Putin wyprowadza swojego konia trojańskiego. Ma propozycję dla Europy
Władimir Putin liczy na powrót Europy do współpracy z Moskwą. Deklaruje gotowość do dostarczania ropy i gazu Europie. Czeka na sygnał do długoterminowej, stabilnej kooperacji. Eksperci nie mają wątpliwości, to byłby błąd.
Podczas spotkania z przedstawicielami rosyjskiego rządu i liderami sektora naftowego, prezydent Rosji Władimir Putin odniósł się do rosnących problemów na rynku energii wynikających z konfliktu w Iranie. Cena ropy przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, osiągając poziomy niewidziane od 2022 roku.
Kryzys dotyka szczególnie transport morski przez Cieśninę Ormuz, jedno z kluczowych "wąskich gardeł" w globalnym przepływie ropy.
Putin podkreślił gotowość Rosji do współpracy z Europą, zaznaczając, że Moskwa nigdy nie wycofała się z chęci długoterminowej kooperacji. To oczywiście słowa, do których trzeba mieć duży dystans, jak do wszystkiego, co pada z ust przedstawicieli Kremla.
Rosja w pierwszej reakcji na kryzys energetyczny wywołany atakiem na Iran i zamknięciem Cieśniny Ormuz zapowiedziała, że jest gotowa natychmiast wstrzymać dostawy gazu do Europy i przenieść je gdzie indziej.
Teraz otwierają się inne rynki. Być może bardziej opłacalne dla nas byłoby zaprzestanie dostaw na rynek europejski już teraz. Przejście na te otwierające się rynki i ugruntowanie naszej pozycji właśnie tam - powiedział państwowej telewizji.
Przypomnijmy, że obecny import rosyjskiego gazu i ropy do UE został znacznie ograniczony, a do końca tego roku UE ma całkowicie zrezygnować z importu gazu z Rosji (dziś stanowi tylko 6 proc. przez rurociągi i 6 proc. LNG).
Rosja to jednak drugi największy eksporter ropy na świecie i posiadacz największych rezerw gazu. Jak przekonuje Moskwa, Rosja jest gotowa zapewnić stabilne dostawy surowców pod warunkiem, że będą one oszczędzone od politycznych napięć.
- Jeśli europejscy partnerzy zdecydują się na długofalową, apolityczną współpracę, jesteśmy otwarci na dialog - przekonywał Putin.
Jak podkreślali rozmówcy money.pl, powrót do rosyjskich surowców energetycznych przez Europę byłoby katastrofalnym błędem. - Putin tylko czeka na taką zmianę narracji. Dla Europy byłoby to natomiast katastrofalnym błędem i poważnym zagrożeniem, niweczącym trudną drogę do niezależności od rosyjskich surowców - mówił nam dr Szymon Kardaś, analityk European Council on Foreign.
Z kolei Tymon Pastucha, analityk Polskiego Instytutu Spraw Zagranicznych (PISM) podkreślał, że potencjalny pomysł przywrócenia dostaw na rynek europejski byłby prawdziwym problemem.
Korzyści dla rosyjskich firm
Przywódca Rosji zaznaczył również, że rosyjskie koncerny naftowe powinny wykorzystać obecną sytuację na rynku bliskowschodnim.
Pomimo wysokich cen, Putin przewiduje, że wzrost będzie miał charakter tymczasowy. Sytuacja w regionie stanowi obszar, gdzie rosyjskie firmy mogą rozszerzyć swoją działalność i umocnić pozycję na globalnym rynku energetycznym.
Źródło: Reuters