Kryzys w Europie. Polska musi przeprosić się z węglem. Nawet na kilkanaście lat

Konflikt zbrojny między Iranem a Stanami Zjednoczonymi doprowadził nie tylko do drożyzny na stacjach. Ceny gazu – niezbędnego u progu sezonu grzewczego – w Europie są najwyższe od trzech lat. Sytuacja zmusza kontynent, w tym Polskę, do przeproszenia się z węglem.

Minister Wojciech Balczun podkreśla rolę węglaMinister Wojciech Balczun podkreśla rolę węgla
Źródło zdjęć: © East News | East News, REPORTER, Tomasz Jastrzębowski
Robert Kędzierski

Najnowsze prognozy są jednoznaczne – produkcja energii z węgla wzrośnie o 25 proc. w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Generacja energii z gazu spadnie w tym samym czasie o podobną wartość – czytamy w najnowszym raporcie ICIS.

Blokada cieśniny Ormuz uniemożliwia nie tylko transport ropy naftowej i gotowych paliw, ale i gazu. Przez zaburzenie podaży cena błękitnego paliwa sięgnęła 80 euro za megawatogodzinę. A przez to elektrownie na węgiel kamienny i brunatny stały się średnio bardziej rentowne niż ich gazowe odpowiedniki. Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od co najmniej 2024 r.

Wskaźnik "clean dark spread" mierzy rentowność produkcji energii z węgla. Jego wartość gwałtownie wzrosła od wybuchu konfliktu pod koniec lutego. Odpowiedni wskaźnik dla gazu nosi nazwę "clean spark spread". W tym samym czasie wartość wskaźnika gazowego drastycznie spadła. Wyraźna rozbieżność między tymi miarami utrzymuje się od końca sezonu letniego. Te wskaźniki są najlepszym dowodem na to, że pomimo proekologicznych dążeń Wspólnoty to węgiel stał się bardziej opłacalnym surowcem niż gaz.


DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

Węgiel tak, ale tylko jako ratunek

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podczas niedawnego Future Mining Forum & Expo 2026 w Katowicach przyznał, że dotychczasowa sytuacja geopolityczna nie przełożyła się na istotną destabilizację polskiego bezpieczeństwa energetycznego, chociaż – jak podkreślił – musi ono uwzględniać komponent węglowy.

Ten rok pokazał, że ten komponent węglowy musi być, czy też ma szansę być większy, niż się spodziewaliśmy. Zwiększamy w tej chwili wydobycie w spółkach węglowych i wiemy, jakie jest zapotrzebowanie energetyki na węgiel, jako element stabilizujący. Natomiast żeby to wszystko mogło się udać, musimy cały czas konsekwentnie restrukturyzować spółki górnicze, poprawiać ich efektywność, bo mamy z tym wielki problem – stwierdził szef MAP.

Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona podczas Konferencji Instytutu Polityki Energetycznej w Rzeszowie sprawę postawił jeszcze jaśniej.

Należy podejść do węgla po raz drugi – powiedział wiceminister aktywów państwowych. Są zasoby węgla w Polsce, które jeszcze przez najbliższe 10–15 lat mogą być wydobywane w sposób skuteczny i optymalny kosztowo – stwierdził odpowiedzialny za sektor węglowy wiceminister.

Obecny na tej samej konferencji prezes Polskich Sieci Energetycznych zastrzegł, że nie chodzi o powrót do węgla, a o utworzenie z energetyki węglowej stabilnego bufora bezpieczeństwa dla systemu. – Większość bloków węglowych jest tak zdegradowanych, że nie ma sensu w nie inwestować – mówił szef PSE.

Jak w praktyce ma więc wyglądać "przeproszenie się z węglem"? Uczestnicy Konferencji postulują, by rząd w porozumieniu z branżą wybrał kilkanaście kopalń i kilkanaście bloków energetycznych i przyjął, że będą funkcjonować. Jak długo? Mowa nawet o kilkunastu latach.

Polska energetyka zależna od węgla

Dane Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) pokazują, że mimo dynamicznego wzrostu mocy odnawialnych źródeł energii polska energetyka nadal w dużej mierze opiera się na węglu. We wrześniu łączna moc osiągalna krajowych źródeł wytwórczych była bliska 80 GW. Największy udział miała fotowoltaika, dysponująca mocą 27,5 GW (35 proc. całości). Na kolejnych miejscach znalazły się elektrownie na węgiel kamienny z mocą 22,3 GW (28 proc.), farmy wiatrowe z 11,4 GW (14 proc.), elektrownie na węgiel brunatny z 8,4 GW (11 proc.), jednostki gazowe z 6,9 GW (9 proc.) oraz hydroelektrownie z 2,5 GW (3 proc.).

