Decyzja ws. zamknięcia centrum logistycznego Zalando w Erfurcie, mieście w środkowych Niemczech, stała się jasna w styczniu tego roku. Bloomberg podał, że jest to element strategii światowego giganta odzieżowego w sprzedaży online, związany z zeszłorocznym przejęciem. W 2025 r. niemieckie Zalando za 1,13 mld euro przejęło swojego rywala, czyli platformę About You.
"Deutsche Welle" podkreśla, że wśród 2,7 tysiąca tracących pracę w zakładzie około 500 osób stanowią Polacy. Pani Katarzyna wspomina, że w trakcie spotkania pracowników z zarządem w styczniu reakcje były mieszane, od niedowierzania przez milczenie po złość i frustrację.
– Na rozmowie (o pracę) usłyszałam od kierowniczki działu: "my się możemy tu zestarzeć" – wspomina pani Katarzyna, mieszkająca w Niemczech od 20 lat. W firmie zaczynała od pracy na magazynie.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
– Ludzie zakładali tu rodziny, brali kredyty na mieszkania. Wiązali przyszłość z tym miastem – mówi "DW" pan Dorian Krzysztoń, pracujący w erfurckim Zalando od 2015 r. Centrum logistyczne działało od 2021 r. i przez lata należało do największych pracodawców w Turyngii.
Rada zakładowa przez wiele miesięcy negocjowała warunki odejścia, zabiegając m.in. o spółkę transferową, która miałaby pomóc w zdobyciu kwalifikacji i znalezieniu nowej pracy. Zalando nie zgodziło się na takie rozwiązanie, ale uzgodniono plan socjalny, który ma obejmować: odprawy, dodatkowe świadczenia dla rodzin i wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami.
Gdyby nie było rady zakładowej, każdy poszedłby z niczym. Plan socjalny, przeniesienia, dodatkowe świadczenia. To wszystko wynika z tego, że pracownicy mieli własną reprezentację – dodał Krzysztoń.
Część osób zdecydowała się na relokację do innych ośrodków w Niemczech. – Do relokacji skłoniła mnie przede wszystkim stabilność zatrudnienia, kontynuacja umowy o pracę i stabilny dochód – mówi pan Dariusz, który wraz z żoną pracował w Erfurcie i szykuje się do przeniesienia do nowego centrum logistycznego w Giessen.
Inni rozważają powrót do Polski albo odkładają decyzję. Każda z tych opcji zmusi jednak do zmierzenia się z rynkiem pracy. Ten w Niemczech wymaga znajomości języka, chociażby przez kontakt z urzędami czy firmami. Tymczasem w Zalando brak znajomości niemieckiego nie stanowił przez lata większego problemu. Część Polaków po prostu się go nie uczyła.
W rozmowach o przyszłości wybrzmiewa poczucie utraty stabilizacji. – Planowałam sobie tam pracować jeszcze dwadzieścia lat, bo tyle mi do emerytury brakuje – powiedziała pani Katarzyna. W Erfurcie kupiła dom i zbudowała swoje życie. Z tego powodu nie widzi dziś opcji z powrotem do Polski, oceniając, że byłby to dla niej "krok wstecz".
źródło: "DW"