Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Arkadiusz Droździel
|

Trudno liczyć na miliardy z reform Rostowskiego

0
Podziel się

Do 2012 roku rząd chce zaoszczędzić na wydatkach z budżetu 11,6 mld złotych.

Trudno liczyć na miliardy z reform Rostowskiego
(kprm.gov.pl)
bEgoCrcR

Do 2012 roku rząd chce zaoszczędzić na wydatkach z budżetu 11,6 mld złotych. Na zakończenie 2020 roku kwota ta ma urosnąć do 22,7 mld złotych. Natomiast w 2060 roku oszczędności mają wynieść już w skali roku co najmniej 19,2 mld złotych. Money.pl analizuje na ile realistyczne są te plany.

Minister finansów Jacek Rostowski przedstawił Prezydentowi RP oraz członkom Narodowej Rady Rozwoju projekt reformy finansów publicznych. Wczoraj projekt opublikowano.

*19,2 mld zł *tyle oszczędności w 2060 roku mają przynieść reformy finansów proponowane przez ministra finansówSzef resortu finansów proponuje wprowadzenie mechanizmów, które ograniczą wzrost wydatków budżetowych tzw. reguł wydatkowych. Ponadto chce wydłużenia od 2012 roku wieku emerytalnego dla służb mundurowych i zmiany sposobu obliczania ich emerytur.

bEgoCrcT

Dodatkowo urodzeni po 1 stycznia 1949 roku mają otrzymywać renty inwalidzkie w wysokości - nie jak dotychczas odgórnie ustalanych - ale w zależności od zgromadzonych składek. Minister finansów planuje także, zmniejszenie liczby wydatków, których wysokość jest regulowana przez zapisy w ustawach.

Ekonomiści pytani przez Money.pl co do jednego są zgodni- kierunek działań jest dobry. Mają jednak pretensje do ministra Rostowskiego, że nie przedstawił konkretnych rozwiązań, które miałyby doprowadzić do oszczędności.


bEgoCrcZ

Ponadto zarzucają mu niewielką ich skalę.

WedługMirosława Gronickiego, byłego ministra finansów w rządzie Marka Belki, oraz Stanisława Gomułki, byłego wiceministra w obecnym rządzie, niecałe 12 mld złotych, jakie ma być zaoszczędzone w wyniku reform do końca 2012 roku to bardzo mało w porównaniu do deficytu całego sektora finansów publicznych, który wynosi w tym około 100 mld złotych.

Renty tak jak emerytury

Największe kontrowersje budzi propozycja zmiany mechanizmu obliczania świadczeń rentowych dla urodzonych po 1 stycznia 1949 roku. Rząd chce, by podobnie jak w przypadku emerytur także i renty tych osób zależały od kwoty składek emerytalnych zgromadzonych w ZUS i w OFE. Obecnie bowiem wysokość renty jest obliczana dla wszystkich w jednakowy sposób.

bEgoCrda

Według resortu finansów zmiana ta ma przynieść do 2012 roku 200 mln zł oszczędności, a w sumie do 2020 roku mają one wzrosnąć do 6,2 mld złotych. Natomiast w 2060 roku z tego tytułu budżet ma oszczędzać około 2 mld złotych rocznie.

_

bEgoCrdb

źródło: Ministerstwo Finansów na podstawie obliczeń ZUS _
Pomysł ten niezbyt podoba się nie tylko prezydentowiLechowi Kaczyńskiemu, ale również Mirosław Gronicki podchodzi do niego z pewnym dystansem. Jego zdaniem rząd w przypadku rent powinien się raczej skupić na dalszym uszczelnianiu systemu rentowego, tak by korzystali z niego ci co naprawdę tego wymagają.

_ - Istnieje zagrożenie, że po wprowadzeniu nowych rozwiązań młode osoby, które w wyniku wypadku będą niezdolne do dalszej pracy będą otrzymywać świadczenia dużo niższe od obecnych. Dlatego powinien nadal obowiązywać dotychczasowy system, ale kryteria przyznawania rent muszą być jeszcze bardziej zaostrzone - _podkreśla Gronicki.