Struktura rzeczywistej produkcji energii wygląda jednak inaczej. W sierpniu elektrownie węglowe odpowiadały za 57 proc. całkowitej generacji energii elektrycznej, z czego 39 proc. przypadło na węgiel kamienny, a 18 proc. na brunatny. Fotowoltaika dostarczyła 21 proc. energii, elektrownie wiatrowe 11 proc., gazowe 10 proc., a wodne 2 proc.

Niemcy dojdą do fizycznej granicy. Więcej węgla użyć się nie da

Zwrot ku węglowi jest najbardziej widoczny w Niemczech. Kraj ten jest największym rynkiem energii i największym konsumentem gazu w Europie. Produkcja energii z węgla w Niemczech zbliży się do fizycznego limitu w już ostatnim kwartale roku. Będzie to też jednocześnie najwyższa kwartalna produkcja, jaką kiedykolwiek dostarczyła działająca jeszcze za Odrą flota węglowa – czytamy w raporcie firmy Veyt. Alternatyw nie ma, bo Niemcy zamknęły swoją ostatnią elektrownię jądrową w 2023 r. Dziś jest już jasne, że krok ten dodatkowo zmniejszył elastyczność niemieckiego systemu energetycznego. Wyłączenie reaktorów nastąpiło po spadku cen gazu z rekordowych poziomów. Te rekordy zostały osiągnięte podczas kryzysu energetycznego. Kryzys ten był wywołany koniecznością zastąpienia dostaw rosyjskiego gazu.

Producenci energii mają niewiele miejsca na reakcję w przypadku kolejnego skoku cen gazu. Zmiana paliwa w elektrowniach jest trudna do zrealizowania.

– Oczekuje się, że węgiel pozostanie tańszy niż gaz do produkcji energii elektrycznej przez cały przyszły rok, a potencjalnie nawet do marca 2028 r. Długoterminowe ceny gazu wskazują, że inwestorzy spodziewają się utrzymania ograniczeń w podaży – dodaje z kolei Marta Wroniszewska, analityk w firmie Veyt, cytowana przez agencję Reutera.

Historyczny spadek znaczenia węgla w Unii Europejskiej

Obecny powrót do węgla następuje po latach drastycznych spadków jego zużycia. Europejski Urząd Statystyczny (Eurostat) opublikował dane podsumowujące rok 2025. Udział węgla w produkcji energii elektrycznej w UE spadł w 2024 r. poniżej 10 proc. po raz pierwszy w historii. W 2025 r. udział ten zmniejszył się jeszcze bardziej. Osiągnął on najniższy w historii poziom 9,2 proc.

Węgiel kamienny stanowił 3,7 proc. całkowitej produkcji energii elektrycznej brutto w UE w 2025 r. Odpowiada to wartości 105 601 gigawatogodzin (GWh). Węgiel brunatny stanowił 5,5 proc. unijnego miksu energetycznego. Wygenerowano z niego 154 186 GWh energii. Całkowity udział węgla spadał systematycznie od dekad. Niewielkie odbicia odnotowano jedynie w latach 2011–2012 oraz 2021–2022.

Zmiany w strukturze źródeł energii

W 1990 r. węgiel odpowiadał za ponad jedną trzecią całej produkcji energii elektrycznej w UE. Węgiel kamienny był drugim co do wielkości źródłem prądu z wynikiem 19,8 proc. Węgiel brunatny zajmował trzecie miejsce z wynikiem 15,3 proc. W 2000 r. całkowity udział węgla spadł do 30,4 proc.

Sytuacja zmieniła się drastycznie do 2025 r. Węgiel kamienny spadł na siódme miejsce wśród źródeł energii elektrycznej. Węgiel brunatny zajął szóstą pozycję. Oba rodzaje węgla ustępują obecnie energii jądrowej, gazowi ziemnemu oraz paliwom odnawialnym. Energia jądrowa wyprzedziła węgiel w 1994 r. Gaz ziemny dokonał tego w 2019 r. Energia wodna i wiatrowa wyprzedziły węgiel w 2023 r. Energia słoneczna po raz pierwszy pokonała węgiel w 2024 r.

Spadek wykorzystania węgla do produkcji prądu łączy się z rekordowo niskim poziomem jego wydobycia i konsumpcji. Szacuje się, że zużycie węgla kamiennego w UE osiągnęło w 2025 r. historyczne minimum na poziomie 107 mln ton. Zużycie węgla brunatnego spadło do 184 mln ton. Wiele krajów całkowicie zrezygnowało z tego surowca. Portugalia przestała używać węgla kamiennego do produkcji prądu w 2021 r. Słowacja zakończyła produkcję węgla brunatnego w 2024 r. W Unii Europejskiej pozostało tylko ośmiu producentów węgla brunatnego.

