NBP w politycznym klinczu. W listopadzie może być problem

Narodowy Bank Polski znalazł się w centrum politycznego sporu dotyczącego obsady jego zarządu. Premier Donald Tusk zablokował kandydatów wskazanych przez prezesa NBP Adama Glapińskiego. W listopadzie liczba członków zarządu może spaść poniżej ustawowego minimum - opisuje "Financial Times".

NBP w politycznym klinczu. W listopadzie może być problemNBP w politycznym klinczu. W listopadzie może być problem
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | ZipZapic.com
Magda Żugier

Jak opisuje "Financial Times", konflikt wokół obsady zarządu Narodowego Banku Polskiego może mieć konsekwencje wykraczające poza sam spór o nominacje. Problemem jest m.in. brak jasnych przepisów określających, co powinno się wydarzyć, jeśli liczba członków zarządu spadnie poniżej minimum przewidzianego w prawie.

Członków zarządu proponuje prezes banku centralnego, a następnie powołuje ich prezydent. Kandydaci potrzebują jednak także akceptacji premiera. W maju Donald Tusk nie zgodził się na cztery osoby wskazane przez Adama Glapińskiego. Zarząd NBP standardowo liczy dziewięciu członków, w tym prezesa.

Do kolejnego przesilenia może dojść w listopadzie. Wtedy jeden z członków zarządu ma przejść na emeryturę. Jeśli do tego czasu nie uda się uzgodnić nowych kandydatur, skład zarządu może spaść poniżej liczby przewidzianej w ustawie. Polskie przepisy określają minimalną liczbę członków, ale nie wskazują jednoznacznie, jakie są konsekwencje jej nieosiągnięcia.


DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

– Zarząd NBP będzie działał "w próżni, która pozostawia wiele miejsca na sprzeczne interpretacje prawa" – ocenił w rozmowie z "FT" Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku. Jak dodał, w takiej sytuacji "nikt nie wie, co się wydarzy".

Co może oznaczać problem z zarządem?

Niepewność prawna nie powinna dotyczyć Rady Polityki Pieniężnej, która odpowiada za ustalanie stóp procentowych. Może jednak utrudnić wykonywanie innych zadań przez zarząd banku centralnego, szczególnie w sytuacjach wymagających nadzwyczajnych działań.

Mazurek zwrócił uwagę, że chodzi m.in. o funkcje NBP związane z zapewnianiem płynności sektorowi bankowemu. Takie działania były podejmowane podczas pandemii COVID-19. – Wiele funkcji realizowanych przez bank centralny, jako bank wszystkich banków lub bank ostatniej instancji, może zostać utrudnionych – ostrzegł ekonomista.

Spór o nominacje ma również szerszy kontekst polityczny. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, powiedziała "FT", że proces obsadzania stanowisk stał się "rywalizacją polityczną", zamiast koncentrować się na kwalifikacjach kandydatów. Zwróciła też uwagę, że zarówno prezes NBP, jak i premier oraz prezydent nie przedstawili publicznie powodów poparcia lub odrzucenia poszczególnych kandydatur.

Relacje między Donaldem Tuskiem a Adamem Glapińskim są napięte od 2023 roku. W kampanii wyborczej Tusk zarzucał prezesowi NBP m.in. niegospodarność i upolitycznienie polityki pieniężnej. Po zmianie władzy podejmowano również próby postawienia Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, jednak prezes banku centralnego się im przeciwstawił.

W konflikt zaangażowany jest także prezydent Karol Nawrocki, który w ostatnim czasie wielokrotnie pozostawał w sporze z rządem. Jak przypomina "FT", Nawrocki współpracował z Glapińskim przy koncepcji finansowania wydatków na obronność poprzez sprzedaż części rezerw złota NBP, zamiast korzystania z unijnego instrumentu pożyczkowego SAFE.

Adam Glapiński ma pełnić funkcję prezesa NBP do 2028 roku. Tymczasem Ludwik Kotecki, który miał przejść z Rady Polityki Pieniężnej do zarządu banku, był jednym z kandydatów, których Donald Tusk nie zaakceptował. W jego ocenie, wobec przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, osiągnięcie porozumienia w sprawie nominacji może być trudne.

Wybrane dla Ciebie