Pierwsze zgromadzenie wierzycieli Zondy. Roszczenia idą w dziesiątki milionów euro

W Estonii odbyło się pierwsze zgromadzenie wierzycieli po upadłości operatora Zondacrypto. Zgłoszone dotąd roszczenia mają sięgać 20-30 mln euro (czyli równowartości 87,3-130,9 mln zł), a wierzyciele mają czas do 27 października na ich zgłoszenie syndykowi w Tallinnie.

 Damian Przybyłowski, radca prawny i licencjonowany doradca res Damian Przybyłowski, radca prawny i licencjonowany doradca restrukturyzacyjny
Źródło zdjęć: © Redakcja | ZipZapic.com • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Karolina Wysota

Pierwsze zgromadzenie wierzycieli spółki BB Trade Estonia OÜ, operatora giełdy Zondacrypto, odbyło się 17 września. Jedną z najważniejszych decyzji było powołanie trzyosobowego komitetu wierzycieli. W jego skład weszli Damian Przybyłowski z Krajowego Centrum Obsługi Długów (KCOD), reprezentujący grupę "Zonda Odzyskaj", Marek Keiman z kancelarii Magnusson oraz mec. Robert Nogacki z Kancelarii Skarbiec, wskazany przez estońską adwokat Kristiinę Prallę.

Komitet ma reprezentować interesy wierzycieli i współpracować z syndykiem przy najważniejszych decyzjach dotyczących postępowania. Jak mówi money.pl Damian Przybyłowski, chodzi m.in. o poszukiwanie majątku oraz sposób jego późniejszej likwidacji i rozliczenia z wierzycielami.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

- Główny cel, czyli dostanie się do komitetu i uzyskanie realnego wpływu na przebieg postępowania upadłościowego, został osiągnięty. Mamy obowiązek reprezentować nie tylko naszych klientów, ale wszystkich, w tym najmniejszych wierzycieli, aby nie zostali pokrzywdzeni przez największe podmioty - mówi Przybyłowski.

Przybyłowski jest licencjonowanym doradcą restrukturyzacyjnym. Jak podaje, pełnił funkcję syndyka w ponad 120 postępowaniach prowadzonych przez sądy w sześciu województwach. Kieruje również Krajowym Centrum Obsługi Długów, które odpłatnie reprezentuje poszkodowanych klientów giełdy. W tej sprawie ma więc także interes komercyjny.

Członkowie komitetu rezygnują z wynagrodzenia

Jak relacjonuje Przybyłowski, wszyscy członkowie komitetu zrzekli się wynagrodzenia. Argumentuje, że przy obecnym stanie masy upadłości oznaczałoby ono dodatkowe obciążenie majątku, z którego w przyszłości mają zostać zaspokojeni wierzyciele.

- Zrzekliśmy się prawa do wynagrodzenia z uwagi na to, że na dziś w masie nie ma środków. Gdybyśmy zachowali prawo do wynagrodzenia, byłoby ono wypłacane z pierwszeństwem przed wierzycielami. A nie taka jest nasza rola, żeby zarobić na tym kosztem pokrzywdzonych osób - mówi.

Do 13 września syndyk przyjmował zgłoszenia wierzytelności, które dawały prawo do głosowania podczas pierwszego zgromadzenia. Ich łączna wartość wynosiła około 11,6 mln euro (50,6 mln zł). Największy pakiet - ponad 7 mln euro (ponad 30,5 mln zł) - reprezentowała estońska adwokat Kristiina Pralla, działająca w imieniu grupy 17 dużych wierzycieli. Grupa "Zonda Odzyskaj" zgłosiła roszczenia 48 osób o wartości około 2,3 mln euro (10 mln zł). Była tym samym największą grupą pod względem liczby reprezentowanych wierzycieli.

Kancelaria Magnusson, reprezentująca osoby stojące za wnioskiem o ogłoszenie upadłości, zgłosiła natomiast wierzytelności ponad 20 osób o wartości około 2,09 mln euro (9,1 mln zł).

To jednak tylko część roszczeń, które mogą trafić do postępowania. Wierzyciele mają czas do 27 października na zgłoszenie swoich roszczeń syndykowi w Tallinnie.

