Szef Cinkciarza zatrzymany. O co chodzi w aferze?
Służby zatrzymały szefa serwisu Cinkciarz. Marcin P. zniknął po tym, jak klienci serwisu stracili miliony, a sprawą zajęła się prokuratura, KNF i UOKiK. Przypominamy kulisy głośnej afery.
Prezes serwisu wymiany walut Cinkciarz.pl Marcin P. został zatrzymany w USA. Mężczyzna był poszukiwany Czerwoną Notą Interpolu w związku z podejrzeniami oszustwa i prania pieniędzy.
Cinkciarz był popularnym serwisem pośredniczącym w przekazywaniu pieniędzy. Służył też jako internetowy kantor - użytkownicy wpłacali tam złotówki, chcąc kupić za nie euro, dolary czy franki. W normalnej sytuacji firma wymieniała walutę i odsyłała pieniądze na konto klienta. Proces ten trwał zazwyczaj kilka godzin.
Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"
Cinckiarz przestał wypłacać pieniądze
Problemy zaczęły się kilkanaście miesięcy temu. Klienci zlecali wymianę walut, ale pieniądze znikały z ich kont, a nowa waluta nie wracała do właścicieli. Firma tłumaczyła te opóźnienia usterkami technicznymi. Klienci czekali dniami, a potem tygodniami. W internecie szybko zawrzało, a klienci Cinkciarz.pl zaczęli masowo skarżyć się na opóźnienia na forach i w mediach społecznościowych.
Skala problemu okazała się ogromna. Za suchymi komunikatami firmy kryją się prawdziwe tragedie zwykłych ludzi. Wiele osób wymieniało tam bardzo duże kwoty.
Mieliśmy budować dom w Polsce. Straciliśmy oszczędności życia – mówili poszkodowani klienci w relacjach opisywanych przez media.
Inni klienci potrzebowali pieniędzy na zakup mieszkań. Kolejni musieli spłacić raty kredytów hipotecznych w obcych walutach. Wielu przedsiębiorców wymieniało środki na prowadzenie własnych firm. Zamiast tego wszyscy zostali z niczym.
KNF i UOKiK wkraczają do akcji
Sprawą szybko zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). To państwowy urząd, który pilnuje porządku i bezpieczeństwa na rynku finansowym w Polsce. W ramach interwencji KNF cofnęła licencję spółce Conotoxia. To firma ściśle powiązana z kantorem Cinkciarz.pl. Licencja ta pozwalała na legalne świadczenie usług płatniczych.
– Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności – poinformował w oficjalnym komunikacie rzecznik KNF.
Niedługo później do akcji wkroczył też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), biorąc pod lupę działania firmy. Ten urząd z kolei chroni prawa zwykłych klientów przed nieuczciwymi praktykami finansowymi.
– Otrzymujemy liczne skargi od konsumentów. Sprawdzamy, czy firma naruszyła zbiorowe interesy klientów – przekazali przedstawiciele UOKiK w swoim stanowisku.
Spółka upadła, seria aresztowań
Ostatecznie sprawa trafiła do prokuratury. Śledczy weszli do siedziby firmy, zabezpieczyli dokumenty i zaczęli dokładnie badać przepływy finansowe spółki. W czerwcu zeszłego roku na wniosek Prokuratury Regionalnej w Poznaniu sąd zastosował wobec Moniki J. - głównej księgowej oraz prokurenta spółki Cinkciarz.pl tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Prokuratura oszacowała straty osób, które korzystały z internetowego kantoru na 112 milionów złotych.
Przed Sądem Rejonowym w Zielonej Górze zapadła decyzja o postawieniu w stan upadłości spółki Cinkciarz.pl. To finał sprawy ciągnącej się od jesieni ubiegłego roku.