W ciągu ostatnich 10 lat średnia płaca ministra wzrosła o 50 proc., a przeciętne zarobki w Polsce skoczyły o 120 proc. - wspomniała w sobotę rano Joanna Pandera, założycielka i prezeska Forum Energii, która prowadziła spotkanie z Miłoszem Motyką.
- Czy mam przyznać, że za mało zarabiamy? - odpowiedział Motyka. I jednocześnie zasugerował zmiany w wynagrodzeniach najważniejszych urzędników w państwie.
A gdybyśmy zrobili taki mechanizm, że to jakoś waloryzujemy. Możemy to porównać do innych państw, Parlamentu Europejskiego itd. Uważam, że zarabiamy bardzo dobrze. Natomiast gdyby przyjąć mechanizm, że od kolejnych kadencji to robimy, żeby nie sobie, to może to byłoby odpowiedzią? - kontynuował minister energii.
I dodał: - Wiecie, z czym wy się będziecie mierzyli? - zapytał Motyka, wskazując na widownię oraz słuchaczy Campusu. - Tym, że będziecie mieli np. w energetyce naprawdę wyspecjalizowanych fachowców, ekspertów, którzy będą zarabiali bardzo dobre pieniądze i trudno ich będzie ściągnąć do administracji, żeby pisać dla was prawo. Kancelarie prawnicze będą miały większy mechanizm przyciągania tych ludzi do siebie.
Minister energii zasugerował, że zyski z energetyki będą coraz większe i administracji państwowej trudno będzie za tym nadążyć. Joanna Pandera odpowiedziała, że "niedługo regulacje będziemy pisać w AI". - AI nie pomaga, jak wiemy, nie pomaga także w administracji - skwitował.
Ministrowie zarabiają kilkanaście tys. złotych brutto. "Dziennik Gazeta Prawna" opublikował w zeszłym roku dane za 2024 r., z których wynika, że wynagrodzenie ministra konstytucyjnego wynosiło wówczas 17,8 tys. zł brutto. Natomiast zastępcy otrzymywali o 1,8 tys. zł mniej. Na wyższe stawki mogą liczyć dyrektorzy w ministerstwach i Kancelarii Premiera (26,2 tys. zł).