Pandemia stopiła luksus w Chinach. Teraz mają wrócić na "złote tory"

Pandemia COVID-19 i restrykcyjna polityka sanitarna pozbawiła Chińczyków dostępu do luksusu. O 10 proc. skurczył się w ubiegłym roku rynek artykułów luksusowych w Państwie Środka. To pierwsze tąpnięcie po 5 latach nieprzerwanego wzrostu. W 2023 r. gospodarka ma jednak wrócić na właściwe tory i odrobić stratę.

SHENZHEN, CHINA - FEBRUARY 12: Travelers cross Luohu Port and arrive at a square on February 12, 2023 in Shenzhen, Guangdong Province of China. Hong Kong and the Chinese mainland resumed full cross-boundary travel on February 6. (Photo by VCG/VCG via Getty Images)
Źródło zdjęć: © GETTY | VCG
oprac.  PRC

W ubiegłym roku sprzedaż dóbr luksusowych zmalała w Chinach o 10 proc. - wylicza firma doradcza z Bostonu, Bain & Co. To załamanie po pięciu złotych latach. Jak wskazuje "Rzeczpospolita" w latach 2012-16 rynek artykułów luksusowych w Chinach rósł średnio o 1 proc. rocznie, w 2016-19 nastąpiła poprawa do 26 proc. rocznie, a w 2019-21 skoczyła aż o 42 proc.

Spadek sprzedaży ma związek z pandemią koronawirusa oraz kolejnymi lockdownami związanymi z restrykcją polityka zero COVID. Jak wynika z prognoz firm doradczych, zniesienie ograniczeń sanitarnych pozwoli przywrócić sprzedaż do poziomu z 2021 r.

Jak zauważa agencja Reutera, na rynku luksusu różne branże traciły w różnym stopniu. "Najmniej straciły wyroby sprzedawane elektronicznie, sprzedaż drogich kosmetyków zmalała jednocyfrowo, biżuterii i galanterii skórzanej o 10-15 proc., modnych luksusowych sukienek i ubrań oraz artykułów lifestylowych o 15-20 proc., a sprzedaż zegarków załamała się o 20-25 proc." - wskazuje Rzeczpospolita.

Jak pisaliśmy w money.pl, Chiny borykają się ze spowolnieniem tempa rozwoju. Pekin oszacował ubiegłoroczny PKB Chin na 3 proc. Na tle świata nie wypada on źle, ale jest jednym z najsłabszych wyników tego kraju na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Obecne Chiny mocno różnią się od tych sprzed kilku dekad, kiedy co roku ze wsi do miast przesiedlały się miliony ludzi, a tania siła robocza była kołem zamachowym gospodarki.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"