Co może zrobić Iran? "Ma duże zapasy min i rakiet krótkiego zasięgu"
Wspólny atak USA i Izraela na Iran grozi poważnymi zakłóceniami w dostawach ropy naftowej na Bliskim Wschodzie, co w skrajnym scenariuszu może doprowadzić do globalnej recesji – pisze serwis stacji CNBC.
W sobotę (28 lutego) USA i Izrael uderzyły na Iran. Przywódca Islamskiej Republiki nie żyje. Iran jest czwartym co do wielkości producentem ropy w OPEC, a jego położenie przy Cieśninie Ormuz, którą przepływa ok. 20 milionów baryłek dziennie (ok. 27 proc. światowego handlu surowce), sprawia, że każdy konflikt wpływa na bezpieczeństwo dostaw.
Z danych przytoczonych przez CNBC wynika, że sam Iran pompował w styczniu nieco ponad trzy miliony baryłek dziennie. Kluczowa dla handlu drogą morską Cieśnina Ormuz stanowi newralgiczny punkt całego systemu, bo korzysta z niej również inne państwa położone w rejonie Zatoki Perskiej, włączając w to Arabię Saudyjską.
- Rynek ropy od dawna lekceważył ryzyko zakłóceń w dostawach ropy na Bliskim Wschodzie. Traderzy nie doceniają zagrożenia, jakie irańska odwetowa reakcja na amerykański atak stanowi dla rynku - powiedział w rozmowie z CNBC Bob McNally, były doradca energetyczny Białego Domu byłego prezydenta George'a W. Busha, cytowany przez CNBC.
- To jest prawdziwa sprawa - zaznaczył McNally, założyciel i prezes Rapidan Energy. Dodał, że ceny terminowe ropy naftowej prawdopodobnie wzrosną o 5 do 7 dol. za baryłkę, gdy handel rozpocznie się w niedzielę o godz. 18 czasu wschodniego, gdy w Polsce wybije północ.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
W piątek notowania Brent zakończyły dzień na 72,48 dol. za baryłkę, co oznacza wzrost o 2,45 proc. Kontrakt U.S. West Texas Intermediate zamknął się na 67,02 dol. za baryłkę, rosnąc o 2,78 proc.
- Iran mógłby próbować przestraszyć prezydenta Donalda Trumpa, czyniąc Cieśninę Ormuz niebezpieczną dla ruchu komercyjnego, co mogłoby podnieść ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę - powiedział McNally.
McNally argumentował, że Teheran ma duże zapasy min i rakiet krótkiego zasięgu, które mogą sparaliżować żeglugę. Według firmy Kpler w 2025 r. przez Ormuz przepływało ponad 14 mln baryłek dziennie, czyli około jedna trzecia morskiego eksportu ropy.
Około trzy czwarte trafiało do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej, przy czym Chińska Republika Ludowa otrzymuje połowę importu ropy właśnie tą trasą. - Długotrwałe zamknięcie Cieśniny Ormuz to gwarantowana globalna recesja - ocenił McNally.
Matt Smith, analityk firmy Kpler, w rozmowie z CNBC podkreślił skalę wysyłek z Zatoki Perskiej, obejmujących Arabię Saudyjską, Irak, ZEA, Kuwejt i Katar. Dodał, iż "zaobserwowano, że niektóre tankowce odbiegają od przepływu przez cieśninę".
- Zapasowe zasoby ropy na świecie pochodzą z państw Zatoki Perskiej i nie mogłyby przepłynąć przez cieśninę w przypadku zamknięcia, co skutecznie odcięłoby ją od rynku - powiedział McNally. - Około 20 proc. światowego eksportu skroplonego gazu ziemnego również przepływa przez cieśninę, głównie z Kataru, i nie będzie można go zastąpić - dodał.
- To, co można zobaczyć, to gromadzenie zapasów, zwłaszcza przez kraje azjatyckie, które były dużymi importerami ropy i gazu, gdy zorientowały się, że Ormuz jest zamknięta - powiedział McNally.
Alternatywy
Alternatywne trasy są ograniczone. Arabia Saudyjska dysponuje rurociągiem na Morze Czerwone, a ZEA – na Zatokę Omańską, co pozwala ominąć Ormuz tylko w niewielkim stopniu.
- Według doniesień mediów państwowych, Iran przeprowadził ataki rakietowe na amerykańskie bazy w Katarze, Kuwejcie, ZEA i Bahrajnie. Te ataki mogą wpłynąć na ruch przez Cieśninę Ormuz - powiedział z kolei Tom Kloza, główny konsultant firmy doradczej Kloza Advisors zajmującej się ropą i gazem.
- Atak Iranu na innych sąsiadów w Zatoce Perskiej zmienia kalkulację, a skala ataków wywiera presję na ubezpieczycieli, by albo agresywnie podnosili ceny tankowców za podróże przez Cieśninę Ormuz, albo powstrzymywali się od finansowania jakiegokolwiek ruchu - dodał Kloza.
Eksperci w rozmowie z CNBC zwracają uwagę, że na stawki surowca mają również wpływ Stany Zjednoczone.
- Administracja Trumpa może wykorzystać Strategiczne Rezerwy Ropy, jeśli ceny ropy gwałtownie wzrosną - ocenia Kevin Book, dyrektor zarządzający ds. badań w ClearView Energy Partners. Obecnie rezerwa obejmuje około 415 mln baryłek, podał Departament Energii.
- W kryzysach dostaw liczy się czas trwania zaopatrzenia. Skala też. Pełny kryzys w Ormuz mógłby przewyższyć kompensaty dostarczane przez strategiczne zapasy w USA i członków Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) - napisał Book klientom w notatce w sobotę.
W ocenie Michała Stajniaka z XTB rynek stoi przed największym od lat szokiem podażowym. Ekspert zwrócił uwagę na sygnały z weekendowych notowań i rolę Cieśniny Ormuz. Wskazał też na sygnały z OPEC+: jego zdaniem zapowiedź zwiększenia produkcji w kwietniu (ponad planowane 136 tys. baryłek) ma tonować nastroje, ale wobec ataków na bazy w ZEA najważniejsza staje się fizyczna dostępność surowca.
Źródło: PAP