Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Polska jak Szwecja? Kopiujemy standardy skandynawskiej służby zdrowia

Opłata za nieodwołane wizyty lekarskie to rozwiązanie, które od lat funkcjonuje w Szwecji. Pacjent, który nie pojawi się u lekarza mimo zarezerwowanej wizyty, musi płacić. Podobne rozwiązanie rozważane jest w Polsce. Pomysł popierają lekarze, choć nie mają złudzeń, że będzie on cudownym lekiem na kolejki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Opłata za nieodwołane wizyty lekarskie to rozwiązanie, które od lat funkcjonuje w Szwecji. (Fot: MICHAL KOSC/REPORTER)

- Nie odwołasz wizyty i się nie stawisz – płacisz. 200 koron (ok. 80 zł przyp. red.) u lekarza rodzinnego, 350 koron (ok. 140 zł) lub więcej u specjalisty, 500 koron (ponad 200 zł) u dentysty – wylicza pan Marek, który 17 lat mieszkał i pracował w Szwecji.

Jak przekonuje, system się sprawdza. Na korytarzu w przychodni nie ma kolejek. – Jeśli jesteś umówiony na 10:30 do specjalisty, to o tej godzinie lekarz na ciebie czeka. Jeśli nie możesz się stawić, 12 godzin wcześniej wysyłasz SMS lub w dniu wizyty odwołujesz ją osobiście – wyjaśnia nasz rozmówca i zaznacza, podobny system przydałby się w Polsce.

Lekarze mają swój pomysł na wydajną służbę zdrowia, ale to oznacza koszty.
Kolejki do lekarzy coraz dłuższe. Lekarze znaleźli rozwiązanie, choć kosztowne

Nieodwołane wizyty to zmora polskiego systemu ochrony zdrowia. Nawet 17 mln umówionych wizyt u lekarza rocznie przepada, gdyż pacjent nie pojawił się w gabinecie – wynika z danych, jakie przedstawił minister Łukasz Szumowski na początku lutego.

Resort zdrowia zastanawia się nad rozwiązaniem problemu. Jednym z pomysłów jest właśnie wprowadzenie opłat za nieodwołane wizyty. Ministerstwo na razie nie mówi o konkretach, a tym bardziej o jakichkolwiek kwotach.

Nie odwołują, nie przychodzą. 17 milionów niezrealizowanych wizyt lekarskich

- Pomysł dotyczy opłaty za przywrócenie miejsca w kolejce, które straciliśmy, bo nie przeszliśmy na wizytę i jej nie odwołaliśmy - podkreślał wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński w programie "Money. To się liczy". - To jest pomysł, z którym zwracają się do nas dyrektorzy poradni w całej Polsce. Oczekują od nas pomocy, gdy pacjent się nie stawia, a placówka nie dostaje nic – tłumaczył.

Lekarze na ”tak”, ale pod warunkami

Lekarze z uwagą przysłuchują się kolejnym propozycjom. Pomysł wprowadzenia opłat wstępnie oceniają pozytywnie.

- Jest to sposób racjonalizacji, choć nie będzie cudownym lekiem na kolejki do lekarzy – powiedział money.pl dr Piotr Watoła, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy regionu małopolskiego. - Warto byłoby wprowadzić jednak taką odpłatność, ale w sposób racjonalny – dodał.

Zaznaczył, że to jego prywatna opinia, jako lekarza. OZZL nie wypracował bowiem spójnego stanowiska w tej sprawie.

Jak podkreśla dr Watoła, wprowadzając odpłatność za nieodwołane wizyty lekarskie, trzeba zachować zdrowy rozsądek. – Nim taka odpłatność miałaby zacząć obowiązywać, konieczne jest zbudowanie systemu, który w prosty i skuteczny sposób przypomni pacjentowi o wizycie i da mu możliwość łatwego odwołania wizyty - np. poprzez SMS.

Lekarza nie dziwi, że pacjentom może wypaść z głowy data wizyty u specjalisty wyznaczona na dwa lata do przodu. Jak twierdzi, w większości przypadków niestawienie się pacjenta na wizytę nie jest dramatem z perspektywy lekarza. – Obłożenie jest tak duże, że w 80 proc. przypadków mamy co robić. Sporadycznie czekamy na pacjenta – mówi dr Watoła.

