Szok naftowy jak w latach 70.? Analitycy mówią, jak dziś wygląda sytuacja

Francuski minister gospodarki ostrzega, że zablokowanie cieśniny Ormuz przez Iran już doprowadziło do szoku naftowego, porównywalnego z najgorszymi kryzysami ostatnich pięciu dekad. Analitycy Banku Pekao oraz funduszu Polaris-FIZ oceniają, jak blisko jesteśmy powtórki z wielkiego kryzysu z lat 70.

Czy szok naftowy staje się faktem?Czy szok naftowy staje się faktem? W kółkach od lewej: Sebastian A. Roy, Dawid Czopek
Źródło zdjęć: © East News
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Rosnące od miesięcy napięcia na Bliskim Wschodziewstrzymanie ruchu przez cieśninę Ormuz wywołały na rynkach obawy o stabilność globalnej gospodarki. Zablokowanie tego kluczowego szlaku komunikacyjnego na początku marca odcięło świat od około 20 milionów baryłek ropy dziennie.

Mamy kolejny szok naftowy. Mieliśmy ich około 10 w ciągu ostatnich 50 lat. Hipoteza o przelotnym kryzysie, którego konsekwencje gospodarcze przeminą wraz z końcem bombardowań, niestety nie jest już aktualna – mówił we wtorek francuski minister gospodarki Roland Lescure. - Jeśli ten szok energetyczny potrwa dłużej niż kilka tygodni, kryzys mógłby się rozprzestrzenić szerzej na gospodarkę i mieć charakter bardziej systemowy - ocenił.

Produkuje w Polsce. Ogrywa chińskie podróbki

Widmo kryzysu a dane historyczne

Obawy płynące z Paryża bezpośrednio nawiązują do wielkich kryzysów energetycznych z przeszłości. Czy powtórzy się scenariusz z lat 70., kiedy to konflikty zbrojne doprowadziły do drastycznego niedoboru surowca i załamania rynków? Sebastian A. Roy z Departamentu Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao S.A. zwraca uwagę na fundamentalne różnice między tamtymi wydarzeniami a obecną koniunkturą.

- Trwający konflikt na Bliskim Wschodzie i praktyczne zamknięcie cieśniny Ormuz dla ruchu morskiego doprowadziły do negatywnego szoku podażowego na rynku ropy naftowej, tj. ograniczenia podaży i wzrostu cen surowca. Państwa regionu Zatoki Perskiej bowiem eksportują drogą morską ok. 20 mln baryłek ropy dziennie, co stanowi w przybliżeniu 1/3 globalnego handlu morskiego ropą. Ta sytuacja w wielu aspektach może przypominać wielkie szoki naftowe z lat 70. XX w., kiedy to w następstwie wojny Jom Kippur i rewolucji islamskiej w Iranie doszło do ograniczenia podaży bliskowschodniej ropy na światowych rynkach i dotkliwych wzrostów cen – ocenia Sebastian A. Roy. - Skala obecnego szoku naftowego jest jednak zdecydowanie mniejsza w porównaniu do epizodów historycznych - zaznacza.

Podczas obu szoków naftowych lat 70. wzrost cen baryłki ropy wynosił 160-180 proc. względem minimum notowanego w roku poprzedzającym kryzys. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę wzrost wyniósł 260 proc., podczas gdy dziś za baryłkę płacimy tylko o 68 proc. więcej względem minimum z poprzedniego roku. Natomiast porównując dzisiejsze ceny ropy do średniej ceny z ostatniego roku odnotujemy wzrost ledwo o 30 proc. Dla porównania, wojna w Zatoce Perskiej wyniosła ceny ropy naftowej o 123 proc. w górę względem średniej. Wydaje się więc, że – przynajmniej co do skali – nazywanie obecnego szoku podażowego "szokiem naftowym" jest historycznie nieuzasadnione - dodaje ekspert Banku Pekao S.A.

Jego zdaniem trzeba też zaznaczyć, że fakt nieproporcjonalności dzisiejszego szoku do historycznych szoków naftowych odnotował również prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell po zeszłotygodniowym posiedzeniu Fed, wskazując, że historycznie naftowe stagflacje miały miejsce w USA przy dwucyfrowym bezrobociu. Jak wyliczał szef banku centralnego, jest to nieporównywalne z dzisiejszą koniunkturą.

Na koniec warto jeszcze zaznaczyć, że mniejszym niż historyczne wzrostom cen ropy naftowej towarzyszy dziś jedynie umiarkowana inflacja cen gazu ziemnego i energii elektrycznej. Przykładowo, po rosyjskiej agresji na Ukrainę ceny gazu w Europie wzrosły ponad 10-krotnie - wskazuje analityk Pekao.

Jak wylicza, obecna cena gazu na holenderskiej giełdzie TTF, będącej wyznacznikiem dla całej Europy (niecałe 53 euro za megawatogodzinę), jest w zasadzie identyczna jak przed rokiem.

- W efekcie syntetyczny wskaźnik cen nośników energii, obrazujący średnie zmiany cen ropy Brent, diesla, gazu LNG i energii elektrycznej, wzrósł podczas bieżącego kryzysu zaledwie o 60 proc., podczas gdy w latach 2022-23 obserwowaliśmy jego ośmiokrotny wzrost, czyli o około 700 proc. Relatywna stabilność cen gazu i prądu tłumaczy, dlaczego przełożenie obecnego kryzysu na inflację w Europie powinno mieć ograniczoną skalę – podsumowuje Sebastian A. Roy.

