Jak podaje dziennik, do sieci trafiły nagrania "z wewnętrznych zasobów spółki", które "miały być wykorzystane wyłącznie do celów szkoleniowych".
Columbus Energy działa w branży odnawialnych źródeł energii, oferuje fotowoltaikę, pompy ciepła i magazyny energii. Olga Malinkiewicz to polska naukowczyni, twórczyni technologii perowskitów i założycielka firmy Saule Technologies. Zasłynęła przed laty z opracowania alternatywy przy tworzeniu ogniw słonecznych. Mówiło się wówczas, że odkrycie Polki może zrewolucjonizować fotowoltaikę. Columbus Energy (CE) jest jedną ze spółek, które zainwestowały w Saule Technologies.
Malinkiewicz od dłuższego czasu walczy z inwestorem o zachowanie swojej technologii oraz spółki. W maju 2025 r. udzieliła wywiadu money.pl, w którym przekonywała, że ma zamiar walczyć o swój wynalazek. Wielokrotnie podkreślała też, że chętnie wykupi udziały od inwestorów.
WIDEONotowania wystrzeliły. Co dalej ze złotem? Analityk wyjaśnia
Co słychać na nagraniach
Teraz naukowczyni pokazała m.in. nagranie, które - jak informuje "Fakt" - nakręcono najdalej dwa lata temu podczas wizyty przedstawicieli Columbus Energy u jednego z klientów. "Sprzedawca naciska na starszego mężczyznę, by dał dowód, tak by mogli spisać umowę na montaż magazynu energii z dofinansowaniem. Starszy, że bez tej inwestycji, rachunki za prąd drastycznie wzrosną" - opisuje dziennik.
"I zapier*** teraz rachunki po 3 tys. zł. Jak, kur***, byłem ostatnio u rolnika. Płacił po tysiąc złotych, nie chciał ode mnie paneli, płacił po 1,5 zł i nie chciał paneli. Teraz dostał rachunek 3 tys. zł za zimę, za grudzień i listopad, to sam do mnie dzwonił. 'Kur***, Wojtek przyjedziesz? Jednak miałeś rację'. I tak samo będzie, kur***, teraz, bo 357 zł już pan będziesz płacił. Później to będzie 411 zł, 472 zł, 516 zł, 700 zł. Kur***, a będziesz pan miał magazyn? To będzie 200 zł miesięcznie, więc daj pan dowód osobisty i sprawdzimy wam te dofinansowania" - słychać na nagraniu. W którymś momencie do rozmowy włącza się jego koleżanka.
"Pan jest naprawdę głupi. Tak szczerze, pan jest naprawdę głupi. Pan woli płacić 450 zł niż 200 zł" - mówi do klienta.
Nagrany sprzedawca: jest mi najzwyczajniej wstyd
Gdy nagranie zostało upublicznione, sprzedawca, który jest jego bohaterem, zabrał głos w swoich mediach społecznościowych. "Jest mi najzwyczajniej wstyd. Byłem zaślepiony na sukces, na pieniądze i niestety wyszło, jak wyszło. Mieliśmy polecenie służbowe, by na spotkaniach robić notatki, zapisywać, co to się dzieje, ja nagrałem filmik, który nie był po to, by się chwalić, ale był w celach szkoleniowych. To mój błąd" - stwierdza w komentarzu, który cytuje "Fakt".
Malinkiewicz udostępniła też inne nagranie - ze szkolenia, gdzie jeden ze sprzedawców mówi: "Nie słuchamy się sąsiadów. Wiadoma sprawa. Może lubicie się z sąsiadami, lubicie się z wujkiem, ale pamiętajcie jedno: oni nie mają instalacji z Columbusa. To ja jestem doradcą energetycznym. To jestem ja po to, żeby wam pomóc" i dodaje "Tylko ważne jest to, żeby pilnować wszystkich, kur***, rzeczy do montażu. Po montażu róbcie co chcecie".
Columbus: Nagrania opublikowane nielegalnie. Doradca osobiście przeprosił klienta
Na publikację nagrań zareagował Paweł Bednarek, prezes Columbus ONE. W komentarzu dla "Faktu" stwierdza m.in.:
"Szanujemy swoich klientów i staramy się każdego dnia poprawiać jakość naszych usług. Z pewnością wyciągamy wnioski z błędów. Jesteśmy rzetelną i profesjonalną firmą. Nasi ludzie to przeszkoleni w siedzibie firmy doradcy energetyczni, których zadaniem jest dobrać najlepsze urządzenia do transformacji energetycznej domu. Odbyliśmy ponad 500 tys. spotkań w domach, zarówno w miastach, jak i na wsiach. Pracujemy codziennie nad podnoszeniem jakości obsługi klienta na każdym jej etapie".
W oświadczeniu Columbus Energy przesłanym money.pl, pod którym podpisany jest prezes firmy Dawid Zieliński, czytamy:
Fragment nagrania nielegalnie opublikowanego przez Olgę Malinkiewicz przedstawia zachowania, które są całkowicie sprzeczne ze standardami i wartościami, do których dąży Columbus Energy. Tego rodzaju sposób prowadzenia rozmowy z klientem jest niedopuszczalny i nie odzwierciedla praktyk obowiązujących w naszej organizacji. Materiał ten jest obecnie wykorzystywany w naszych wewnętrznych szkoleniach jako przykład nagannych zachowań, których nie akceptujemy.
Dalej Zieliński stwierdza, że "doradca widoczny na nagraniu przeszedł dodatkowe szkolenia z zakresu etyki oraz kompetencji miękkich, a także osobiście przeprosił za swoje ówczesne zachowanie spółkę i klienta. Każdy taki przypadek traktujemy jako impuls do dalszego wzmacniania standardów jakości i etyki pracy".
W odniesieniu do drugiego nagrania - fragmentu ze szkolenia - firma stwierdza, że "treści w nim zawarte są sprzeczne z wartościami, standardami etycznymi oraz kulturą organizacyjną Columbus Energy. Szkolenie miało charakter nieautoryzowany, nie było organizowane przez spółkę ani realizowane w jej siedzibie (...)". CE zapowiada, że osoba odpowiedzialna za prowadzenie tego szkolenia poniesie konsekwencje - rozwiązana zostanie umowa o współpracy, a także nałożona kara finansowa. "Columbus Energy stosuje politykę zero tolerancji wobec zachowań nieetycznych, manipulacyjnych i wulgarnych" - czytamy w oświadczeniu spółki.
Źródło: "Fakt", money.pl