- Do 27 października wierzyciele muszą zgłosić swoje roszczenia syndykowi w Tallinnie. Dwa miesiące liczą się od dnia ogłoszenia upadłości spółki BB Trade Estonia, operatora giełdy Zondacrypto.
- Samo zgłoszenie się do polskiej prokuratury nie daje miejsca w estońskim postępowaniu upadłościowym. To dwie odrębne ścieżki dochodzenia roszczeń.
- Spóźnieni wierzyciele mogą zostać przesunięci na koniec kolejki zaspokojenia. Przy ograniczonym majątku może to oznaczać znacznie mniejszą szansę na odzyskanie pieniędzy.
- Pełnomocnicy części poszkodowanych walczą nie tylko o pieniądze, ale też o zwrot samych kryptowalut. Chcą wyłączenia kryptoaktywów z masy upadłości i wydania ich klientom.
- Syndyk BB Trade Estonia Margus Lentsius powiedział estońskiemu dziennikowi "Äripäev", że szacuje, iż łączna wartość roszczeń może przekroczyć 700 mln euro.
Dwa miesiące na wejście do gry
Ogłoszenie o upadłości BB Trade Estonia OÜ, spółki prowadzącej giełdę Zondacrypto, której prezesem jest Przemysław Kral, opublikowano 27 sierpnia w estońskim dzienniku urzędowym "Ametlikud Teadaanded" pod numerem 2641740. Syndykiem został Margus Lentsius z kancelarii Advokaadibüroo Lentsius & CASUS przy ulicy Lõõtsa 8A w Tallinnie.
Sąd wyznaczył pierwsze zgromadzenie wierzycieli na 17 września o godz. 11.
Estońskie prawo nakazuje wierzycielom zgłosić syndykowi wszystkie wierzytelności wobec spółki, które powstały przed ogłoszeniem upadłości, niezależnie od ich podstawy i terminu wymagalności. Mają na to dwa miesiące od publikacji zawiadomienia.
Mamy na to równe dwa miesiące od dnia ogłoszenia upadłości. Nieprzekraczalny termin upływa 27 października 2026 r. - mówi money.pl radca prawny Damian Przybyłowski.
WIDEOAfera Zondacrypto. W PiS mówią: prezes miał rację
Prokuratura nie zastąpi syndyka
Przybyłowski jest licencjonowanym doradcą restrukturyzacyjnym. Pełnił funkcję syndyka w ponad 120 postępowaniach prowadzonych przez sądy w sześciu województwach. Kieruje też Krajowym Centrum Obsługi Długów (KCOD), które odpłatnie reprezentuje poszkodowanych klientów giełdy, ma więc w tej sprawie także interes komercyjny.
Sprawę Zondacrypto porównuje do Amber Gold, choć zastrzega, że tamto postępowanie toczyło się wyłącznie w Polsce.
- Sytuacja przypomina sprawę Amber Gold. Tam również postępowanie biegło dwutorowo. Z jednej strony syndyk prowadził upadłość spółki, z drugiej - toczyło się głośne postępowanie karne - mówi.
Dla klientów Zondacrypto różnica między tymi ścieżkami ma praktyczne znaczenie. Postępowanie karne może prowadzić do zabezpieczenia majątku i odpowiedzialności konkretnych osób, ale nie zastępuje zgłoszenia wierzytelności wobec upadłej spółki. O podziale majątku należącego do BB Trade Estonia między jej wierzycieli decyduje postępowanie upadłościowe prowadzone w Estonii.
Jeżeli ktoś chce uczestniczyć w podziale majątku upadłej spółki, powinien zgłosić swoją wierzytelność syndykowi. Sam status pokrzywdzonego w polskim postępowaniu karnym tego nie zastępuje - podkreśla Przybyłowski.
Gra toczy się też o zwrot krypto
KCOD nie ogranicza się jednak do zgłoszenia wierzytelności. Dla każdego klienta składa również odrębny wniosek o wyłączenie kryptoaktywów z masy upadłości i wydanie ich w naturze.
Estońskie prawo przewiduje możliwość wyłączenia z masy upadłości mienia należącego do osoby trzeciej. W przypadku klientów Zondacrypto zasadnicze znaczenie będzie miało jednak ustalenie, czy konkretne kryptoaktywa można uznać za własność klienta, a następnie je zidentyfikować i mu przypisać.
Przybyłowski uważa, że jest do tego podstawa.