Nieco innego zdania jest ekonomista Janusz Jankowiak, który uważa, że renty powinny zależeć tak jak emerytury od zgromadzonych składek. Równocześnie jednak powinien zostać stworzony system wspomagania osób, których świadczenia byłyby zbyt niskie. Ponadto pomoc tym osobom powinna mieć bardziej aktywny charakter.

- _ Wiele z osób, które obecnie korzystają ze świadczeń rentowych po przekwalifikowaniu mogłoby wrócić na rynek pracy _ - tłumaczy Jankowiak

bEgoCrdc

Ekonomista zgadza się natomiast, że poza zmianą sposobu obliczania rent, należy w dalszym ciągu zaostrzać kryteria ich przyznawania. Na tym polu system ponosi bowiem największe straty.

Koniec z młodymi emerytami w mundurach


Jak wynika z wyliczeń resortu finansów bardzo duże oszczędności ma przynieść reforma emerytur mundurowych. W pierwszych latach będą jednak one niewielkie i do 2020 roku wyniosą łącznie nieco ponad 900 mln złotych. Rzeczywiście budżet zacznie je odczuwać dopiero około 2030 roku, gdy zaoszczędzi około 2,2 mld złotych. Z roku na rok kwota ta ma rosnąć i w 2060 roku osiągnąć poziom ponad 16 mld zł rocznie.

_

źródło: Ministerstwo Finansów _
Tak duże kwoty kasa państwa ma zaoszczędzić dzięki temu, że funkcjonariusze i żołnierze, którzy rozpoczną służbę od stycznia 2012 roku, będą płacić składki emerytalne, chorobowe oraz rentowe tak jak każdy inny zatrudniony. Ich świadczenia będzie wypłacał ZUS i OFE, a nie jak dotychczas budżet państwa. W związku z tym stracą oni także prawo do przechodzenia na emeryturę po 15 latach służby (obecnie w takim przypadku żołnierz lub funkcjonariusz może liczyć na świadczenie w wysokości 40 procent ostatniego wynagrodzenia).

Według Mirosława Gronickiego bardzo wątpliwe jest osiągnięcie planowanych oszczędności. Rząd nie wziął bowiem pod uwagę faktu, że ograniczenie przywilejów emerytalnych dla nowych pracowników służb mundurowych będzie skutkować tym, że spadnie zainteresowanie pracą w tych zawodach. Niezbędne będą więc większe niż dotychczas zachęty finansowe, co zwiększy koszty utrzymania tych służb.

Pomimo jednak tych niekonsekwencji Janusz Jankowiak uważa, że system emerytur mundurowych musi zostać zreformowany.

_ - Nie może być tak, że motywacją do pracy w jakimś zawodzie jest możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę. Każdy powinien otrzymywać świadczenia w zależności od zgromadzonych składek _ - podkreśla ekonomista.

Musimy ograniczać wydatki, tylko trzeba wiedzieć na co

W najbliższych trzech latach największe oszczędności, bo około 10 mld złotych, budżet ma uzyskać dzięki temu, że wydatki o charakterze uznaniowym - a więc te, których wysokość nie jest regulowana przez ustawy oraz inne wieloletnie umowy (np. długoterminowe inwestycje) - będą rosnąć jedynie o 1 procent powyżej inflacji.

*10 mld zł *tyle do 2010 roku budżet ma zaoszczędzić dzięki _ regule wydatkowej _Ekonomiści pytani o ocenę tej propozycji zwracają uwagę, że rząd nie wskazuje, których wydatków miałby dotyczyć mechanizm ograniczający. Stanisław Gomułka zauważa także, że nie wiadomo czy wszystkie wydatki przypisane do tej grupy mogłyby wzrosnąć tylko realnie o 1 procent, czy poszczególne w różnym stopniu, ale tak, żeby w sumie było to 1 procent.

Janusz Jankowiak zwraca uwagę, że choć sama idea jest jak najbardziej słuszna, to skala jest bardzo niewielka.

