Polskie firmy podbijają ten kraj. Ekspert wskazuje fenomen

Chiny od lat były przedstawiane jako ogromna szansa dla polskich producentów żywności. Wielki rynek i rosnący popyt nie przełożyły się jednak na oczekiwany sukces. W tym samym czasie polskie marki mocno zaznaczyły swoją obecność w znacznie mniejszej Mongolii - podaje portalspożywczy.pl.

Polskie firmy podbijają ten kraj. Ekspert wskazuje fenomenPolskie firmy podbijają ten kraj. Ekspert wskazuje fenomen
Źródło zdjęć: © Getty Images | SeongJoon Cho
Magda Żugier

Jak opisuje portalspożywczy.pl, o wejściu polskich firm na chiński rynek mówi się od dziesięcioleci. W teorii argumentów za ekspansją nie brakowało: ogromna liczba konsumentów, rosnące dochody i zapotrzebowanie na importowaną żywność miały stworzyć przestrzeń dla zagranicznych producentów.

Polskim firmom nie udało się jednak zbudować tam pozycji na taką skalę, jak oczekiwano. Radosław Pyffel, ekspert ds. Chin i Azji, zwraca uwagę, że problemem nie był wyłącznie sam produkt. Potrzebne były również pieniądze, zaplecze logistyczne, promocja i przede wszystkim czas na stworzenie rozpoznawalnej marki.

Od kilku dekad trwały dyskusje na temat wejścia na chiński rynek. Zabrakło wielu rzeczy, przede wszystkim zbudowania struktury: magazynowania towaru, promocji i inwestowania przez kilka lat, żeby stworzyć markę – mówi ekspert w rozmowie z Portalem Spożywczym.

DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

W tym czasie konkurenci z innych państw zdążyli zbudować własne kanały sprzedaży i rozpoznawalność. Pyffel wskazuje m.in. na firmy z Australii i Nowej Zelandii, które od lat rozwijały działalność na chińskim rynku.

Dla małych firm bariera jest jeszcze większa

Polscy producenci muszą mierzyć się również z różnicą skali. Jak wskazuje ekspert, krajowy sektor spożywczy jest w dużej mierze oparty na małych i średnich przedsiębiorstwach, podczas gdy wejście na tak wymagający rynek wymaga odpowiednich zasobów i długofalowego zaangażowania.

Znaczenie mają również relacje biznesowe, które w Azji odgrywają większą rolę niż na wielu rynkach zachodnich. Samo znalezienie odbiorcy nie wystarczy, jeśli firma nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej organizacji sprzedaży, dostaw i promocji.

Szansa na eksport polskiej żywności do Chin jednak nie zniknęła całkowicie. Chiński rynek nadal korzysta z importu produktów spożywczych, ale konkurencja jest duża, a według Pyffla dodatkowym wyzwaniem jest rosnący protekcjonizm.

– Jakaś szansa więc istnieje, ale wymagałaby konsolidacji i organizacji polskich producentów – podkreśla.

W Mongolii polskie produkty są wszędzie

Przykład Mongolii pokazuje tymczasem zupełnie inny scenariusz. Podczas wizyty w tym kraju Pyffel zwrócił uwagę na obecność polskich marek, wśród których znalazły się Tymbark, Hortex, Żubrówka i Soplica. Polskie przetwory można znaleźć również w tamtejszych sklepach.

Co ważne, nie chodziło o pojedyncze produkty trafiające przypadkiem na półkę. Według relacji eksperta polskie towary są obecne w supermarketach, sklepach sieciowych, a nawet w muzeum w Karakorum.

Mongolia jest pod tym względem ciekawym przykładem, bo jej rynek jest wielokrotnie mniejszy od chińskiego. Państwo położone pomiędzy Rosją i Chinami prowadzi jednak politykę opartą na rozwijaniu relacji także z innymi krajami. To tzw. doktryna trzeciego sąsiada. Polska ma przy tym w Mongolii dodatkowy atut w postaci rozpoznawalności i historycznych skojarzeń.

Polska wycofała się, a potem wróciła

Historia relacji Polski z Mongolią ma również mniej oczywisty wątek. W 2009 roku zamknięto polską placówkę dyplomatyczną w Ułan Bator. Według Pyffla była to decyzja oparta przede wszystkim na bieżącej ocenie kosztów i skali relacji - czytamy.

Po latach Polska wróciła jednak do Mongolii. Decyzję o ponownym otwarciu ambasady przekazano stronie mongolskiej w grudniu 2020 roku, a stałą obecność dyplomatyczną przywrócono w marcu 2021 roku. Nowa siedziba placówki została oficjalnie otwarta w kwietniu 2023 roku podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy.

Zdaniem Pyffla przykład Mongolii pokazuje, że przy ekspansji zagranicznej liczą się nie tylko bieżące wyniki gospodarcze. Znaczenie mogą mieć także relacje, rozpoznawalność kraju i konsekwentne budowanie obecności przez lata.

W przypadku Chin polskim firmom zabrakło natomiast wystarczającej skali i długoterminowego zaangażowania. Jak ocenia ekspert, dziś wejście na ten rynek jest trudniejsze niż wcześniej, choć nie oznacza to, że możliwości dla polskich producentów całkowicie się skończyły.

Wybrane dla Ciebie