Notowania

nauka
21.05.2019 18:30

Podwójny rocznik w szkołach. "Znalezienie miejsca w internacie graniczy z cudem"

Zajęcia nawet do 20, wyjątkowo ciężka rekrutacja i zatłoczone szkoły - taki ma być efekt podwójnego rocznika, który zacznie naukę w szkołach we wrześniu. Ale kłopotów będzie więcej. - Dostanie miejsca w bursie czy internacie będzie graniczyło z cudem - słyszymy w samorządach. W dużych miastach brakuje setek miejsc.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Brak miejsca w bursie czy internacie to dla wielu uczniów koniec marzeń o nauce w dużym mieście (Fot: Bartosz Krupa/East News)

Samorządy dwoją się i troją, by zapewnić jak najwięcej miejsc uczniom w bursach czy internatach. Jednak pewne jest, że i tak sporo młodych ludzi zostanie odprawionych z kwitkiem. To olbrzymi kłopot dla tych, którzy chcą się uczyć w szkołach oddalonych o kilkadziesiąt, a czasem i kilkaset kilometrów od ich domów.

Z miejscami w dużych miastach jest od dawna problem. Teraz będzie on dwa razy większy - bo we wrześniu do szkół średnich trafią zarówno uczniowie VIII klas szkół podstawowych, jak i III klas gimnazjów.

- W bursach i internatach może zabraknąć 200 miejsc, choć to na razie tylko szacunkowe dane - słyszymy od Marty Kufel z Urzędu Miasta w Szczecinie. Będzie brakować łóżek, mimo że miasto przygotowało się do podwójnego rocznika - i stworzyło 80 dodatkowych. W tej chwili na uczniów z innych miast czeka w stolicy Pomorza Zachodniego ok. 1320 miejsc.

Polska edukacja. "Po komunizmie odziedziczyliśmy coś fenomenalnego" Obejrzyj wideo:

W innych miastach kłopoty mogą być jeszcze większe. - W najgorszej sytuacji jest Warszawa. Tam jest przecież nie tylko najwięcej szkół, ale są też szkoły specjalistyczne, do których przyjeżdżają uczniowie z całego kraju - mówi money.pl Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Pytamy w Bursie nr 1 w Warszawie. Trudno tam oszacować, ilu miejsc zabraknie. W końcu rekrutacja do szkół trwa. - Ale na pewno będzie natłok chętnych i zaostrzona rywalizacja. To efekt podwójnego rocznika - słyszymy w sekretariacie placówki. W bursie opłata za pokój 3-osobowy wynosi 185 zł. Za tę cenę trudno znaleźć inne lokum dla ucznia w stolicy. Niewykluczone więc, że dla wielu uczniów brak dostępnych miejsc oznacza koniec marzeń o nauce w Warszawie.

"Nawet 200 osób na liście rezerwowej"

W bursie szkolnej "Adept" we Wrocławiu też jeszcze nie wiadomo, ilu będzie chętnych. - Ale w zeszłym roku na listę rezerwową musieliśmy wpisać 100 osób, tylu było chętnych. W tym roku będzie pewnie więcej, może i dwa razy - słyszymy w sekretariacie.

Dobrych wiadomości nie usłyszą też uczniowie i ich rodzice w internacie Zespołu Szkół Komunikacji im. H. Cegielskiego w Poznaniu. - Zawsze pierwszeństwo, co chyba jasne, dostają uczniowie naszej szkoły. Inni też się mogą starać, ale w tym roku będzie wyjątkowo trudno - słyszymy. W sekretariacie mają jednak radę - najlepiej od razu aplikować do kilku internatów, inaczej znalezienie miejsca może graniczyć z cudem.

Magdalena Kaszulanis przyznaje, że sprawa mniej rozpala rodziców niż kłopoty z rekrutacją do szkół. - Bo w tym roku naprawdę trudniej będzie się dostać do dobrego liceum niż na prestiżowe studia. A i z dostaniem się do tych "średnich" szkół będzie wielki problem. MEN tymczasem problemu nie dostrzega. A jeśli chodzi o internaty i bursy, to na tym przykładzie też widzimy ten cały dramat podwójnego rocznika - mówi nam rzeczniczka ZNP.

W dyrekcji jednej ze szkół na zachodzie Polski słyszymy, że poradzenie sobie z podwójnym rocznikiem będzie trudne, ale możliwe. Jednak już opanowanie problemu braku miejsc w bursach może być po prostu niewykonalne. - My będziemy zaczynać lekcje wcześniej i będziemy kończyć później. Będzie tłok i chaos, lecz sobie poradzimy. Ale uczniowie spoza miasta będą mieli problem. Bo przecież internaty i tak pękają w szwach, trudno będzie dostawić dodatkowe łóżka. Zresztą, na dodatkowe łóżka i tak pewnie samorządy nie mają funduszy - słyszymy.

Samorządy oficjalnie mówią, że starają się stworzyć jak najwięcej dodatkowych miejsc. Mniej oficjalnie przyznają, że mają związane ręce. - Robimy wszystko, co w naszej mocy, ale prawda jest taka, że rząd nas zostawił samych z tym problemem. Najpierw wprowadził reformę, która stworzyła dodatkowy rocznik. A potem nie zapewnił nam funduszy na dodatkowe miejsca w internatach - słyszymy w wydziale edukacji urzędu dużego miasta w centralnej Polsce.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
21-05-2019

Dojna ZmianaA gdzie Anna Zalewska? już uciekła z tonącego statku do Brukseli, czy może ogarnie swój bajzel?

22-05-2019

MałyMikiWspaniały PiS i dobra zmiana wyrolowali jeden rocznik młodych Polaków. Dla populistycznego poklasku. Durnota i brak odpowiedzialności.

22-05-2019

PozdrawiamPani Zalewska wam dopłaci, wszak ważne jest dla niej dobro dzieci a nie jakaś tam posadka w Brukseli.

Rozwiń komentarze (323)