Zegar tyka do Wielkanocy

Choć z perspektywy historycznej obecne wzrosty cen surowców energetycznych mogą wydawać się stosunkowo łagodne, to przedłużający się paraliż decyzyjny i brak porozumienia na Bliskim Wschodzie mogą stanowić bezpośredni impuls recesyjny dla państw pozbawionych własnego wydobycia. - Moim zdaniem jesteśmy w ostatnim możliwym momencie, aby tej recesji uniknąć - ocenia w rozmowie z money.pl Dawid Czopek, zarządzający funduszem Polaris-FIZ.

Mamy czas do Wielkanocy. Jeżeli nie uda się porozumieć, recesji - czyli dwóch kwartałów z rzędu, w których PKB będzie spadał lub będzie bliski zeru w przypadku krajów rozwijających się - wielu krajom nie da się uniknąć. To dlatego teraz wszyscy tak bardzo apelują o rozsądek i roztaczają czarne wizje. Gospodarka jest teraz inna niż w latach 70.-80., ale dostępność paliw jest nadal kluczowa – podkreśla Dawid Czopek.

Ekspert wylicza, że każdy wzrost ceny baryłki o 10 dolarów powoduje, że światowa dynamika PKB spada o 0,2. - Oczywiście inaczej wygląda to dla Norwegii, która jest jednym z największych beneficjentów obecnej sytuacji, a inaczej dla kraju takiego jak Polska, która praktycznie nie ma własnego wydobycia – wskazuje Dawid Czopek.

Jego zdaniem ważniejsze od obecnych poziomów cenowych jest to, jak długo konflikt będzie trwał.

Jeżeli obecna sytuacja potrwa do kwietnia, szacuje się, że ropa może kosztować nawet 150-180 dolarów za baryłkę, a to już potencjalnie może wywoływać recesję. Dla wielu krajów spadek dynamiki PKB poniżej 2 proc. to już de facto recesja – komentuje ekspert.

Zdaniem naszego rozmówcy kluczowa jest nie tylko cena ropy, ale jej ogólna dostępność. - Nawet jeżeli cena ropy sięgnie 500 dolarów za baryłę, to nikt w krótkim i średnim terminie nie będzie w stanie jej dostarczyć. I dlatego musimy ograniczyć jej zużycie - tłumaczy.

Nie wiemy, jak długo potrwa konflikt i blokada, dlatego należy być bardzo ostrożnym odnośnie uwalniania rezerw. Dopiero w przypadku uzyskania pewności, że Ormuz jest odblokowana, można odważniej zarządzać rezerwami - w celu obniżania cen - wskazuje ekspert.

Jego zdaniem sytuacja nie powróci szybko do normy. - Każdy dzień konfliktu oznacza według mnie tydzień przywracania normalności – konkluduje ekspert Polaris-FIZ.

Kryzys narasta

Obecny kryzys energetyczny jest kulminacją napięć narastających od niemal czterech tygodni. Już w połowie marca ekonomiści ostrzegali, że mamy do czynienia z podręcznikowym szokiem podażowym, a ceny ropy osiągnęły najwyższe poziomy od 2022 roku. Sytuacja wymusiła na rządach działania kryzysowe – Międzynarodowa Agencja Energetyczna zdecydowała się na rekordowe uwolnienie rezerw strategicznych, co analitycy uznali za zły omen świadczący o przygotowaniach do długotrwałego konfliktu.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Energetyka Ukrainy w gruzach. Tyle ma kosztować jej odbudowa
Energetyka Ukrainy w gruzach. Tyle ma kosztować jej odbudowa
Protest w zakładzie z Grupy Orlen. Prezydent Inowrocławia pisze do Donalda Tuska
Protest w zakładzie z Grupy Orlen. Prezydent Inowrocławia pisze do Donalda Tuska
Wyrok, jakiego jeszcze nie było. Giganci cyfrowi odpowiadają za uzależnienie dzieci
Wyrok, jakiego jeszcze nie było. Giganci cyfrowi odpowiadają za uzależnienie dzieci
Przekręt na "Czyste Powietrze". CBA zatrzymało prezesa spółki
Przekręt na "Czyste Powietrze". CBA zatrzymało prezesa spółki
Prezes Poczty Polskiej odwołany. Tak uzasadnia to ministerstwo
Prezes Poczty Polskiej odwołany. Tak uzasadnia to ministerstwo
Reaktywacja giganta motoryzacyjnego? Nieprzypadkowe miejsce i szyld
Reaktywacja giganta motoryzacyjnego? Nieprzypadkowe miejsce i szyld
Pocisk uderzył w jedyną irańską elektrownię atomową. Oto co wiemy o tym obiekcie
Pocisk uderzył w jedyną irańską elektrownię atomową. Oto co wiemy o tym obiekcie
Ustawa antymobbingowa w Sejmie. Jest pierwszy ruch ws. projektu
Ustawa antymobbingowa w Sejmie. Jest pierwszy ruch ws. projektu
Historyczny rekord ceny diesla. Oto gdzie w Polsce płaci się najwięcej
Historyczny rekord ceny diesla. Oto gdzie w Polsce płaci się najwięcej
Nie mają wyjścia. Wydobycie ropy w Iraku spadło o 80 procent
Nie mają wyjścia. Wydobycie ropy w Iraku spadło o 80 procent
Polacy ruszyli po złoto. Dystrybutor kruszcu ostrzega przed oszustami
Polacy ruszyli po złoto. Dystrybutor kruszcu ostrzega przed oszustami
Blisko milion osób skorzystało na zmianach w prawie pracy. Jest komunikat ZUS
Blisko milion osób skorzystało na zmianach w prawie pracy. Jest komunikat ZUS