Komisja Europejska opublikowała najnowsze dane na temat średnich cen paliw w państwach członkowskich. Wynika z nich, że w Unii Europejskiej benzyna Pb95 kosztuje średnio 2,06 euro za litr, diesel zaś – 2,16 euro za litr.
Obraz ten wyraźnie "zakłamuje" Malta, gdzie paliwa są najtańsze w całej Unii Europejskiej. Litr benzyny Pb95 kosztuje tam przeciętnie 1,34 euro, zaś oleju napędowego – 1,21 euro. Na drugim biegunie jest Dania, gdzie z kolei ceny paliw są najwyższe w całej UE. Benzyna Pb95 kosztuje tam średnio 2,56 euro, a olej napędowy – 2,50 euro. Na drugim miejscu jest Holandia z cenami 2,43 euro za litr benzyny i 2,49 euro za litr diesla. Podium zamyka Finlandia – odpowiednio 2,32 i 2,43 euro.
Siła nabywcza na stacjach paliw. Polska na tle sąsiadów
Z danych KE wynika, że w Polsce średnia cena benzyny Pb95 wynosi 1,82 euro za litr, a za diesla płaci się przeciętnie 2,01 euro za litr. A jak jest w innych krajach z naszej części Europy?
W Niemczech jest znacznie drożej – benzyna 95-oktanowa kosztuje 2,36 euro, a diesel 2,43 euro. Rząd w Berlinie rozważa wprowadzenie ulg na stacjach paliw. Stoi jednak przed wyborem - kosztowna pomoc skierowana do kierowców, finansowana z pieniędzy wszystkich podatników, albo ryzyko spadku poparcia przed niedzielnymi wyborami regionalnymi w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim w razie braku reakcji.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Z kolei na Słowacji jest najtaniej w regionie – 1,81 euro za litr benzyny Pb95 i 1,92 euro za litr diesla. Gdzieś w środku stawki są Czechy i Litwa.
Jeśli jednak spojrzymy na te ceny przez pryzmat wynagrodzeń w danym kraju, obraz ten wywróci się do góry nogami. Porównaliśmy średnie wynagrodzenia netto (wyrażone w euro) w Polsce i u naszych sąsiadów, bazując na ostatnich dostępnych danych krajowych urzędów statystycznych. W większości oznacza to II kwartał 2026 r., jedynie w przypadku Litwy – dane miesięczne za lipiec.
Sprawdziliśmy, ile litrów benzyny i diesla można kupić za oficjalnie podawaną przeciętną pensję w każdym z krajów – posługując się cenami paliw z 17 września z Weekly Oil Bulletin Komisji Europejskiej oraz danymi krajowych urzędów statystycznych. Z tej perspektywy ceny wcale nie biją najmocniej po kieszeniach tam, gdzie paliwo jest najdroższe.
Z naszego, podkreślmy – uproszczonego, zestawienia wynika, że siła nabywcza mieszkańca Polski, który zarabia średnią krajową, pozwala mu na zakup 838 litrów benzyny Pb95 i 761 litrów diesla. Podobnie wygląda to na Litwie, której mieszkańcy mogą kupić 844 litry Pb95 i 741 litrów oleju napędowego.
Na więcej może sobie pozwolić zarabiający średnią krajową Czech, który mógłby ją wydać na 917 litrów benzyny i 842 litry diesla. A co z Niemcami, którzy tankują najdroższe paliwo w regionie? Ich siła nabywcza pozwala na zatankowanie 1139 litrów benzyny i 1106 litrów oleju napędowego. To najwięcej w naszym zestawieniu.
Z kolei Słowacy, którzy korzystają obecnie z najniższych cen paliw w tej grupie państw, za średnią krajową kupić ich mogą najmniej - 707 litrów benzyny Pb95 i 664 litry oleju napędowego.
Co dalej z cenami paliw?
Na niektórych pylonach stacji paliw w Polsce benzyna Pb95 przekroczyła już poziom 8 zł za litr, a szczególnie trudna sytuacja jest w przypadku oleju napędowego – pękła psychologiczna bariera 9 zł za litr.
– Wpływ sytuacji na światowych rynkach ropy i paliw będzie dla nas negatywny. Ceny hurtowe rosły przez cały poprzedni tydzień, zwłaszcza ceny diesla – oceniła w poniedziałek Urszula Cieślak, analityczka biura Reflex, cytowana przez PAP. Jej zdaniem choć pęknięcie barier 8 i 9 zł za litr się spełniło, to nie widzi ona powodów do realizacji czarnego scenariusza, w którym diesel będzie kosztował 10 zł za litr.
– Jeżeli rzeczywiście będziemy szli w kierunku 10 zł/l, to sądzę, że będzie jakiś pakiet pomocowy, bo będzie tak bardzo mocna presja ze strony opozycji i konsumentów, że rząd mimo wszystko się ugnie, mimo deklarowanego braku finansowania. Przecież wysoki poziom cen w dłuższym okresie powoduje, że wpływy z VAT są na wyższym poziomie – zauważyła Cieślak.
Z końcem sierpnia wygasł przywrócony na ostatnie dwa tygodnie wakacji rządowy pakiet "CPN – Ceny Paliwa Niżej". Obejmował on obniżoną akcyzę, obniżkę VAT z 23 do 8 proc. oraz mechanizm urzędowych cen maksymalnych na stacjach paliw.
CPN, wraz z jego wiosenną, utrzymywaną od końca marca do końca czerwca, odsłoną, kosztował budżet państwa 5,4 mld zł. Rząd Donalda Tuska przekonuje, że jego sfinansowaniu miał służyć windfall tax, czyli podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Ustawa ta została jednak skierowana przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego.
Niespodziewany ruch prezydenta
Jeszcze przed końcem tygodnia do Sejmu ma wpłynąć prezydencki projekt ustawy. – To ustawa "PKN" – "Paliwo kosztuje normalnie" – zapowiedział w czwartekszef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
W projekcie ma zostać zapisane pełne zwolnienie sprzedaży paliw na stacjach z podatku od sprzedaży detalicznej. Regulacja ma także zawierać ustawowe ograniczenie marż koncernów paliwowych, a także "odnowienie możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy na paliwo przez ministra finansów".