Notowania

gospodarka
03.04.2019 12:03

Strajk nauczycieli. Samorządy zapłacą protestującym

Formalnie strajkującym pracownikom wynagrodzenie za czas strajku się nie należy. Część samorządów deklaruje jednak, że popiera nauczycieli i znajdzie pieniądze na to, żeby im zapłacić. - Jesteśmy po tej samej stronie - pisze prezydent Łodzi.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Samorządy chcą zapłącić nauczycielom za dni strajku. (Fot: Tytus Żmijewski)

Choć wynagrodzenie podstawowe nauczycieli reguluje rozporządzenie ministra edukacji, formalnie ich pracodawcą jest samorząd. To rada miasta lub gminy ustala wysokość dodatków do nauczycielskich pensji i budżety szkół.

W zależności od typu szkoły organem odpowiedzialnym jest: wójt, burmistrz, prezydent, zarząd powiatu czy zarząd województwa. Na utrzymanie szkół samorządy dostają subwencję oświatową. Nie pokrywa ona jednak wydatków w 100 proc.

- Nasza subwencja oświatowa wynosi 18 mln złotych. Wydajemy 40 mln - mówi w rozmowie z money.pl Arkadiusz Kosiński, burmistrz Brwinowa. - Na wynagrodzenia wydajemy 25 mln złotych, więc subwencja nawet na to nie wystarcza, a są jeszcze wydatki inwestycyjne. Jeśli rząd podniesie pensje nauczycieli będzie musiał podnieść też subwencje dla gmin ale obawiam się, że ta podwyżka nie będzie wystarczająca - tłumaczy.

Strajk nauczycieli. Beata Szydło tłumaczy, co udało się ustalić

Wielu samorządowców roszczenia nauczycieli popiera i deklaruje, że pieniądze znajdzie. Również na to, zeby zapłacić nauczycielom za dni strajku, za które formalnie nie powinni dostać ani grosza.

Strajkujesz za darmo

Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, nawet jeśli strajk jest przeprowadzony legalnie pracownikom nie przysługuje wynagrodzenie za czas, w którym nie pracują.

W przypadku stałego miesięcznego wynagrodzenia pracodawca obniża pensje. Miesięczną stawkę należy w takim przypadku podzielić przez liczbę godzin pracy przypadających w danym miesiącu na pracownika, a następnie pomnożyć otrzymaną kwotę przez liczbę godzin, w czasie których pracownik nie pracował.

Wynagrodzenie pomniejsza się wtedy o otrzymaną kwotę. Przyjmijmy, że jako płatny czas pracy liczymy tylko godziny dydaktyczne, które nauczyciel spędza "przy tablicy". Nauczyciel stażysta, który zarabia 2250 złotych pensji podstawowej, na tygodniowym strajku straci 526 złotych brutto.

Od pensji nauczyciela dyplomowanego z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym, wynoszącej 3483 złote brutto, za tydzień strajku należy odjąć 864 złote brutto.

W jednej z gdyńskich szkół pojawiło się ostrzeżenie z którego wynika, że nauczyciele mogliby stracić więcej. Nauczyciel kontraktowy traciłby 604,27 zł netto każdego tygodnia, nauczyciel mianowany - 675,33 zł netto, a dyplomowany - 780,01 zł netto.

"Nie mam na kredyt"

Utrata wynagrodzenia to argument, który często podnoszą nauczyciele nie biorący udziału w proteście.

"Mam na utrzymaniu dwójkę dzieci i spłacam kredyt" - pisze nauczycielka ze szkoły podstawowej. Prosi o anonimowość. "W referendum zagłosowałam na tak, ale nie wezmę udziału w strajku, bo po prostu mnie na to nie stać. Za strajk nie przysługuje nam wynagrodzenie, jeśli on potrwa tydzień, nie będę miała z czego zapłacić rachunków".

Utraty wynagrodzenia boją się zwłaszcza młodzi nauczyciele, a także pracujących na zastępstwo, niepełny etat czy na stażu. Mówiąc wprost: najmniej zarabiający.

"U nas za strajkiem był cały zespół, oprócz tych zatrudnionych na zastępstwo" - opowiada nauczycielka z łódzkiej podstawówki. I szybko sama koleżanki oraz kolegów usprawiedliwia - "Trudno ich za to winić, są w trudnej sytuacji".

Najwięksi dadzą

Część nauczycieli może jednak strajkować spokojnie. Zwłaszcza ci z dużych miast, m.in. z Warszawy, Łodzi, Poznania czy Wrocławia.

- Podjęłam decyzję, że wszystkie pieniądze zarezerwowane w budżecie na pensje zostaną nauczycielom przekazane w formie dodatków, bez względu na strajk - pisze na Twitterze Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.

- Nauczyciele we Wrocławiu dostaną to, co się im należy - deklaruje prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Podobną deklarację złożył Rafał Trzaskowski.

Wynagrodzenia za strajk nie można jednak tak po prostu wypłacić. Jak mówi burmistrz Brwinowa, byłoby to złamanie ustawy o dyscyplinie finansów publicznych. Dlatego samorządowcy szukają sposobów na to, by zrekompensować nauczycielom stratę.

- Przeznaczyliśmy pewną pulę na wynagrodzenia w szkołach. My tych pieniędzy nie zabierzemy - mówi Arkadiusz Kosiński. - Dyrektor może zdecydować, że da te pieniądze nauczycielom np. w formie nagrody.

Niektóre samorządy, jak np. Włocławek, rozważają umożliwienie nauczycielom odpracowania dni strajkowych albo zwiększenie budżetu na zajęcia pozalekcyjne.

Na samorządowe wsparcie nie mogą liczyć nauczyciele z Torunia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: gospodarka, wiadomości, edukacja, strajk nauczycieli
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
03-04-2019

AśkaZwolnić wszystkich a chętnych nie zabraknie a won

03-04-2019

ppPatologia i promocja nieróbstwa i warcholstwa.

03-04-2019

jackuPOdjudzanie do strajku przez prawomocnie skazanego przestępcę, przecież miasto może dać podwyżkę, ministerstwo ustala tylko stawki minimale

Rozwiń komentarze (389)