Wojna na Bliskim Wschodzie dławi gospodarkę. Widmo globalnej recesji
Trwający konflikt zbrojny z Iranem wywołał historyczny wstrząs na rynku ropy. Jak donoszą agencja Bloomberg oraz serwis CNN, paraliż Cieśniny Ormuz grozi potężną recesją w państwach arabskich, a rykoszetem uderza w portfele konsumentów, budząc obawy o globalny kryzys.
Trwająca od ponad trzech tygodni konfrontacja militarna między Iranem a siłami Stanów Zjednoczonych i Izraela wywołała bezprecedensowe zakłócenia w globalnym łańcuchu dostaw surowców. Zamknięcie strategicznej Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowego eksportu ropy, doprowadziło do drastycznych wahań na giełdach. Baryłka ropy Brent przebiła poziom 103 dolarów, natomiast na rynku amerykańskim notowania sięgały w szczytowym momencie nawet 119 dolarów, zanim uległy rynkowej korekcie.
To dramatyczne pogorszenie sytuacji w porównaniu z początkiem marca, gdy ceny ropy dopiero zaczęły gwałtownie rosnąć w reakcji na pierwsze doniesienia o blokadzie cieśniny. Wtedy rynki wciąż liczyły na szybkie rozwiązanie kryzysu, dziś nadzieje te wyraźnie słabną.
Nie ma telefonu komórkowego. Kieruje majątkiem wartym 600 mln zł
Widmo załamania w Zatoce Perskiej
Według analiz przytaczanych przez agencję Bloomberg, przedłużający się paraliż regionu to najpoważniejszy cios dla tamtejszych gospodarek od lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia. Jeśli blokada szlaków morskich potrwa do kwietnia, Katar i Kuwejt mogą zanotować spadek PKB sięgający nawet 14 proc. w skali roku. Farouk Soussa, ekonomista z Goldman Sachs Group zauważa, że byłby to najgorszy regres od czasu inwazji Iraku na Kuwejt, który na długo zdestabilizował światowe rynki.
Nieco większą odporność wykazują Arabia Saudyjska oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, które dysponują rurociągami omijającymi zapalny punkt, jednak i one muszą liczyć się z zauważalnym skurczeniem gospodarki. Konflikt dławi nie tylko sektor naftowy, ale paraliżuje niemal każdą dziedzinę życia gospodarczego, od turystyki i rynku nieruchomości po bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Globalne rynki gazu odczuwają załamanie eksportu z Kataru, a napięcie w regionie rośnie z każdym dniem zbrojnych retorsji.
Uderzenie w portfele konsumentów
Skutki bliskowschodniego napięcia są już wyraźnie odczuwalne za oceanem, co potęguje obawy o kondycję największej gospodarki świata. Jak informuje CNN, gwałtowny wzrost cen paliw na stacjach stanowi bezpośrednie zagrożenie dla domowych budżetów i napędza proinflacyjne lęki. Mark Zandi, główny ekonomista Moody's Analytics szacuje, że każdy długotrwały wzrost ceny baryłki ropy o 10 dolarów może kosztować typowe amerykańskie gospodarstwo domowe dodatkowe 450 dolarów rocznie.
Sytuacja ta zbiega się w czasie z wyraźnym ochłodzeniem na rynku pracy, co budzi niepokój analityków o spadek wydatków konsumenckich. Ewentualne ograniczenie zakupów czy podróży przez obywateli mogłoby zmusić firmy do redukcji etatów, tworząc niebezpieczną spiralę prowadzącą do spowolnienia gospodarczego. David Kelly, główny strateg globalny w JPMorgan Asset Management, określił w rozmowie z CNN połączenie utraty miejsc pracy i rosnących cen paliw mianem niezwykle paskudnego ciosu dla gospodarki.
Eksperci studią katastroficzne scenariusze
Mimo rosnącego napięcia, część ekspertów studzi katastroficzne nastroje. Joe Brusuelas, główny ekonomista RSM, podkreśla, że ryzyko recesji wprawdzie istotnie wzrosło, ale amerykańska gospodarka ma wciąż sporo przestrzeni, by zaabsorbować ten naftowy szok. Z kolei na rynkach długu państw arabskich nie widać jeszcze paniki, a inwestorzy liczą na szybkie rozwiązanie kryzysu. Nadzieje te podsycił prezydent Donald Trump, sugerując w mediach rychłe zakończenie operacji, co na krótko uspokoiło nastroje giełdowe. Analitycy ostrzegają jednak zgodnie, że odbudowa zaufania biznesu potrwa znacznie dłużej niż usunięcie fizycznych barier handlowych.
Obecny kryzys na Bliskim Wschodzie to kolejne wyzwanie dla globalnej gospodarki, która wciąż nie zdążyła w pełni otrząsnąć się z poprzednich wstrząsów. Już na początku marca ekonomiści ostrzegali, że blokada Cieśniny Ormuz może wywołać efekt domina na światowych rynkach. Eksperci z mBanku, ING BŚ oraz Credit Agricole zgodnie wskazywali wtedy na rosnącą presję na rynki paliw i ryzyko szerszego spowolnienia.
Szczególnie niepokojący jest militarny aspekt konfliktu. Analitycy zwracali uwagę na potencjał Iranu do zakłócania ruchu przez cieśninę, dysponującego dużymi zapasami min i rakiet krótkiego zasięgu. Te obawy okazały się niestety uzasadnione, a przedłużający się konflikt sprawia, że scenariusz globalnej recesji staje się coraz bardziej realny. Historia pokazuje, że kryzysy na rynkach surowców energetycznych mają długotrwałe konsekwencje nie tylko ekonomiczne, ale i społeczne, co może przełożyć się na lata odbudowy zaufania inwestorów i stabilności gospodarczej.