Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|
aktualizacja

Napięta sytuacja w ZUS-ie i ministerstwach. Poszło o obietnice PiS-u

1
Podziel się:

Seniorzy świętują, urzędnicy się denerwują. To efekt nowych obietnic PiS-u. Jak wynika z informacji money.pl, w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych już myślą, jak wypłacić emerytom dodatki do emerytur. - Działamy trochę na oślep - rozkłada ręce jeden z pracowników.

Prezes ZUS Gertruda Uścińska i minister Elżbieta Rafalska - to one muszą zrealizować dwie sztandarowe obietnice PiS
Prezes ZUS Gertruda Uścińska i minister Elżbieta Rafalska - to one muszą zrealizować dwie sztandarowe obietnice PiS (East News, Krystian Dobuszynski/REPORTER)

- Nie ma szczegółów projektów, nie ma ustawy, do wczoraj nie było wiadomo na dobrą sprawę kto otrzyma pieniądze. A z każdą chwilą pytań o 13-stą emeryturę będzie więcej. Dla nas oznacza to masę pracy, nerwów i walkę do ostatniej minuty - mówi nam anonimowo urzędnik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

- Już zaczęliśmy pracować, bo nie możemy czekać. Kolejne tygodnie to grzebanie w systemie i praca po nocach - dodaje.

Zaskakujące obietnice

To na barkach ZUS-u spoczywa realizacja jednej z największych obietnic Prawa i Sprawiedliwości. Mowa o trzynastej emeryturze dla wszystkich emerytów i rencistów. To jedna ze sztandarowych propozycji PiS na okres przedwyborczy. Pieniądze mają się pojawić na kontach seniorów już w maju. Czyli ZUS ma tylko dwa miesiące na ogarnięcie projektu.

Pracownicy ZUS-u wprost przyznają, że skala propozycji, które padły podczas ostatniej konwecji PiS, ich zaskoczyła. Nie mieli sygnałów, choć "domyślali się obietnic dla seniorów". Mało kto przewidywał w Zakładzie, że za jedną z obietnic przyjdzie im samym zapłacić. Rząd rozważa bowiem, że to pieniądze z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (tam trafiają składki, zarządza nimi ZUS) zostaną przeznaczone na "trzynastki".

Problemem nie jest jednak cena pomysłu. Jest nim czas.

- Im szybciej pojawią się przepisy, tym bezpieczniej dla Polaków. ZUS nie ma marginesu na błędy. Nie możemy się pomylić i komuś wysłać pieniędzy, komuś nie, źle policzyć, zapomnieć. Potrzebujemy czasu przy każdej dużej zmianie. I teraz czasu jest naprawdę mało. Do połowy kwietnia pierwsze wypłaty muszą być gotowe, system przetestowany. Tak, by 10 mld zł trafiło do Polaków bez problemów - mówi money.pl człowiek związany z systemami informatycznymi w ZUS-ie. - Ustawa musi na stole pojawić się błyskawicznie - dodaje. I zapewnia, że ZUS da radę. Bo musi.

Ostatnie dni w Zakładzie upłynęły pod znakiem rozmyślań. Głównie nad tym, jak zrealizować obietnice prezesa Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego. Ani prezes Zakładu prof. Gertruda Uścińska, ani rzecznik ZUS-u nie chcą ich komentować.

- Czekamy na zapisy ustawy i będziemy je realizować - zapewnia Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Zakładu. Prof. Getruda Uścińska nigdy nie wypowiada się na tematy polityczne, więc i teraz nie będzie jej komentarza.

Zadania nie ułatwia fakt, że ZUS właśnie rozwiązał część umowy z Comarchem - dostawcą niektórych rozwiązań informatycznych.

W rządzie zaskoczenie

Nie tylko prof. Uścińska ma na głowie masę roboty.

Kulisy programu przedwyborczego do ostatniej chwili trzymane były w tajemnicy. O wszystkim wiedziały najwięcej tylko dwie osoby - Jarosław Kaczyński oraz premier Mateusz Morawiecki. Ani ministrowie, ani politycy nie mieli informacji, z czym w zasadzie do wyborców wyjdzie prezes PiS. W efekcie do dziś w wielu ministerstwach trwa organizacyjny chaos.

- Teresa Czerwińska (minister finansów - red.) chyba miała trudną noc z soboty na niedzielę. Zakładam, że powiedziała premierowi, ile wyciśnie maksymalnie z budżetu. Miała świadomość, że będą obietnice, ale chyba nie aż takie. To naprawdę duży i skomplikowany program. I z pewnością przelicytowali to, co Czerwińska zadeklarowała. A teraz ona i jej ludzie muszą w resorcie kombinować co i jak - mówi money.pl jeden z wiceministrów w rządzie.

Przyznaje, że jego resort uniknął chaosu, bo żadna z propozycji nie dotyka ich działki. I wcale z tego powodu nie cierpią.

Jak pisaliśmy w money.pl, w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ostatnich dniach trwały błyskawiczne analizy, jak zorganizować program 500+ na pierwsze dziecko. Resort zastanawiał się, czy rodziny będą musiały wypełniać wnioski, czy trzeba szybko organizować inny system lub objąć wszystkich automatycznie wypłatami. W ostatnich wypowiedziach minister Elżbieta Rafalska sugeruje, że będzie to jednak nowy wniosek.

Jak wynika z informacji money.pl, w ministerstwie wciąż trwa liczenie, ile właściwie będzie kosztował program trzynastych emerytur. W ostatnich godzinach i dniach do ZUS-u trafiały prośby o najświeższe informacje dotyczące liczby świadczeniobiorców.

Wbrew pozorom podliczenie pomysłu trzynastej emerytury w wysokości 1100 zł dla każdego nie jest wcale takie łatwe. Dlaczego? Bo nie wiadomo, kto dokładnie ją dostanie. Czy pieniądze trafią na przykład do osób, które mają kilkadziesiąt groszy emerytury co miesiąc (a i takie w Polsce są)? Oni dostaliby więcej niż wyciągną z ZUS w ciągu całego życia. Nie wiadomo też, co zrobić z emerytami i rencistami, których dostają i jedno, i drugie świadczenie - a i takich w Polsce nie brakuje.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(1)
maja
3 lata temu
pis robi szwindel jakich mało , wybierze z zusu nasze pieniądze z funduszu pracy na 13 dla emerytów i te same pieniądze trafią do urzędu skarbowego z 11 mld to jakieś 2-3 mld trafi na nagrody.Widać jak pięknie można tworzyć kreatywną księgowość