Miały być podwyżki, są nagrody. "Ochłap plus"

"Jednorazowe wyrównanie biedy" – takimi słowami pracownicy budżetówki komentują ostatnie porozumienie rządu z "Solidarnością". Zapewniono ich, że zatrudnieni w tym sektorze otrzymają jeszcze w tym roku podwyżki. Jak się okazało – zamiast nich dostaną nagrody, a w dodatku uznaniowe.

Dzisiaj w Hucie Stalowa Wola podpisano porozumienie między "Solidarnością" a rządem Premier Mateusz Morawiecki, prezes Jarosław Kaczyński oraz przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda po podpisaniu porozumienia w Hucie Stalowa Wola
Źródło zdjęć: © KPRM

W ubiegłym tygodniu rząd podpisał z "Solidarnością" porozumienie, na mocy którego m.in. pracownicy budżetówki mieli mieć zagwarantowany jeszcze w tym roku wzrost płac.

– Do tego wszystkiego dochodzi ta dodatkowa podwyżka dla całej budżetówki, wywalczona przez "Solidarność", jeszcze w tym roku. I oczywiście w przyszłym też będzie podwyższone wynagrodzenie przeciętne, co najmniej o ten wskaźnik inflacyjny – mówił Mateusz Morawiecki.

Co innego jednak zawarto w treści porozumienia. Mowa nie o podwyżkach, a o nagrodach.

Nie można nazywać jednorazowej premii podwyżką – w zasadzie i jedno, i drugie jest nadużyciem i burzy dialog społeczny. To jest jednorazowe, częściowe wyrównanie biedy i nic więcej – komentuje Sławomir Koniuszy z Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Budżet robiony na serwetce". Ekspert nie miał litości: nic tego nie usprawiedliwia

8-proc.? Nie do końca

O tym, co zostało wynegocjowane z rządem w zakresie "podwyżek" dla sfery budżetowej, rozmawialiśmy z Markiem Lewandowskim, rzecznikiem "Solidarności" tuż po konferencji rządu. Wskazał, że chodzi o 8-proc. podwyżkę, która ma być wypłacona jeszcze w tym roku.

Proszę pamiętać, że mówimy o wskaźniku, od którego będą naliczane podwyżki. Jak te środki będą rozdzielone, to już zależy bezpośrednio od każdego segmentu budżetówki – wyjaśniał w rozmowie z money.pl rzecznik "Solidarności".

Z jego słów wynika, że zatrudnieni nie otrzymają jednorazowo wyższych wynagrodzeń o równe 8 proc. W zależności od segmentu budżetówki świadczenia te będą rozdzielane przez poszczególne instytucje zgodnie z ich własnymi regulaminami.

Więcej światła na wysokość premii rzucił wiceminister finansów Piotr Patkowski.

To będzie 3,2 proc. tzw. funduszu nagród, liczonego za pięć miesięcy w roku 2023. Czyli to będzie zsumowana pensja za pięć miesięcy i wyciągnięty z niej ułamek 3,2 proc. i to właśnie będzie wysokość tej nagrody dla pracownika. Średnia taka premia dla pracownika budżetowego wynosi – tak jak przy nauczycielach – około 1100 zł – mówił wiceminister Patkowski w "Sednie Sprawy", programie Radia Plus.

Zatem: podwyżka czy premia? Rząd na swojej stronie podaje informację, która znalazła się również w treści porozumienia opublikowanego przez niektóre centrale związkowe. Właśnie tu czytamy, że sektor budżetowy otrzyma jednorazowe nagrody.

W 2023 r. dzięki jednorazowym nagrodom specjalnym wzrosną wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej. Na wypłatę dodatkowych świadczeń przeznaczymy: 906,25 mln zł dla pracowników państwowej sfery budżetowej; 765 mln zł dla nauczycieli; 46 mln zł dla sędziów, asesorów sądowych oraz referendarzy sądowych – podano na stronie internetowej rządu.
Fragment porozumienia podpisanego między "Solidarnością" a przedstawicielami rządu dotyczący wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej.
Fragment porozumienia podpisanego między "Solidarnością" a przedstawicielami rządu dotyczący wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej © KPRM, money.pl

"Do niektórych jeszcze nie dotarło"

Przedstawiciele związków zawodowych zrzeszających pracowników budżetówki nie kryją rozczarowania rozdźwiękiem między tym, co usłyszeli na konferencji, a tym, co zostało zawarte w porozumieniu.

– Coś, co można byłoby nazwać podwyżką, powinno w sposób trwały zwiększyć uposażenia i wynagrodzenia. Porozumienie nie gwarantuje podwyżki nawet o złotówkę. Specjalnej jednorazowej nagrody, która w dodatku nie wiadomo jak będzie podzielona, nie można nazywać podwyżką. To zakrawa na kpinę – komentuje w rozmowie z nami Sławomir Koniuszy.

Dodaje, że zamiast łagodzić różne napięcia społeczne, takie porozumienia jedynie je podsycają.

– Nasza krytyka jest spowodowana tym, że od kilkunastu miesięcy więcej funkcjonariuszy odchodzi ze służby, niż do niej przychodzi. To, co zaproponował rząd w porozumieniu z "Solidarnością", wyłącznie pogłębia problem. A ten problem ma bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo. Pomijanie podwyżek w sferze budżetowej to osłabianie aparatu państwa. W obliczu kryzysu kadrowego to może się naprawdę źle skończyć – uważa Koniuszy.

W podobnym tonie wypowiada się Robert Lis, przewodniczący Zarządu Oddziałowego NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej przy Nadwiślańskim Oddziale Straży Granicznej.

