Raport NIK. Szkoły nadal mają niewiele do zaoferowania dzieciom ze specjalnymi potrzebami

Miało być lepiej i z korzyścią dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Nowych form pomocy nie wprowadzono właściwie w prawie 40 proc. skontrolowanych szkół, więc wciąż wiele jest do poprawienia – takie wnioski płyną z raportu NIK, która wzięła pod lupę nowe podejście do indywidualizacji nauczania.

W 2017 r. zaczęły obowiązywac przepisy, które pozwalają bardziej indywidualnie pochodzić do dzieci ze specjalnymi potrzebami
Źródło zdjęć: © Pixabay
Martyna Kośka

Uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi to zróżnicowana grupa pod względem możliwości uczenia się, ale także przyczyn trudności. Będą to zarówno dzieci wybitnie zdolne, które mogą realizować rozszerzony program nauczania, jak i dzieci z problemami w uczeniu się.

Choć w polskich szkołach jest coraz więcej uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, to te często nie umieją odpowiedzieć na te potrzeby.

"Wielka zmiana" w zakresie podejścia do dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi nastąpiła 1 września 2017 r. Wtedy bowiem weszły w życie zmiany przepisów Prawa oświatowego. Znalazły się tam przepisy dotyczące nowego podejścia do indywidualizacji kształcenia - wprowadzenie możliwości zastosowania zindywidualizowanej ścieżki kształcenia oraz zajęć prowadzonych indywidualnie lub w grupie do pięciu uczniów (zamiast, dotychczas szeroko wykorzystywanego, nauczania indywidualnego).

Czy szkoły są przygotowane na powrót dzieci do szkół?

Wprowadzono także nowe formy pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz zmiany w nauczaniu domowym i kształceniu uczniów zdolnych.

Nie wszystkie zmiany spodobały się rodzicom i specjalistom. Duże kontrowersje wzbudził pomysł, by od roku szkolnego 2018/2019 nie można już było prowadzić na terenie szkoły. Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami argumentowali, że uniemożliwienie ich dzieciom nauki w szkole "zamyka" je w domach. Pierwsze skutki zmian, polegające na ograniczeniu stosowania indywidualnego nauczania, można było dostrzec już w roku szkolnym 2017/2018. W stosunku do roku poprzedniego publiczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne wydały o 43 proc. mniej orzeczeń o potrzebie organizacji tej formy kształcenia.

Zdarzają się zajęcia w szkole brew przepisom

Trzy lata po owej "wielkiej zmianie" NIK zbadała, czy wdrożenie zmian dotyczących procesu indywidualizacji nauczania przygotowano i zrealizowano prawidłowo. Skontrolowała 20 szkół podstawowych z terenu województw: lubelskiego, opolskiego, kujawsko-pomorskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego oraz pięć kuratoriów oświaty w tych województwach.

We wszystkich szkołach objętych kontrolą zreorganizowano indywidualne nauczanie po wprowadzeniu nowych przepisów, wymagających by zajęcia te nie odbywały się na terenie szkoły. Dla ok. 25 proc. uczniów, wcześniej indywidualnie nauczanych, oznaczało to nową, zindywidualizowaną ścieżkę kształcenia lub zajęcia indywidualne. Niektórzy powrócili do systemu klasowo-lekcyjnego. W pierwszym roku szkolnym zastosowanie zmienionych form kształcenia nie pozwoliło większości z tych uczniów na utrzymanie wyników edukacyjnych na poziomie z lat poprzednich, ale osiągnięto poprawę w integracji ich z grupą rówieśniczą.

Dla pozostałej części uczniów indywidualne nauczanie odbywało się na nowych zasadach - nie zawsze prawidłowo. W czterech szkołach nie zapewniono niektórym uczniom realizacji podstawy programowej lub wymaganego wymiaru godzin. Z kolei na prośbę rodziców, dla dużej grupy uczniów z niepełnosprawnościami zajęcia te nadal były, wbrew przepisom prawa, organizowane w szkole.

Prawie wszystkie skontrolowane szkoły (z wyjątkiem jednej) wprowadziły nową formę pomocy w postaci zindywidualizowanej ścieżki kształcenia dla uczniów wykazujących trudności w funkcjonowaniu szkolnym. Kontrola pokazała jednak, że nie zawsze ten proces odbywał się prawidłowo i nie zawsze przynosił spodziewane efekty.

Promować zachęcać

Zajęcia indywidualne to nowa forma organizacji kształcenia uczniów z niepełnosprawnościami. Stwarza ona warunki do kształcenia a jednocześnie pozwala na utrzymywanie kontaktu z rówieśnikami. Jednak możliwość ta nie została powszechnie ani właściwie wykorzystana w większości szkół. Tylko w trzech szkołach (z 20 prowadzących kształcenie specjalne) prawidłowo zorganizowano takie zajęcia.

Po stronie minusów należy zapisać to, że szkoły praktycznie wcale nie były zainteresowane możliwością organizacji nowych rodzajów zajęć w ramach pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Kontrolerzy NIK zachęcają Ministerstwo Edukacji Narodowej i kuratorów oświaty do tego, by nadal promowało formy indywidualizacji kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Duża role do odegrania mają dyrektorzy szkół – bo przecież sa najbliżej rodziców i znają uczniów ze szczególnymi potrzebami.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł