Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej przekazała, powołując się na komunikat władz Iranu, że kolejny pocisk uderzył we wtorek na terenie elektrowni jądrowej w Buszehrze. Dzień później do sprawy odniósł się szef rosyjskiego Rosatomu Aleksiej Lichaczow. Z jego odniesienia wiadomo, że do zdarzenia doszło we wtorek ok. godz. 21.30 czasu lokalnego.
Iran: kolejny pocisk uderzył w elektrownię atomową w Buszehrze
Pocisk spadł niedaleko czynnego bloku energetycznego. W wyniku incydentu nikt nie ucierpiał. Jednak z uwagi na bezpośrednie zagrożenie obiektu w realiach wojny na Bliskim Wschodzie Rosatom uruchomił w środę trzecią fazę ewakuacji personelu. Pierwsza grupa pracowników miała wyruszyć rano drogą lądową w stronę granicy z Armenią, a dwie kolejne kolumny mają opuścić zakład w najbliższym czasie.
To nie pierwszy taki incydent. MAEA wykazywała w raporcie, że Iran powiadomił ją o wcześniejszym wybuchu pocisku w odległości 350 metrów od reaktora już 17 marca.
"Nie będzie mu na rękę". Analityk mówi, co dla Trumpa oznacza długi konflikt z Iranem
Rosatom poprzez swoją spółkę zależną ukończył budowę pierwszego bloku energetycznego (Buszehr-1), który został podłączony do sieci w 2011 roku. Technicy z Rosji wspierają bieżącą eksploatację bloku, wykorzystując rosyjskie technologie. Firma zdecydowała, że do czasu unormowania sytuacji w Iranie na miejscu pozostanie tylko minimalna, niezbędna obsada.
Elektrownia jądrowa w Buszehrze to pierwszy i jedyny komercyjny obiekt nuklearny w Iranie. Jego moc to 1000 MW. Dostarcza około 2 procent energii elektrycznej kraju.
Ambasador USA nie wykluczał takiego uderzenia
Obecne wydarzenia mogą wpłynąć na wspólne przedsięwzięcia Iranu i Rosji. Jesienią ubiegłego roku Iran podpisał z Rosatomem umowę wartą 25 mld dolarów na budowę czterech nowych bloków jądrowych o mocy 5 GW w innej części kraju oraz memorandum dotyczące rozwoju małych elektrowni (SMR).
Wcześniej ambasador USA przy ONZ Michael Waltz stwierdził, że celem uderzeń Amerykanów będą obiekty wspierające infrastrukturę wojskową w Iranie. Pytany w telewizji CBS o możliwość wykluczenia ataku na irańską elektrownię atomową, nie wykluczył tego scenariusza. - Nigdy nie zdjąłbym żadnej opcji ze stołu dla prezydenta, a już na pewno nie w ogólnokrajowej telewizji - odpowiedział. Waltz zaznaczył przy tym, że w skali kraju Iran ma obiekty o większej mocy niż ten w Buszehrze.
Źródło: MAEA, PAP, wp.pl