Glapiński chce wysokiej i ekspresowej podwyżki. Dla siebie i zastępców

Nawet blisko 200 tys. zł więcej rocznie może za chwilę zarabiać prezes NBP Adam Glapiński. Przygotowano już w tej sprawie projekt uchwały zarządu banku, który ma być głosowany w czwartek – dowiedział się money.pl. Ostatnio tej skali podwyżkę Glapiński otrzymał dwa lata temu.

Prezes NBP Adam Glapiński Prezes NBP Adam Glapiński
Źródło zdjęć: © Adobe, Agencja Wyborcza.pl, GETTY | Bloomberg, Michal, Slawomir Kaminski
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak

Jak ustaliliśmy, w tym tygodniu w wewnętrznym obiegu banku pojawił się wniosek o rozpatrzenie przez zarząd NBP zmiany uchwały w sprawie premii i nagród dla prezesa NBP, wiceprezesa – pierwszego zastępcy prezesa oraz wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego. Formalnie dokument przygotował dyrektor Departamentu Kadr NBP, ale prezes NBP (jako przewodniczący zarządu) zdążył już ten wniosek zaakceptować.

– Wszystko odbywa się w mało transparentny sposób, niewykluczone, że sam Glapiński jest inicjatorem całego procesu. Do tego mamy tryb obiegowy, dwa dni na głosowanie i powoływanie się na jakieś "materiały wrażliwe". A to wszystko oznacza potężne podwyżki dla prezesa, jego zastępców, a pośrednio wpływa także na wynagrodzenia członków RPP oraz podwyższa nagrody i premie – ocenia rozmówca znający realia funkcjonowania NBP.

Kontrowersje wokół wypłacania nagród

Już dwa lata temu Najwyższa Izba Kontroli zwróciła uwagę na wiele kontrowersji związanych z mechanizmem wypłacania nagród w banku centralnym, m.in. na to, że o podwyżki wnioskuje dyrektor Departamentu Kadr, który podlega prezesowi.


DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

Kontrolerzy wskazywali również, że nagrody dla prezesa NBP oraz jego zastępców "były przyznawane niezależnie od wyników osiąganych przez NBP, tj. bez oceny ich wymiernego zaangażowania w realizację zadań określonych w ustawie o NBP".

W tamtym czasie Glapiński w podobny sposób załatwił sobie podwyżkę rzędu 200 tys. zł rocznie, dzięki czemu dziś zarabia ok. 1,6 mln zł, jeśli doliczymy nagrody i premie. A mimo takiego poziomu zarobków oraz wątpliwości NIK prezes w tym samym trybie próbuje sobie załatwić podobną w skali podwyżkę – dodaje nasz rozmówca.

Ile zarabia prezes?

Miesięczne wynagrodzenie prezesa NBP składa się z dwóch podstawowych składników. Pierwszy to pensja, która obejmuje wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny i dodatek za wysługę lat. Wynagrodzenie prezesa w części podstawowej jest równe wynagrodzeniu marszałka Sejmu, marszałka Senatu i premiera i wynosi 8,68-krotność kwoty bazowej, plus dodatek funkcyjny jako 2,8-krotność kwoty bazowej. Łącznie to ponad 22 tys. zł, ale do tego dochodzi jeszcze dodatek za wysługę lat, który wynosi 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego (w tym roku kwota bazowa to 1935,26 zł, a w przyszłym to 1993,32 zł).

Tego typu pieniądze płyną także do liderów obu izb i premiera, ale w przypadku prezesa banku centralnego to niespełna połowa wysokości miesięcznego wynagrodzenia, bo dochodzi jeszcze comiesięczna premia. Dwa lata temu była równa wysokości pensji. Ale jesienią 2024 r. premia została podwyższona ze 100 proc. do 130 proc. pensji. Dzięki temu łączne miesięczne wynagrodzenie wynosiło w 2025 r. 57 tys. 112 zł.

Teraz prezes proponuje, żeby premia, zamiast 130 proc. pensji, wynosiła 150 proc. – czyli docelowo miesięcznie dostawałby 2,5-krotność podstawowego wynagrodzenia. Zwiększenie premii ze 130 do 150 proc. oznacza, że łączne miesięczne wynagrodzenie prezesa efektywnie wzrośnie o około 9 proc.

I tak w 2025 r. miesięczne wynagrodzenie prezesa wynosiło 57 112 zł; późniejszych danych nie mamy, ale szacujemy, że w tym roku to prawdopodobnie 58 825 zł, a jeśli podwyżka wejdzie w życie, skoczy ono o ponad 5 tys. zł do 63 940 zł.

Ekstra dodatki dla prezesa

To jednak nie wszystko, bo oprócz pensji i premii są jeszcze nagrody, które wynoszą wielokrotność miesięcznego wynagrodzenia: za I kwartał 3-krotność, za II kwartał 3,5-krotność, za III kwartał 4-krotność, a za IV kwartał 4,5-krotność.

Formalnie to wielokrotność "miesięcznego wynagrodzenia obliczonego jak ekwiwalent za urlop wypoczynkowy" i, jak mówią nasi rozmówcy znający temat, oznacza co najmniej miesięczne wynagrodzenie łącznie z premią, a raczej więcej. Dlatego trudno finalnie obliczyć zarobki prezesa. Taki system powoduje, że prezes zarabia ponad 27 miesięcznych pensji – 12 co miesiąc i 15 odbieranych jako nagrody kwartalne. Wszystkie te składniki pójdą o blisko 9 proc. w górę, jeśli uchwała wejdzie w życie.

