Radykalny głos z pałacu. Doradczyni prezydenta o likwidacji systemu ETS w całej Unii
Kancelaria Prezydenta włącza się w spór o koszty energii. Jak poinformowała w Polsat News doradczyni głowy państwa, prezydent przekaże premierowi plan dotyczący unijnego systemu handlu emisjami. Zamiast zawieszenia mechanizmu, otoczenie prezydenta proponuje jego całkowitą likwidację.
System handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) od lat budzi kontrowersje ze względu na swój bezpośredni wpływ na rachunki za prąd, jednak teraz debata wchodzi na nowy poziom. Jak wynika z informacji przekazanych na antenie stacji Polsat News, obóz prezydencki przygotował radykalne stanowisko w tej sprawie, które ma zostać zaprezentowane szefowi rządu przed zbliżającym się szczytem Rady Europejskiej.
Mecenas Wanda Buk, pełniąca funkcję społecznej doradczyni prezydenta Karola Nawrockiego, zapowiedziała przekazanie premierowi Donaldowi Tuskowi oficjalnego dokumentu zawierającego konkretne propozycje modyfikacji unijnej polityki klimatycznej. Według jej relacji, nie będą to zmiany kosmetyczne, lecz zdecydowane kroki mające na celu ochronę europejskiej gospodarki. Przedstawicielka Kancelarii Prezydenta otwarcie zadeklarowała, że głównym postulatem powinno być dążenie do całkowitego zlikwidowania systemu ETS na poziomie całej Unii Europejskiej.
Nie ma telefonu komórkowego. Kieruje majątkiem wartym 600 mln zł
Kim jest autorka radykalnego postulatu?
Warto w tym miejscu nakreślić tło zawodowe obecnej doradczyni prezydenta, która w przeszłości była blisko związana ze strategicznymi spółkami i administracją państwową. Wanda Buk jest z wykształcenia prawniczką, a w czasach poprzednich rządów Zjednoczonej Prawicy sprawowała funkcję wiceministry do spraw cyfryzacji. W swoim portfolio ma również doświadczenie w sektorze energetycznym – zasiadała na stanowisku wiceprezeski zarządu Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), co bezpośrednio łączy się z jej obecnym zainteresowaniem rynkiem uprawnień do emisji dwutlenku węgla.
Komentując w mediach bieżącą sytuację polityczną, Wanda Buk odniosła się również do pomysłów płynących ze strony jej dawnego obozu politycznego. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek zapowiedział niedawno złożenie projektu uchwały wzywającej premiera do opracowania planu wyjścia Polski z systemu ETS, co w jego ocenie miałoby znacząco obniżyć rachunki za energię.
Uważam, że tutaj pan minister Czarnek zachowuje się bardzo zachowawczo, dlatego że on postuluje zawieszenie czy też wyjście z ETS-u na poziomie krajowym. Ja uważam, że powinniśmy zrobić wszystko, żeby doprowadzić do likwidacji ETS-u na poziomie całej Unii Europejskiej - stwierdziła Buk.
Koszty transformacji a portfele obywateli
Głównym argumentem podnoszonym przez otoczenie prezydenta jest drastyczny spadek konkurencyjności europejskiego przemysłu oraz ryzyko zubożenia społeczeństwa. Jak przekonywała na antenie Polsatu Wanda Buk, jeśli radykalne zmiany nie zostaną wdrożone, do połowy stulecia Europejczycy mogą stać się najbiedniejszymi obywatelami w zestawieniu globalnym.
Doradczyni zwróciła uwagę, że choć mechanizmy opłat za emisje funkcjonują w różnych częściach świata, to wariant europejski jest zdecydowanie najdroższy. Z przytoczonych przez nią szacunków wynika, że unijny ETS jest dziesięciokrotnie droższy od swojego chińskiego odpowiednika i o połowę droższy od systemu kalifornijskiego.
Nowy cel klimatyczny i opóźnienie ETS2
Dyskusja o kosztach emisji zbiega się w czasie z kluczowymi decyzjami na szczeblu unijnym, które w najbliższych latach bezpośrednio przełożą się na finanse osobiste obywateli. Na początku marca państwa członkowskie Unii Europejskiej zatwierdziły nowy cel klimatyczny, który zakłada redukcję emisji gazów cieplarnianych o dziewięćdziesiąt procent do końca przyszłej dekady. Jednocześnie podjęto decyzję o rocznym opóźnieniu wdrożenia tak zwanego systemu ETS2.
Przypomnijmy, że nowy mechanizm (ETS2) rozszerzy opłaty za emisję CO2 na kolejne sektory gospodarki, w tym na transport oraz budownictwo. W praktyce oznacza to, że koszty transformacji energetycznej zostaną doliczone do cen paliw na stacjach oraz rachunków za ogrzewanie domów. Zgodnie z najnowszymi ustaleniami europejskich decydentów, system ten zacznie obowiązywać od 2028 roku. Przedstawiciele polskiego rządu wielokrotnie sygnalizowali potrzebę opóźnienia tego mechanizmu, jednak całkowita rezygnacja z niego – jak zauważają eksperci – wiązałaby się również z utratą potężnych funduszy przeznaczonych na unijną transformację energetyczną.