Polska jednym z ostatnich producentów węgla

Produkcja węgla kamiennego w UE także systematycznie maleje – od 1990 r. Spadek produkcji jest wyraźniejszy niż spadek konsumpcji. W 1990 r. unijna produkcja wynosiła 277 mln ton. W 2024 r. wyprodukowano już tylko 44 mln ton. Oznacza to spadek produkcji węgla kamiennego w Unii Europejskiej aż o 84 proc. W 2025 r. produkcja pokrywała jedynie 41 proc. krajowego zużycia. W 1990 r. wskaźnik ten wynosił 71 proc. Brakująca część surowca jest uzupełniana importem.

W 1990 r. węgiel kamienny wydobywało 13 obecnych państw członkowskich UE. Z biegiem lat kolejne kraje zamykały kopalnie. Bułgaria wycofała się z wydobycia w 2014 r., Włochy zrobiły to w 2016 r., Hiszpania i Niemcy zakończyły produkcję w 2019 r. W 2025 r. w Unii Europejskiej pozostało tylko dwóch producentów węgla kamiennego: Polska i Czechy.

Polska wyprodukowała 44 mln ton węgla kamiennego w 2025 r. Stanowi to 97 proc. całkowitej unijnej produkcji. Czechy wyprodukowały 1,3 mln ton, co daje 3 proc. udziału. Polska zmniejszyła swoją produkcję o 46 proc. w porównaniu do 2012 r. Czeska produkcja spadła w tym samym czasie o 89 proc. Rok 2012 był ostatnim lokalnym szczytem wydobycia w UE z wynikiem 106 mln ton.

Konsumpcja węgla kamiennego jest mocno skoncentrowana terytorialnie. Polska i Niemcy odpowiadały w 2025 r. za dwie trzecie całkowitego zużycia węgla kamiennego w UE. Wynik Polski to 45 proc. Wynik Niemiec to 23 proc. Kolejne miejsca zajmują Holandia, Francja, Belgia i Włochy. Każdy z tych krajów zużywa od 3 do 7 proc. unijnej puli. Malta jest jedynym krajem UE, który w ogóle nie zużywa węgla kamiennego. Przestała go używać w 1996 r.

Skąd Europa importuje surowiec? Rosja straciła 99 proc. rynku

Unia Europejska jest silnie uzależniona od importu węgla kamiennego. Wskaźnik zależności importowej wyniósł 57,2 proc. w 2024 r. i jest to najniższy poziom od 2007 r.

Struktura dostawców węgla do UE uległa radykalnej zmianie. Wszystko zmieniła wojna w Ukrainie. W 2021 r. Rosja dostarczała 52,4 proc. unijnego importu węgla kamiennego. Po wprowadzeniu embarga w roku 2022 import z Rosji załamał się i spadł z 27 mln ton w 2022 r. do niespełna 250 tys. ton w 2024 r. Stanowi to bezprecedensowy spadek o 99,5 proc. w porównaniu z rokiem 2021.

Miejsce Rosji zajęli inni światowi dostawcy. Rynek stał się bardziej zdywersyfikowany. Pięciu głównych dostawców pokrywa obecnie 90 proc. importu netto do UE. Australia dostarcza 32,1 proc. surowca, Stany Zjednoczone odpowiadają za 28,7 proc. dostaw, Kolumbia ma 14,8 proc. udziału, Kazachstan dostarcza 8,4 proc., a Republika Południowej Afryki 6,6 proc.

Nawet jeśli cena gazu osiągnie 100 euro za megawatogodzinę, sektor energetyczny nie będzie w stanie zareagować w znacznie większym stopniu – mówi Florian Boehnke, analityk firmy ICIS.

OZE wciąż nie pomoże. System się nie bilansuje

Dlaczego jednak Europa nie może jeszcze sięgnąć po OZE? Tu pojawia się praktyczny problem. Odnawialne źródła energii mogą zastąpić część generacji z paliw kopalnych. Ich wydajność zależy jednak od warunków pogodowych. Firmy energetyczne nadal potrzebują elektrowni węglowych i gazowych do bilansowania systemu. Dzieje się tak, gdy produkcja z OZE jest niewystarczająca do zaspokojenia popytu. Podobna sytuacja występuje zimą, gdy spada podaż energii słonecznej.

Uniezależniająca się od paliw kopalnianych Europa ma jeszcze jeden problem. Europejski system elektroenergetyczny ma bardzo małą elastyczność. I chociaż zużycie węgla rośnie, to zdolność Europy do zwiększenia zużycia węgla jest mocno ograniczona. Wynika to z wieloletniego procesu zamykania elektrowni – przez ostatnie dekady rządy i firmy energetyczne zlikwidowały ogromne ilości mocy węglowych.

Wybrane dla Ciebie