7100 zł. Tak zarabiają Polacy. GUS pokazał medianę
Ponad 7100 zł. Tak zarabiają Polacy. GUS pokazał medianę
Rusza nowy program dla firm z sektora obronnego
Rusza nowy program dla firm z sektora obronnego
Chaos na Bliskim Wschodzie grozi globalną recesją? Ekonomiści zabierają głos
Chaos na Bliskim Wschodzie grozi globalną recesją? Ekonomiści zabierają głos
Trump proponuje eskortę tankowców. Eksperci: łatwy cel ataków
Trump proponuje eskortę tankowców. Eksperci: łatwy cel ataków
Ruch tankowców praktycznie zamarł. Ta animacja mówi wszystko
Ruch tankowców praktycznie zamarł. Ta animacja mówi wszystko
Zwrot na giełdzie w Warszawie. Tak otworzyły się rynki
Zwrot na giełdzie w Warszawie. Tak otworzyły się rynki
Ewakuacja z Bliskiego Wschodu. Te kraje proszą UE o pomoc
Ewakuacja z Bliskiego Wschodu. Te kraje proszą UE o pomoc
UOKiK interweniuje ws. PSE i OZE. "Napływają skargi"
UOKiK interweniuje ws. PSE i OZE. "Napływają skargi"
Szykują kilka ważnych zmian w podatkach. Są projekty
Szykują kilka ważnych zmian w podatkach. Są projekty
Nowy cel UE. Raport: tylko te kraje dają radę
Nowy cel UE. Raport: tylko te kraje dają radę
Wrze na Bliskim Wschodzie. Ropa wciąż drożeje
Wrze na Bliskim Wschodzie. Ropa wciąż drożeje