Litwa uderzy w Orlen nowym podatkiem? Rząd szuka winnych drożyzny
Jak podaje portal RMF24, litewski rząd rozważa wprowadzenie dodatkowego podatku dla spółki Orlen Lietuva. Powodem są rosnące ceny paliw i podejrzenia o nadzwyczajne zyski w cieniu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Władze w Wilnie szykują też obniżkę akcyzy i tańsze bilety.
Zawirowania na światowych rynkach surowcowych wywołują reakcję polityków w naszym regionie. W centrum uwagi znalazła się największa rafineria na Litwie. Jak informuje RMF24, gabinet w Wilnie analizuje możliwość nałożenia nowej daniny na strategiczną spółkę Orlen Lietuva. Krok ten jest bezpośrednią odpowiedzią na gwałtownie rosnące ceny benzyny i oleju napędowego, które coraz mocniej uderzają w portfele tamtejszych kierowców.
Koncepcja opodatkowania nadmiarowych zysków (tak zwanego windfall tax) nie jest nowością na Starym Kontynencie w dobie kryzysów energetycznych. Według relacji RMF24, litewski minister finansów Kristupas Vaitiekunas potwierdził, że temat zwiększenia obciążeń fiskalnych dla branży paliwowej jest szeroko dyskutowany w całej Europie, a Litwa bierze w tych rozmowach aktywny udział. Ostateczna decyzja dotycząca uderzenia w finanse spółki ma być uzależniona od wyników szczegółowych analiz. Rząd chce najpierw sprawdzić, czy dominujący w kraju producent faktycznie generuje nadzwyczajne zyski wyłącznie dzięki niespokojnej sytuacji międzynarodowej na rynkach hurtowych.
"Gdzie oni byli dwa tygodnie temu?". Kierowcy oceniają decyzję rządu
Analitycy badają marże, rząd interweniuje
Podejrzenia polityków opierają się na wstępnych obserwacjach ekspertów rynkowych. Vytenis Gudelis, analityk Litewskiej Agencji Energetycznej, na którego powołuje się RMF24, wskazuje na wyraźny wzrost marż zysku hurtowników produktów naftowych od momentu wybuchu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie. Zjawisko to ma dotyczyć również firmy Orlen Lietuva. Szef resortu finansów zastrzega jednak, że hurtowy rynek paliw wymaga dokładniejszego zbadania, zanim zapadną wiążące decyzje o ewentualnym domiarze podatkowym.
Władze nie czekają jednak z założonymi rękami na wyniki finansowych audytów. Z informacji przekazanych przez portal wynika, że już 2 tygodnie temu nałożono na rafinerię obowiązek pilnego zmniejszenia zapasów ropy o 80 tysięcy ton. Zgromadzony surowiec musiał natychmiast trafić do obrotu, co w założeniu rządu miało zwiększyć podaż i wyhamować rajdy cenowe na pylonach stacji benzynowych.
Akcyza w dół i ulgi na transport
Równolegle do działań wymierzonych w podmioty paliwowe, litewska administracja przygotowuje pakiet osłonowy dla obywateli zmagających się z wyższymi kosztami życia. Z doniesień RMF24 wynika, że ministerstwo finansów złożyło wniosek o obniżenie akcyzy na olej napędowy, które miałoby obowiązywać od 15 czerwca. Według szacunków resortu, taki ruch pozwoliłby na spadek cen diesla o około 6 centów na litrze. Projekt ma być procedowany w trybie pilnym przez rząd i tamtejszy Sejm, aby regulacje mogły wejść w życie jeszcze przed połową kwietnia. W planach są również modyfikacje w procedurach zakupu biopaliw oraz wdrożenie nowych, specjalnych narzędzi do monitorowania cen na rynku.
Do walki z inflacyjnymi skutkami drogich paliw włączyła się także szefowa rządu. Premierka Inga Ruginiene ogłosiła wprowadzenie 50-procentowej zniżki na bilety kolejowe. Ulga ma obowiązywać przez 2 miesiące, ułatwiając mieszkańcom codzienne dojazdy do pracy i łagodząc wzrost kosztów transportu. Warto przypomnieć, że ewentualne zmiany podatkowe uderzą w podmiot o fundamentalnym znaczeniu dla litewskiej gospodarki. Orlen Lietuva, zatrudniający ponad 1500 pracowników, zarządza rafinerią w Możejkach oraz terminalem naftowym w Butyndze, będąc jednocześnie kluczowym klientem dla operatora terminali LNG w Kłajpedzie.