- _ Choć w budżecie około 25 procent wydatków nie jest regulowana ustawami, to jednak wzrost połowy z nich jest nieunikniony. W praktyce więc rząd może zastosować regułę wydatkową jedynie do około 1/8 wydatków, czyli jakich 40 mld złotych _ - wylicza Jankowiak.

Dość sceptycznie do tego pomysłu podchodzi natomiast Mirosław Gronicki, który uważa, że wprowadzenie reguły wydatkowej to nic innego jak kolejne usztywnienie wydatków. Według niego doprowadzi to do ubezwłasnowolnienia ministerstwa finansów, bo od tego momentu de facto nic nie będzie od niego zależało, wysokość wszystkich wydatków będzie odgórnie ustalona.

- _ Powstaje pytanie, czy chcemy, aby minister finansów był tylko głównym księgowym kraju? _ - pyta retorycznie były minister finansów.

Wydatki na wojsko można ciąć

ZOBACZ TAKŻE:
Gomułka: Tusk od początku nie chciał reform.
Najmniejsze zastrzeżenia wśród ekonomistów budzi propozycja ministra finansów, by znieść zasadę, że co najmniej 1,95 procent PKB ma być co roku przeznaczane na finansowanie wydatków związanych z obronnością. W 2010 roku na mocy tego zapisu ustawowego budżet MON wyniesie 25,7 mld złotych. Rząd zakłada, że odejście od sztywnego wskaźnika wydatków do 2012 roku da 1,56 mld zł oszczędności, a do 2020 roku wzrosną one aż dziesięciokrotnie do 15,6 mld złotych.

Zdaniem Mirosława Gronickiego i Stanisława Gomułki zmiana tego mechanizmu nie niosłaby za sobą wielkich problemów, bo już teraz w rzeczywistości wydajemy mniej niż jest zapisane w ustawie. Jak szacuje były profesor Gomułka jest to około 1,4 procent PKB.

Reformować musimy, bo zadłużenie nas pochłonie

Ekonomiści pytani przez nas zwracają uwagę, że choć skala reform proponowanych przez ministra Rostowskiego jest niewystarczająca, to w obecnym układzie politycznym nawet i te propozycje mogą nie zostać wdrożone w życie.

Janusz Jankowiak ubolewa też, że minister Rostowski nie przedstawił żadnych projektów ustaw. Według niego nawet, gdyby nie znalazły one akceptacji w oczach obecnego prezydenta, to nic by nie szkodziło przetrzymać je w sejmowej zamrażarce do czasu zmiany układu politycznego co może już nastąpić jesienią tego roku.

Zdaniem ekonomistów czasu jest coraz mniej. W tym roku mamy rekordową dziurę budżetową, która wyniesie 52 mld złotych.

Źródło: Money.pl na podstawie danych z Ministerstwa Finansów

Nasze zadłużenie sięga już poziomu ponad 600 mld złotych i niebezpiecznie zbliża się do poziomów progów ostrożnościowych, których przekroczenie będzie wymagać bardzo radykalnego cięcia wydatków.

KOMENTARZ

Raporty Money.pl
*Za dziurę w budżecie zapłacimy miliardy odsetek * Każdy miliard złotych deficytu w państwowej kasie kosztuje podatników ponad 260 milionów złotych. Cała dziura w budżecie na 2009 rok będzie kosztować 7,1 miliarda złotych. Spłacimy ją dopiero w 2029 roku.
*Rząd załata dziurę w ZUS pieniędzmi z drugiego filaru? * Odkładanie w ZUS wciąż opłaca się bardziej, niż w najlepszym funduszu ) emerytalnym - wynika z analizy Money.pl.Jolanta Fedak, szefowa resortu pracy chce zabrać OFE część składek i zostawić pieniądze na koncie państwowego ubezpieczyciela.
*Dziura w ZUS rośnie. Coraz trudniej będzie ją zasypać * W najbliższych latach niedobór w kasie ZUS sięgnie 70 mld zł. Mimo rosnących wpływów z naszych składek. Tylko w tym roku budżetowe dopłaty do ZUS i KRUS sięgną 80 miliardów złotych.
bEgoCrdu
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)