Do grupy "Zonda Odzyskaj" dotychczas zgłosiło się 477 osób deklarujących roszczenia o łącznej wartości ponad 46 mln zł (ponad 10,5 mln euro). Ze względu na konieczność zebrania dokumentacji i pełnomocnictw przed pierwszym zgromadzeniem formalnie zgłoszono jedynie część z nich. Jak twierdzi Przybyłowski, kolejne wierzytelności mają być przekazywane syndykowi sukcesywnie.

Największe pojedyncze roszczenie wśród osób reprezentowanych przez grupę ma wynosić 2,2 mln zł (około 504 tys. euro).

20-30 mln euro zamiast ponad 700 mln?

Według informacji przedstawionych podczas zgromadzenia łączna wartość zgłoszonych dotychczas roszczeń ma wynosić od 20 do 30 mln euro (87,3-130,9 mln zł).

Przybyłowski ocenia, że ostateczna kwota może być zdecydowanie niższa od pierwszych szacunków pojawiających się po ogłoszeniu upadłości.

Statystyka pokazuje, że ostateczna kwota będzie znacznie niższa niż medialne szacunki. Na dzień zgromadzenia zgłoszono roszczenia na poziomie między 20 a 30 mln euro. Przewiduję, że ostateczna suma zamknie się w granicach 10-20 proc. pierwotnie podawanych szacunków - mówi.

Byłaby to kwota znacznie niższa od tej, o której pod koniec sierpnia mówił syndyk BB Trade Estonia Margus Lentsius. W rozmowie z estońskim dziennikiem "Äripäev" oceniał, że łączna wartość roszczeń może przekroczyć 700 mln euro (3,05 mld zł). Mówił również o "niezwykle, niezwykle dużym" zainteresowaniu ze strony polskich wierzycieli.

Na ostateczne dane trzeba jednak poczekać. Proces zgłaszania wierzytelności wciąż trwa, a termin upływa 27 października. Obecne kwoty nie pokazują więc jeszcze pełnej skali zobowiązań upadłej spółki.

Nie będzie reaktywacji Zondy

Podczas zgromadzenia, jak relacjonuje Przybyłowski, wykluczono scenariusz ratowania spółki i reaktywowania działalności pod dotychczasową marką. - W branży kryptowalut kluczowe jest zaufanie. Zaufanie do marki Zondacrypto zostało tak podkopane, że nawet przy wejściu innego podmiotu nie ma szans, aby dalej działać pod tą marką - mówi.

Kluczowe staje się więc ustalenie, jaki majątek rzeczywiście znajduje się w masie upadłościowej i jakie aktywa zostały zabezpieczone przez organy ścigania. Według Przybyłowskiego syndyk otrzymał z prokuratury potwierdzenie, że środki zostały zabezpieczone, ale bez szczegółowego wykazu aktywów.

Będziemy wywierać presję i oczekiwać od prokuratury sprawnego przekazywania informacji syndykowi oraz sprawnego wydania zabezpieczonego majątku, aby odzyskać z niego jak najwięcej - zapowiada.

Klienci od miesięcy bez dostępu do pieniędzy

Klienci Zondacrypto od kwietnia nie mają dostępu do swoich pieniędzy. Na kontach nadal widzą salda, ale nie mogą sięgnąć po zgromadzone środki - zarówno kryptowaluty, jak i złotówki czy euro.

17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo dotyczące m.in. oszustwa znacznej wartości i prania pieniędzy. Do prokuratury wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień. 30 lipca postępowanie połączono ze śledztwem prowadzonym przez Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Katowicach. Oba dotyczą okoliczności powstania i działalności giełdy BitBay, która później zmieniła nazwę na Zondacrypto.

Według śledczych wartość środków, do których klienci stracili dostęp, znacznie przekracza 350 mln zł (około 80,2 mln euro), a problem może dotyczyć około 30 tys. osób.

Ogłoszenie o upadłości BB Trade Estonia OÜ opublikowano 27 sierpnia w estońskim dzienniku urzędowym "Ametlikud Teadaanded" pod numerem 2641740. Syndykiem został Margus Lentsius z kancelarii Advokaadibüroo Lentsius & CASUS w Tallinnie.

Zondacrypto, wcześniej działająca pod marką BitBay, była największą polską giełdą kryptowalut.

Wybrane dla Ciebie