- Kryptowaluty na koncie użytkownika nie były własnością giełdy, tylko aktywami klienta przechowywanymi przez operatora. Roszczenie pieniężne pozostaje ewentualne - na wypadek, gdyby syndyk lub sąd nie uwzględnił wydania w naturze albo nie było ono możliwe, np. gdy nie uda się zlokalizować kryptowalut. Z uwagi na różnice kursowe fizyczny zwrot krypto może być bardziej korzystny, dlatego nie chcemy tracić tej szansy dla poszkodowanych - tłumaczy.
"Ogromny majątek" i ponad 100 mln zł zabezpieczenia
Ten wątek nabiera szczególnego znaczenia po słowach Romana Giertycha. 25 sierpnia poinformował, że od maja jest obrońcą Przemysława Krala, prezesa BB Trade Estonia, i że jego klient przedłożył do dyspozycji prokuratury "ogromny majątek". Według Giertycha powinien on wystarczyć do zaspokojenia wszystkich pokrzywdzonych, którzy zgłosili się do prokuratury.
Dwa dni później minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura zabezpieczyła już ponad 100 mln zł na poczet przyszłych odszkodowań.
Nie wiadomo jednak, czy obie informacje dotyczą tego samego majątku. Nie wiadomo też, jakie dokładnie aktywa zabezpieczono, do kogo należą ani w jaki sposób ich los będzie się miał do upadłości BB Trade Estonia prowadzonej w Estonii.
Money.pl zwrócił się do Prokuratury Krajowej z pytaniami dotyczącymi tych aktywów. Prokuratura odpowiedziała, że na obecnym etapie nie może udzielić szczegółowych informacji ze względu na tajemnicę postępowania i dobro śledztwa.
Spóźnienie spycha na koniec kolejki
Termin dwóch miesięcy ma znaczenie nie tylko formalne. Estońskie prawo przewiduje możliwość przywrócenia terminu, jeżeli wierzyciel spóźnił się z ważnego powodu. Jeżeli jednak termin nie zostanie przywrócony, uznana wierzytelność będzie zaspokajana po roszczeniach zgłoszonych na czas.
Przybyłowski zwraca uwagę, że to znacznie dotkliwsza konsekwencja niż w polskiej procedurze.
W Polsce spóźnione zgłoszenie wierzytelności wiąże się przede wszystkim z koniecznością poniesienia dodatkowej opłaty. W Estonii konsekwencją jest przesunięcie wierzyciela do ostatniej kategorii zaspokojenia - mówi.
Przy dużej wartości zobowiązań i ograniczonym majątku może to w praktyce mocno zmniejszyć szansę na odzyskanie pieniędzy.
Estońska procedura, polskie bariery
Dla polskich klientów problemem może być również prowadzenie postępowania za granicą.
- W Polsce proces zgłaszania wierzytelności przez system KRZ jest dla laika stosunkowo łatwy do opanowania. W Estonii dochodzi bariera językowa i nieznajomość tamtejszej procedury - mówi Przybyłowski.
W przypadku zagranicznych wierzycieli obowiązują jednak również przepisy unijne. Mogą oni skorzystać ze standardowego formularza zgłoszenia wierzytelności, ale jego użycie nie jest obowiązkowe. Zgłoszenie można złożyć w dowolnym języku urzędowym Unii Europejskiej, choć syndyk może zażądać tłumaczenia na język estoński.
Poważniejszym problemem mogą być dowody. Część klientów nie wykonała zrzutów ekranu pokazujących stan portfeli przed utratą dostępu do platformy.
- Z panem Margusem Lentsiusem, syndykiem BB Trade Estonia, jesteśmy w kontakcie od 28 lipca 2026 r., kiedy został ustanowiony "tymczasowym syndykiem" w celu zabezpieczenia majątku - mówi Przybyłowski.
Jak wyjaśnia, rozmowy dotyczą m.in. sposobu zgłaszania wierzytelności i wniosków o wyłączenie kryptoaktywów z masy upadłości przy dużej liczbie poszkodowanych. Nadal otwarte pozostaje pytanie, w jaki sposób będą weryfikowane roszczenia klientów, którzy nie mają dokumentacji pokazującej stan portfela.
Pomóc mogą dane zabezpieczone przez polskich śledczych. Prokuratura już w czerwcu informowała o ponad 250 terabajtach plików przejętych z serwerów produkcyjnych Zondacrypto.
