Mróz zniszczył szklarnię na Kujawach. Rolnik liczy straty po awarii prądu
Gospodarstwo Pawła Sikorskiego w Dubielnie koło Chełmży zostało ciężko poszkodowane po nocnej awarii zasilania podczas silnego mrozu. Jak opisuje właściciel, lód rozsadził instalację, która służy do rozprowadzania ciepłej wody, ale przez brak prądu błyskawicznie się wychłodziła.
W niedzielę wieczorem w Dubielnie (woj. kujawsko-pomorskie) zanik prądu unieruchomił system ogrzewania szklarni Pawła Sikorskiego - relacjonuje w czwartek serwis tygodnik-rolniczy.pl. W nocy temperatura na zewnątrz spadła do minus dwudziestu kilku stopni, a w szklarni - poniżej zera.
Sikorski zgłaszał awarię prądu operatorowi. Usłyszał, że przerwa potrwa krótko. Rzeczywistość była jednak inna. Zasilanie nie wracało. Rolnik relacjonuje, że kolejne godziny bez prądu przyniosły gwałtowny spadek temperatury w szklarni i nieodwracalne szkody w nowo wysianej partii ogórków, a także uszkodzenie rur, które rozprowadzają po szklarni ciepłą wodę, ale przy tak niskiej temperaturze zamarzły. Sikorski bezskutecznie prosił też o agregat prądotwórczy.
"Popękały rury i przewody. Ciśnienie wewnątrz tak bardzo się zwiększyło, że kawałki lodu rozszywające metalowe elementy wystrzeliwały niczym pociski niszcząc w wielu miejscach szklane pokrycie dachowe i elementy oświetlania oraz wentylacji" - relacjonuje tygodnik-rolniczy.pl.
Dziesiątki tysięcy złotych strat
Gospodarstwo specjalizuje się w ogórkach szklarniowych. Produkcja wymaga stałego ogrzewania i pracy pomp, które rozprowadzają ciepłą wodę. Piec o mocy 3 MWt zużywa ok. 7 ton miału na dobę, lecz bez prądu obieg nie działa, co podczas mrozu prowadzi do zamarzania instalacji na dużej, ponadhektarowej powierzchni. Zamarzanie i odmarzanie instalacji dodatkowo nasilała pogoda: mroźne noce i słoneczne dni sprzyjały cyklicznym uszkodzeniom rur.
W szklarni temperatura dla wzrostu ogórków powinna sięgać ok. 20°C, ale na zewnątrz było minus 25°C, a pod osłonami - minus 7°C. Materiał siewny o wartości ok. 70 tys. zł został utracony.
Uprawa nie była ubezpieczona. Wcześniej Sikorski opłacał ubezpieczenie, ale po swoich negatywnych doświadczeniach przy wcześniejszym dochodzeniu odszkodowania, stwierdził, że to gra nie warta świeczki.
Źródło: tygodnik-rolniczy.pl