W Polsce brakuje 68 tys. lekarzy.
Lekarze z Ukrainy łatwiej otrzymają uprawnienia? Związkowcy: "weryfikacja musi być ścisła"

Zaznacza jednak, że zdecydowanie bardziej problematyczne jest niestawienie się pacjenta przy diagnostyce albo zabiegach. – Trudno wówczas cokolwiek przeorganizować – zauważa.

Rzecznik Praw Pacjenta zabiera głos

Dyskusja nad powinnościami pacjenta jest potrzebna, twierdzi Rzecznika Praw Pacjenta. - Odwoływanie wizyt jest ważne, ponieważ wpływa na dostęp do świadczeń dla innych pacjentów. Jest istotne także z perspektywy zarządzających podmiotami leczniczymi – mówi money.pl Bartłomiej Chmielowiec.

W swojej propozycji zmian w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta zaznaczył jednak, że kwestią bardzo istotną jest to, że pacjent musi mieć zagwarantowaną możliwość realnego poinformowania placówki medycznej o nieobecności. - W praktyce zdarza się, że pacjenci nie mogą się skontaktować z placówką, w szczególności telefonicznie, i przekazać stosownej informacji - wyjaśnia Chmielowiec.

Podkreśla jednak, że pewne regulacje w tej kwestii już obowiązują. Mówi o nich art. 20 ust. 9 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

- Z tym że dotyczy on wyłącznie świadczeń finansowanych ze środków publicznych (NFZ). Intencją proponowanych zmian jest natomiast, aby pacjent informował o niemożności stawienia się na wizytę niezależnie czy wizyta odbywa się w ramach NFZ, czy też prywatnie. – wskazuje Rzecznik Praw Pacjenta.

Rzecznik nie mówi jednak o sankcjach za nieodwołaną wizytę. – W pierwszej kolejności mają one mieć wymiar edukacyjny. Pacjentom należy uświadamiać, jakie korzyści płyną ze współpracy z placówkami w omawianym zakresie i że mogą mieć realny wpływ na dostęp do świadczeń - zaznacza.

Skala mniejsza w prywatnych placówkach

- Zjawisko nieprzychodzenia pacjentów na wizyty, ale też ich nieodwoływania, jest dość powszechne i dotyczy zarówno sektora publicznego, jak i prywatnego. Można szukać tego przyczyn, ale jednoznacznej raczej nie da się wskazać. Podobnie sytuacja wygląda w innych usługach – przyznaje Iwona Dziedzic-Gawryś, rzecznik prasowy ZnanyLekarz.pl.

Jak dodaje, poprzez portal miesięcznie umawianych jest 500 tys. prywatnych wizyt do lekarzy i specjalistów. Skala nieodwołanych i niezrealizowanych wizyt nie jest duża i wynosi średnio do 10 proc.

W Polsce brakuje ok. 30 tys. medyków. Sytuacja jest poważna, a problem się pogłębia.
Brutalna walka o lekarzy. Szpitale podbierają sobie specjalistów

- Tak niski odsetek wynika z wielu działań, które prowadzimy jako portal. Swoją rolę spełniają również podmioty, do których można się umówić na wizytę za pośrednictwem kalendarza online, a także otrzymać m.in. przypomnienia SMS-owe lub e-mailowe o wizycie – wskazuje Dziedzic-Gawryś.

- Z drugiej strony obserwujemy, że lekarze i placówki z sektora prywatnego wprowadzają swoje standardy. Zdarza się, że zamieszczają w regulaminie lub na swoim profilu w ZnanyLekarz informacje o konsekwencjach, również finansowych, jeśli pacjent nie przyjdzie na wizytę, a jej nie odwoła. Ważne jest, że żeby dochodzić takich roszczeń, taka treść musi być dostępna dla pacjenta – zaznacza Dziedzic-Gawryś.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
29-02-2020

ja123Wizyta w gabinecie dentystycznym ,to chyba w prywatnym ,bo na NFZ nie ma co liczyc!!!!!

28-02-2020

JaPracuje w publicznej i prywatnej służbie zdrowia. Niestety pacjenci bardzo często nie przychodzą na wizytę i jej nie odwolujà. W prywatnym gabinecie … Czytaj całość

28-02-2020

pięknych i młodych leczyćDać Panu Cieszyńskiemu paru otumaniałych staruszków co i wodę w kiblu spuścić i gaz wyłączyć nie pamiętają, to się zapozna z tematem.

Rozwiń komentarze (318)