Zdaniem Przybyłowskiego dane te mogą mieć znaczenie przy potwierdzaniu roszczeń klientów, dlatego istotna będzie współpraca syndyka z polskimi śledczymi.
Wśród osób, z którymi ma kontakt, pojawia się też obawa przed konsekwencjami podatkowymi. Według Przybyłowskiego część klientów zwleka ze zgłoszeniem roszczeń, ponieważ wcześniej nie rozliczyła dochodów związanych z kryptowalutami.
- Na grupach dyskusyjnych krąży przy tym wiele sprzecznych informacji, które tylko zwiększają niepewność - dodaje.
550-600 mln zł? Na razie to tylko szacunek
Największą niewiadomą pozostaje majątek, z którego mogliby zostać zaspokojeni klienci. Nie wiadomo jeszcze, ile aktywów uda się zlokalizować i odzyskać ani jaka będzie łączna wartość uznanych roszczeń.
Skala potencjalnych roszczeń może być jednak ogromna. Syndyk BB Trade Estonia Margus Lentsius ocenił w rozmowie z estońskim dziennikiem "Äripäev", że według niego łączna wartość może przekroczyć 700 mln euro. Syndyk mówił też o "niezwykle, niezwykle dużym" zainteresowaniu polskich poszkodowanych zgłaszaniem wierzytelności po ogłoszeniu upadłości.
- Dzisiaj nikt nie jest w stanie precyzyjnie określić, ile majątku fizycznie zabezpieczy syndyk - przyznaje Przybyłowski.
Pełnomocnik wskazuje m.in. na transfery na giełdę Kraken oraz pożyczki udzielane spółkom powiązanym, w których udziały miała BB Trade Estonia. Zastrzega, że nie wiadomo, w jakiej kondycji znajdują się te spółki ani ile pieniędzy będzie można z nich odzyskać.
KCOD przeprowadził własne wyliczenia potencjalnej puli aktywów.
Jak to zbadaliśmy, potencjalna pula majątku wynosi 550-600 mln zł, tyle powinno wrócić do poszkodowanych. Ale ile z tego wróci? Nie wiemy - mówi Przybyłowski.
Kwota 550-600 mln zł jest więc szacunkiem przedstawionym przez pełnomocnika, a nie wartością majątku już odnalezionego lub zabezpieczonego przez syndyka.
Przybyłowski nie przesądza również, jaka część zgłoszonych roszczeń może ostatecznie zostać zaspokojona. - Poszkodowani mogą odzyskać 30-40 proc., ale równie dobrze może to być 10 proc. zgłoszonej kwoty. Na dziś tego nie wie nikt - mówi.
Przy niewielkich roszczeniach znaczenie ma także koszt pomocy prawnej. Przybyłowski podaje, że minimalna opłata w jego kancelarii przy wierzytelnościach poniżej 5 tys. zł wynosi 500 zł.
- Jeżeli ktoś ma roszczenie na 5 tys. zł, a ostatecznie odzyska 10 proc., czyli 500 zł, koszt pomocy prawnej może pochłonąć całą odzyskaną kwotę. Każdy musi sam policzyć, czy w jego przypadku taki wydatek ma sens - mówi.
Jako punkt odniesienia Przybyłowski wskazuje upadłość CoinLoan OÜ, estońskiej firmy kryptowalutowej, ogłoszoną w 2023 r. Według danych, na które się powołuje, syndyk odzyskał tam około 108 mln euro, a poziom zaspokojenia wierzycieli sięgnął 51 proc.
Gdzie są aktywa i kto je kontroluje
27 lipca Sąd Rejonowy w Harju zakazał spółce rozporządzania całym majątkiem bez zgody tymczasowego zarządcy. Został nim Margus Lentsius - ten sam prawnik, który miesiąc później objął funkcję syndyka.
Money.pl zwrócił się do Margusa Lentsiusa z pytaniami dotyczącymi polskich wierzycieli. Chcemy ustalić m.in. według jakich zasad będą wyceniane wierzytelności zapisane w kryptowalutach oraz w jaki sposób syndyk będzie weryfikował stan portfeli klientów, którzy nie mają już dostępu do danych z platformy.
Zapytaliśmy również, czy kontaktował się z polską prokuraturą w sprawie majątku zabezpieczonego w Polsce i czy ma informacje o aktywach, o których mówił Roman Giertych.
Czekamy na odpowiedź.