W pierwszej chwili odebraliśmy to (słowa premiera – przyp. red.) jako zapowiedź systemowego wzrostu wynagrodzeń. Porozumienie podpisała duża centrala związkowa. Myśleliśmy, że 8 proc., choć jest to nadal niewiele, jest jakąś odpowiedzią. Szczególnie że miałoby zostać przyznane jeszcze w tym roku – mówi Lis.

Nagrody kwestią uznaniową

Wróćmy do kwestii stawek, które będą przyznawane w ramach nagród. Przedstawicielka pracowników skarbówki mówi nam, że u nich nagrody są kwestią uznaniową – dlatego jedni mogą je dostać, a inni już niekoniecznie.

Ich przydział nie jest dla nas jasny. Żadnych szczegółów, jakie będą podjęte procedury w tej sprawie – nie znamy. To jest działanie tylko populistyczne – mówi z kolei Robert Lis ze związku funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Monika Ditmar, sekretarz zarządu głównego w Związku Zawodowym Pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, wskazuje, że pracowników ZUS nawet te jednorazowe nagrody nie obejmą, ponieważ ZUS nie zalicza się do sfery budżetowej. To państwowa jednostka organizacyjna.

W poprzednich latach zdarzały się sytuacje, kiedy jak trzeba było zabrać jakieś dodatki, to nagle ZUS stawał się częścią budżetówki – dodaje przy tym.

– Wydaje mi się, że nie do wszystkich pracowników dotarło, że nie jesteśmy uwzględnieni w tym porozumieniu. Przyznam szczerze, że jak tylko pracownicy się zorientują, że nie dostaną oczekiwanych pieniędzy, to wtedy podniosą larum – przewiduje przedstawicielka związku zawodowego w ZUS-ie.

"Ochłap plus"

Mówiąc o oburzonych pracownikach, nie sposób nie wspomnieć o nauczycielach. Projekt 20-proc. wzrostu ich płac utknął w zamrażarce sejmowej. Co więcej, jest to jedna z grup zawodowych, których pensje w przyszłym roku będą musiały być wyrównywane, aby odpowiadać minimalnemu wynagrodzeniu w kraju.

– Dzisiaj zarobki nauczycieli wynoszą: 3690 zł (brutto) – nauczyciel początkujący, 3890 zł – mianowany, 4550 zł – dyplomowany. Dlatego jako ZNP przygotowaliśmy ustawę z gwarancją podwyżki o 20 proc. dla wszystkich nauczycieli od 1 lipca 2023 r. Nasz projekt został złożony w Sejmie pod koniec marca i od tego czasu czeka w "zamrażarce". Zaapelowaliśmy do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o pilne procedowanie, ale reakcji wciąż nie ma – mówi nam Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Jedni z organizatorów strajku nauczycieli z 2019 r. mówią wprost o "Ochłapie plus".

Jak widać, rząd wyliczył cenę jednego głosu wyborczego na 900 zł. Za taką kwotę zamierza kupić nauczycieli. To my chyba bardzo grzecznie podziękujemy za tę 'wspaniałą' nagrodę i poczekamy na godne wynagrodzenie zamiast ochłapowych bonusików. I tego będziemy oczekiwać już od nowego rządu, który przejmie władzę po wyborach – napisali przedstawiciele Protestu z Wykrzyknikiem.

Co dalej z płacami w budżetówce

Podczas wspomnianej przez nas na początku konferencji premier zapowiedział również, że ten sektor otrzyma w przyszłym roku wynagrodzenia podniesione o "co najmniej" wskaźnik inflacji. Czy pracownicy mogą zatem liczyć na wyrównanie płac od przyszłego roku?

Pytamy o to Grzegorza Sikorę z Forum Związków Zawodowych.

– Przyszło już założenie wskaźników makroekonomicznych rządu na przyszły rok i tam wskaźnikowa podwyżka będzie wynosić tyle, ile założenie inflacyjne, czyli 6,6 proc. Tylko że to jest pułapka – skumulowany poziom inflacji od 2021 roku do końca roku bieżącego może wynieść nawet 35 proc. Więc jeśli rząd mówi, że w następnym roku zamierza wyrównywać wskaźnik wynagrodzeń wobec inflacji, to w istocie tak się stanie, ale tylko za przyszły rok. A co z wyrównaniem za lata poprzednie? – pyta retorycznie nasz rozmówca.

Jak dowiedział się money.pl, związki zawodowe planują wspólną odpowiedź na porozumienie rządu i "Solidarności". Szczegółów możemy spodziewać się jeszcze w tym miesiącu.

15 czerwca poprosiliśmy o komentarz do opisywanego tematu Kancelarię Premiera Rady Ministrów. Do dnia publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Weronika Szkwarek, dziennikarka money.pl

Wybrane dla Ciebie
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 19.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 19.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 19.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 19.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 19.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 19.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 19.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 19.01.2026
Oto ile państwo zarobiło na mandatach
Oto ile państwo zarobiło na mandatach
Zmiany w taksach notarialnych i opłatach sądowych. Minister sprawiedliwości komentuje
Zmiany w taksach notarialnych i opłatach sądowych. Minister sprawiedliwości komentuje
"Straci każda rodzina w Polsce". Gawkowski ostrzega przed skutkami ceł Trumpa
"Straci każda rodzina w Polsce". Gawkowski ostrzega przed skutkami ceł Trumpa
Nadchodzi rewolucja w fakturach. Ministerstwo Finansów wyjaśnia
Nadchodzi rewolucja w fakturach. Ministerstwo Finansów wyjaśnia
Japonia czeka od 5 lat. Raport: USA nie wywiązują się z umów
Japonia czeka od 5 lat. Raport: USA nie wywiązują się z umów
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech