Szef Cinkciarza zatrzymany. O co chodzi w aferze?

Służby zatrzymały szefa serwisu Cinkciarz. Marcin P. zniknął po tym, jak klienci serwisu stracili miliony, a sprawą zajęła się prokuratura, KNF i UOKiK. Przypominamy kulisy głośnej afery.

Prezes Cinkciarz.pl zatrzymanyPrezes Cinkciarz.pl zatrzymany
Źródło zdjęć: © East News | East News
Robert Kędzierski

Cinkciarz był popularnym serwisem pośredniczącym w przekazywaniu pieniędzy. Służył też jako internetowy kantor - użytkownicy wpłacali tam złotówki, chcąc kupić za nie euro, dolary czy franki. W normalnej sytuacji firma wymieniała walutę i odsyłała pieniądze na konto klienta. Proces ten trwał zazwyczaj kilka godzin.

Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"

Cinckiarz przestał wypłacać pieniądze

Problemy zaczęły się kilkanaście miesięcy temu. Klienci zlecali wymianę walut, ale pieniądze znikały z ich kont, a nowa waluta nie wracała do właścicieli. Firma tłumaczyła te opóźnienia usterkami technicznymi. Klienci czekali dniami, a potem tygodniami. W internecie szybko zawrzało, a klienci Cinkciarz.pl zaczęli masowo skarżyć się na opóźnienia na forach i w mediach społecznościowych.

Skala problemu okazała się ogromna. Za suchymi komunikatami firmy kryją się prawdziwe tragedie zwykłych ludzi. Wiele osób wymieniało tam bardzo duże kwoty.

Mieliśmy budować dom w Polsce. Straciliśmy oszczędności życia – mówili poszkodowani klienci w relacjach opisywanych przez media.

Inni klienci potrzebowali pieniędzy na zakup mieszkań. Kolejni musieli spłacić raty kredytów hipotecznych w obcych walutach. Wielu przedsiębiorców wymieniało środki na prowadzenie własnych firm. Zamiast tego wszyscy zostali z niczym.

KNF i UOKiK wkraczają do akcji

Sprawą szybko zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). To państwowy urząd, który pilnuje porządku i bezpieczeństwa na rynku finansowym w Polsce. W ramach interwencji KNF cofnęła licencję spółce Conotoxia. To firma ściśle powiązana z kantorem Cinkciarz.pl. Licencja ta pozwalała na legalne świadczenie usług płatniczych.

– Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności – poinformował w oficjalnym komunikacie rzecznik KNF.

Niedługo później do akcji wkroczył też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), biorąc pod lupę działania firmy. Ten urząd z kolei chroni prawa zwykłych klientów przed nieuczciwymi praktykami finansowymi.

– Otrzymujemy liczne skargi od konsumentów. Sprawdzamy, czy firma naruszyła zbiorowe interesy klientów – przekazali przedstawiciele UOKiK w swoim stanowisku.

Spółka upadła, seria aresztowań

Ostatecznie sprawa trafiła do prokuratury. Śledczy weszli do siedziby firmy, zabezpieczyli dokumenty i zaczęli dokładnie badać przepływy finansowe spółki. W czerwcu zeszłego roku na wniosek Prokuratury Regionalnej w Poznaniu sąd zastosował wobec Moniki J. - głównej księgowej oraz prokurenta spółki Cinkciarz.pl tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Prokuratura oszacowała straty osób, które korzystały z internetowego kantoru na 112 milionów złotych.

Przed Sądem Rejonowym w Zielonej Górze zapadła decyzja o postawieniu w stan upadłości spółki Cinkciarz.pl. To finał sprawy ciągnącej się od jesieni ubiegłego roku.

Wybrane dla Ciebie