Ruszył proces Bartłomieja Misiewicza. Były rzecznik MON jest oskarżony o sprzedaż wódki bez zezwolenia

Rozpoczął się proces Bartłomieja Misiewicza. Były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej i współpracownik Antoniego Macierewicza oskarżony jest o sprzedaż bez zezwolenia i reklamę alkoholu w internecie. Misiewicz nie stawił się na rozprawie.

Bartłomiej MisiewiczBartłomiej Misiewicz był rzecznikiem Antoniego Macierewicza
Źródło zdjęć: © Twitter | Bartłomiej Misiewicz
Michał Krawiel

Rozpoczął się proces byłego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomieja Misiewicza. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do stołecznego sądu w maju ubiegłego roku.

Były rzecznik MON oskarżony o sprzedaż wódki bez zezwolenia

Były rzecznik MON został w nim oskarżony o sprzedaż "Misiewiczówki" bez zezwolenia i reklamę tego alkoholu w internecie.

Były rzecznik resortu obrony i bliski współpracownik byłego szefa MON Antoniego Macierewicza nie stawił się w sądzie. Jak wyjaśnił adwokat oskarżonego Maciej Marczak, były rzecznik MON pracuje za granicą w słowackiej firmie aktywnie działającej w sprawie Ukrainy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Koniec z ulgą dla klasy średniej. "Niektóre osoby poczują się pokrzywdzone"

Obrona chciała umorzenia sprawy

Przed rozpoczęciem pierwszej rozprawy, obrońca wnioskował o umorzenie postępowania lub zwrot sprawy prokuraturze w celu uzupełnienia. Zdaniem adwokata nie doszło w ogóle do sprzedaży przez oskarżonego alkoholu bez zezwolenia.

"Z żadnego z dowodów, które zdobyła prokuratura, nie wynika, że oskarżony dokonał sprzedaży – mówił mec. Marczak.

Wskazał też, że w akcie oskarżenia nie określono, jego zdaniem, precyzyjnie czynu, miejsca i czasu, w którym miało zostać popełnione przestępstwo.

Sąd nie uwzględnił jednak tych wniosków i postanowił prowadzić proces pod nieobecność Misiewicza.

Przed stołecznym sądem zeznawało w piątek dwóch świadków. Jednym z nich był manager ds. sprzedaży, który przez miesiąc pełnił funkcję prezesa zarządu spółki należącej do Misiewicza.

"Za mojej kadencji spółka nic nie wyprodukowała i nie sprzedała. Jedyną moją czynnością wykonaną w roli prezesa było założenie rachunku bankowego" – mówił.

Powiedział też, że wódkę "Misiewiczówka" zna jedynie z mediów społecznościowych. Zeznania składał też w piątek prawnik, prokurent spółki Misiewicza.

"Jako prokurent spółki składałem w jej imieniu wniosek do ministra rozwoju o wydanie zezwolenia na obrót hurtowy alkoholem. Takie zezwolenie zostało udzielone spółce. Wiem też, że zostało udzielone zezwolenie na obrót detaliczny" – mówił prawnik.

Jak zeznał, Bartłomiej Misiewicz miał znaczny pakiet udziałów. "Natomiast działalnością spółki kierował w tamtym czasie zarząd, w którym Misiewicza nie było" - dodał.

Proces będzie kontynuowany w maju. Na rozprawie wyznaczonej na 16 maja sąd ma przesłuchać kolejnych świadków.

Wybrane dla Ciebie