Glapiński chce przegłosować sprawę na zarządzie szybko, obiegowo w czwartek, by nowe wskaźniki zaczęły działać już od października. Dzięki temu będzie miał pełny ostatni kwartał na nowych, wyższych wskaźnikach, a to istotnie wpłynie na wysokość nagrody za IV kwartał – tłumaczy nasz rozmówca.

Czyli prezes otrzymałby trzy podwyższone miesięczne pensje do końca roku, plus kolejne 4,5 jako nagrodę za IV kwartał.

A to jeszcze nie koniec, ponieważ szef NBP, jak reszta budżetówki i osoby sprawujące kierownicze funkcje państwowe, otrzyma kolejne 3 proc. podwyżki w przyszłym roku. To znaczy, że łączna podwyżka prezesa mogłaby wynieść ponad 11 proc. wobec tego, co ma do tej pory.

Jakie są liczby?

Jak to może wyglądać w liczbach? Nie mamy dokładnych danych, ale można spróbować policzyć na podstawie zarobków prezesa z poprzednich lat. W 2025 r. Adam Glapiński otrzymał 1 mln 591 tys. zł, gdy w 2024 r. było to 1 mln 379 tys. zł.

Zarobki za ten rok nie są znane, ale kwota bazowa urosła o 3 proc., więc do portfela prezesa powinno wpłynąć około 1 mln 640 tys. zł, o ile podwyżki z projektu uchwały nie wejdą w życie. A jeśli przyjąć, że prezes otrzyma blisko 9 proc. podwyżki na skutek zmiany mechanizmu nagrodowego plus 3 proc. dla budżetówki, to w przyszłym roku będzie około 1 mln 830 tys. zł, czyli 190 tys. zł więcej niż rok wcześniej.

Zarobki
Roczne zarobki prezesa NBP, gwiazdką oznaczone szacunkowe prognozy (Dane NBP i prognoza WP.pl) © money.pl | Grzegorz Osiecki, MAB, WP.pl

Warto pamiętać, że to duże przybliżenie, ale jasne jest, że szykuje się wyraźna podwyżka. Dla porównania ustawa budżetowa zakłada, że średnia pensja wyniesie w przyszłym roku 10 033 zł brutto.

Jak widać, sama kwota podwyżki będzie znacząco większa niż roczne zarobki przeciętnego Polaka. Gdy zaczyna się dyskusja o podwyżkach, NBP wskazuje jako punkt odniesienia zarobki prezesów innych banków centralnych.

Zyska nie tylko prezes

Podwyżki mają otrzymać także pierwszy zastępca prezesa (choć na tym stanowisku jest wakat, bo Marcie Kightley skończyła się kadencja) oraz wiceprezes, obecnie Adam Lipiński, któremu kończy się ona w listopadzie. Premia I zastępcy ma wzrosnąć ze 105 do 120 proc. pensji, a wiceprezesa z 95 proc. pensji do 105 proc.

Beneficjentami podwyżek w zarządzie NBP mimochodem stają się także członkowie RPP, bo im przysługuje wynagrodzenie w wysokości równej wynagrodzeniu wiceprezesów NBP. Jeśli więc rosną pensje zastępców Glapińskiego, automatycznie rosną też pensje członków Rady. Nasz rozmówca z RPP jeszcze w środę twierdził, że nie ma wiedzy o inicjatywie podwyżkowej w samym banku.

Na tym nie koniec. Ustawa o NBP stanowi, że wynagrodzenia dla poszczególnych stanowisk NBP (z wyłączeniem wiceprezesów oraz członków zarządu) określa zarząd, przy czym obowiązuje górny limit – maksymalnie 60 proc. wynagrodzenia prezesa NBP. Tak więc, jeśli pensja prezesa urośnie, potencjalnie to samo stanie się z wynagrodzeniem części podległych mu pracowników, choć nie nastąpi to automatycznie, tylko potrzebna jest jeszcze decyzja zarządu banku.

Glapiński zawsze może tłumaczyć, że chce podnieść pensje pracownikom banku i swoim współpracownikom, a nie może tego zrobić inaczej niż podwyższając sobie – podejrzewa nasz rozmówca zbliżony do NBP.

Jego zdaniem to nie czas na tak sowite podwyżki w NBP, nie tylko ze względu na mocno napięty stan finansów publicznych, lecz także na potężne napięcia z Rosją.

– Pomijam aspekt zwykłej pazerności, bo jak ktoś zarabiający ponad 1 mln zł rocznie może dojść do wniosku, że to mało i wnioskować o jeszcze więcej? Przypomnę tylko, że Glapińskim ciągle zajmuje się sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która chce go postawić przed Trybunałem Stanu, a jeden z zarzutów we wniosku dotyczy kontrowersyjnego mechanizmu wynagrodzeń i nagród w banku. Glapiński liczy też na nowy deal z rządem dotyczący obsady wakatów w zarządzie banku. Takimi ruchami prezes NBP tylko się podkłada – ocenia rozmówca money.pl.

Wybrane dla Ciebie