Nawet 4 mln ton pelletu. "Zyska pan Putin i pan Łukaszenka"
Popyt na pellet drzewny w Polsce może w najbliższych latach wyraźnie wzrosnąć. Branża alarmuje jednak, że bez wsparcia krajowej produkcji rosnące zapotrzebowanie nie zostanie zaspokojone, co może oznaczać konieczność zwiększenia importu surowca - opisuje wnp.pl.
Kończąca się zima zapisze się jako okres gwałtownych wzrostów cen pelletu drzewnego. Powodem był przede wszystkim niedobór surowca na rynku - co opisywał portal WP Finanse.
Tymczasem z danych przedstawionych w Sejmie wynika, że obecnie w Polsce zużywa się około 2,2 mln ton pelletu drzewnego rocznie w trzech sektorach: komunalno-bytowym, ciepłowniczym oraz energetyce zawodowej. Największy udział ma sektor gospodarstw domowych, który odpowiada za około 1,5 mln ton zużycia.
Jak wskazał prezes Polskiej Rady Pelletu Adam Sarnaszek, w kraju funkcjonuje już ponad 400 tys. instalacji wykorzystujących pellet. Na wzrost rynku wpływa m.in. program "Czyste Powietrze", choć – jak zaznaczył – większość inwestycji realizowana jest poza nim.
Według informacji z Ministerstwa Klimatu i Środowiska około 1/3 wzrostu rynku pelletu drzewnego w Polsce to jest "Czyste Powietrze". 2/3 to są zakupy, instalacje urządzeń poza programem - wyliczał w rozmowie z wnp.pl.
Zbudowała potężną firmę. Dr Irena Eris w Biznes Klasie
Popyt rośnie szybciej niż produkcja
Proces wymiany kotłów węglowych potrwa jeszcze wiele lat, co będzie dodatkowo zwiększać zapotrzebowanie na pellet. Z prognoz wynika, że do 2030 roku liczba instalacji w gospodarstwach domowych może wzrosnąć nawet do 800 tys., a roczne zużycie surowca sięgnąć 4 mln ton.
Jak opisuje wnp.pl, branża zwraca uwagę, że przy obecnych problemach przemysłu drzewnego tempo wzrostu podaży nie nadąży za rosnącym popytem.
- Należy wziąć pod uwagę, że czas, kiedy byliśmy producentem eksportującym, już się powoli kończy. Musimy wziąć pod uwagę, że na pewno będziemy korzystać z importu, bo tempo podaży (pelletu drzewnego - red.) przy obecnej sytuacji przemysłu drzewnego i jego problemów nie nadąży za tym popytem – komentował Adam Sarnaszek.
Branża apeluje o wsparcie produkcji
Eksperci wskazują, że obecnie działania koncentrują się głównie na stymulowaniu popytu, m.in. poprzez dofinansowania do urządzeń grzewczych. Tymczasem – jak podkreśla branża – brakuje wsparcia dla producentów pelletu.
- Stymulujemy bardzo mocno popyt pelletu drzewnego poprzez dofinansowanie urządzeń. Kreujemy popyt na rynku krajowym. Nie robimy nic w zakresie strony podażowej. Nie wspieramy producentów (…) Wzmocnienie efektywności instalacji produkujących pellet, wzmocnienie możliwości produkcyjnych dzisiejszych fabryk to są kluczowe aspekty, które należy rozważyć – mówił Sarnaszek.
W jego ocenie brak równowagi między popytem a podażą może w przyszłości prowadzić do uzależnienia od importu. - Największym beneficjentem wzrostu rynku pelletowego w Polsce będzie pan Putin i pan Łukaszenka - powiedział.
Jak wyjaśnił, Rosja i Białoruś należą do największych producentów pelletu na świecie. - Jeżeli otworzy się granica, bo kiedyś się chyba otworzy - zakładamy, że kiedyś sankcje zostaną zniesione - my wyprodukujemy popyt, a oni zapewnią podaż. Tego się nie da dzisiaj przewidzieć, aczkolwiek to są nasi sąsiedzi i zwracamy na to uwagę - komentował Adam Sarnaszek.
Prezes PRP odniósł się także do przyczyn zimowych problemów z dostępnością pelletu i wzrostem cen. Wśród nich wskazał m.in. niedobór surowca drzewnego, ograniczony dostęp do trocin, spadek wydajności przetarcia drewna zimą, wyższe koszty produkcji, niskie zapasy na początku sezonu grzewczego oraz przekierowanie części produkcji do energetyki kosztem gospodarstw domowych.
Źródło: wnp.pl