Ataki pogłębiają kryzys Iranu. Gospodarka pod rosnącą presją
Sobotnie uderzenia USA i Izraela dodatkowo komplikują sytuację gospodarczą Iranu. Inflacja, słabnąca waluta i rosnące ceny żywności już wcześniej obciążały społeczeństwo. Teraz napięcia militarne mogą jeszcze mocniej uderzyć w stabilność kraju i całego regionu.
Ataki wpisują się w narastający kryzys wewnętrzny. Protesty wywołane drastyczną dewaluacją riala, które wybuchły w Iranie w grudniu 2025 r., oraz zdecydowana reakcja władz ponownie skierowały uwagę świata na sytuację społeczną i gospodarczą kraju.
Sytuacja gospodarcza kraju pozostaje fatalna. Jak relacjonuje Associated Press, rosnące ceny żywności i dóbr podstawowych coraz mocniej uderzają w gospodarstwa domowe, a spadek siły nabywczej staje się powszechnym doświadczeniem.
Kryzys, który narastał latami
Presja ekonomiczna narasta tam od lat. Irańska gospodarka pozostaje pod wpływem sankcji oraz własnych słabości strukturalnych. Porozumienie nuklearne z 2015 r. przyniosło chwilową ulgę, jednak wycofanie się USA w 2018 r. i powrót polityki "maksymalnej presji" ponownie zwiększyły obciążenia. Administracja Donalda Trumpa rozszerzyła restrykcje m.in. wobec sektora finansowego i eksportu ropy, a ostatnio objęła nimi kolejne osoby i firmy.
Skutki widać zarówno w kursie waluty, jak i w poziomie cen. Rial osłabił się z ok. 32 tys. za dolara w 2015 r. do 1,65 mln riali 25 lutego. Styczniowa inflacja przekroczyła 46 proc. rok do roku, a ceny podstawowych produktów gwałtownie wzrosły – kilogram czerwonego mięsa podrożał w ciągu miesiąca z 13 mln do 22 mln riali, mleko zdrożało dwukrotnie, a makaron o ponad połowę.
Najbardziej dotknięte są osoby o stałych dochodach. Według relacji AP coraz więcej mieszkańców poszukuje tańszych produktów nocą lub śledzi promocje w mediach społecznościowych. Jednocześnie rośnie popyt na artykuły pierwszej potrzeby, co odzwierciedla narastające poczucie niepewności.
Sytuację dodatkowo komplikuje wysoka stopa bezrobocia, szczególnie wśród młodych, sięgająca nawet 20 proc. W odpowiedzi rząd uruchomił program wsparcia żywnościowego dla ok. 70 mln obywateli.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
Sankcje i wojsko – podwójna presja
Napięcia gospodarcze zbiegły się z eskalacją militarną. 28 lutego USA i Izrael przeprowadziły atak na Iran. Wcześniej Stany Zjednoczone objęły sankcjami ponad 30 osób, firm i statków powiązanych z nielegalnym handlem ropą i programami zbrojeniowymi – informuje Reuters. Restrykcje objęły także jednostki należące do tzw. "floty cieni".
Decyzja wpisuje się w szerszą strategię administracji Donalda Trumpa, mającą ograniczyć możliwości finansowania irańskiego sektora wojskowego. Waszyngton zwiększył również obecność militarną w regionie i sygnalizuje gotowość do dalszych działań, jeśli nie dojdzie do porozumienia w sprawie programu nuklearnego.
Iran wykorzystuje swój system finansowy do sprzedaży nielegalnej ropy naftowej, prania pieniędzy, pozyskiwania komponentów do programów broni nuklearnej i konwencjonalnej oraz wspierania swoich terrorystów – oświadczył sekretarz skarbu Scott Bessent 25 lutego.
Jak wskazuje analiza Columbia SIPA z 30 stycznia, napięcia wokół programu nuklearnego i rakietowego zwiększają ryzyko dalszych działań militarnych. Ewentualna eskalacja mogłaby objąć także sojuszników USA na Półwyspie Arabskim, uderzając w infrastrukturę naftową i kluczowe szlaki transportowe, a tym samym jeszcze bardziej pogłębić kryzys gospodarczy w Iranie.
Ropa i handel w cieniu geopolityki
Ryzyko konfliktu pojawia się w szczególnym momencie dla państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie), które notują solidny wzrost poza sektorem naftowym. Rozwój nowych branż – od turystyki po technologie – zwiększył jednak zależność regionu od stabilności geopolitycznej i dostępu do finansowania. Goldman Sachs ocenia, że zmiana ceny ropy o 10 dol. może zwiększyć deficyt budżetowy państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej o ok. 2 proc. PKB.
Kluczowe znaczenie ma Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa dziennie 18–19,5 mln baryłek ropy i produktów rafinowanych – ok. jedna czwarta globalnego handlu morskiego tym surowcem. Zakłócenia w tym regionie mogłyby ograniczyć eksport państw Zatoki nawet o 20–30 proc., co – według Columbia SIPA – mogłoby podnieść ceny ropy krótkoterminowo do 80–100 dol. za baryłkę.
Podobne scenariusze przedstawia Barclays. Według banku uderzenie w irańskie struktury wojskowe i polityczne mogłoby podnieść ceny ropy z poziomu ok. 60–65 dol. do 80 dol. za baryłkę. W przypadku ograniczonej reakcji Teheranu wpływ na rynek byłby mniejszy i krótkotrwały.
Iran i partnerzy handlowi
Mimo wieloletnich sankcji Iran nie wypadł z globalnej gospodarki. Według danych Banku Światowego przywoływanych przez Reutersa w 2022 r. eksportował swoje towary do 147 partnerów handlowych. Fundamentem tej wymiany pozostają paliwa, stanowiące największą część eksportu, podczas gdy import obejmuje dobra pośrednie, maszyny, żywność i sprzęt niezbędny do funkcjonowania gospodarki.
Najważniejszym partnerem handlowym Teheranu pozostają Chiny. W 2022 r. irański eksport do Państwa Środka osiągnął wartość 22 mld dolarów, z czego ponad połowę stanowiły paliwa, a import z Chin wyniósł 15 mld dolarów.
Według firmy analitycznej Kpler w 2025 r. ponad 80 proc. irańskiej ropy trafiało właśnie na rynek chiński. Ograniczona liczba odbiorców jest efektem sankcji USA, które miały odciąć finansowanie programu nuklearnego. W praktyce sprzedaż surowca koncentruje się dziś w wąskim gronie nabywców.
Współpraca z Indiami ma bardziej konsumpcyjny charakter, natomiast handel z Turcją pozostaje względnie zrównoważony. Relacje z Europą są ograniczone, a wymiana z Koreą Południową i Japonią – marginalna.