Polityczny dobór w urzędach. Pracownicy trafiają na "szklany sufit"

Na wysokie stanowiska w urzędach nie ma publicznych naborów, rządzi polityczny klucz - pisze "Rzeczpospolita", przywołując raport Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.

kprmPolitycy mają największy wpływ na zatrudnianie urzędników najwyższych stanowisk.
Źródło zdjęć: © PAP | Leszek Szymański

Sprawa dotyczy przede wszystkim urzędników służby cywilnej. Na stanowiska kierownicze w ministerstwach nie ogłasza się publicznych naborów.

Taki obowiązek zniesiono w 2015 roku w nowelizacji ustawy o służbie cywilnej. W efekcie, jak twierdzi KSAP, w doborze urzędników przestały mieć znaczenie faktyczne kompetencje. Zamiast tego liczą się polityczne koneksje.

"Dominujący wpływ na politykę kadrową urzędu w zakresie obsady wyższych stanowisk służby cywilnej, szczególnie w departamentach merytorycznych, posiada polityczne kierownictwo ministerstwa" - czytamy w przywołanym przez "Rzeczpospolitą" raporcie KSAP.

Zwolnienia w budżetówce. "To nie jest zaskoczenie"

Na 20 instytucji, które Stowarzyszenie Absolwentów KSAP zapytało o klucz doboru kandydatów na wysokie urzędy, aż siedem, czyli 33 proc., nie odpowiedziało wcale.

W swoim raporcie uczelnia pisze o rozpowszechnionej praktyce, w której kandydatury na wysokie stanowiska wskazują bezpośrednio lub akceptują ministrowie i wiceministrowie.

- Apolityczność i profesjonalizm służby cywilnej są zapisane w konstytucji, więc upolitycznianie stanowisk jest łamaniem konstytucji - mówi "Rzeczpospolitej" prof. Antoni Kamiński, ekspert ds. korupcji. - To pokazuje niepokojącą normę: chcesz być urzędnikiem wysokiego szczebla, musisz być politycznie ustosunkowany.

Wybrane dla Ciebie