Trump grozi cłami ws. Grenlandii. Wystarczy, że państwa się sprzeciwią

Prezydent Donald Trump zagroził nałożeniem ceł na państwa, które nie poprą jego planów dotyczących Grenlandii. W stolicy Danii, do której należy arktyczna wyspa, trwają spotkania z przedstawicielami władz USA. Sami Amerykanie są mocno podzieleni w narracji forsowanej przez administrację Trumpa.

Trump ostrzega przed narzuceniem ceł na kraje protestująceTrump ostrzega przed narzuceniem ceł na kraje protestujące ws. jego planów wobec Grenlandii
Źródło zdjęć: © East News | Alex Brandon
Bartłomiej Chudy

Prezydent USA zaostrzył ton, łącząc kwestie handlowe z polityką wobec Arktyki. - Mogę nałożyć cła na kraje, jeśli nie poprą (naszego planu dotyczącego - red.) Grenlandii, ponieważ potrzebujemy Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego - powiedział Trump w piątek podczas wydarzenia w Białym Domu poświęconego opiece zdrowotnej.

Tymczasem w stolicy Danii przebywa ponadpartyjna delegacja Kongresu USA. Republikańska senatorka Lisa Murkowski, znana z pracy nad tematami arktycznymi, sprzeciwiła się pomysłowi przejęcia wyspy. - Grenlandię należy postrzegać jako naszego sojusznika, a nie jako zasób - powiedziała Murkowski dziennikarzom w Kopenhadze. - I myślę, że to właśnie słychać w wypowiedziach tej delegacji - zacytował jej słowa Bloomberg.

Dania i Grenlandia stanowczo sprzeciwiły się zmianie obecnego statusu wyspy. Nie zmienia to nastawienia władz USA, które od 4 stycznia nasiliły presję celem przejęcia Grenlandii. Rozmowy z Amerykanami prowadził w tym tygodniu szef MSZ Danii Lars Lokke Rasmussen oraz szefowa dyplomacji Grenlandii Vivian Motzfeldt.

"Niemcom się to nie podobało". Mówi, jaki miał problem z biznesem za granicą

Demokrata Chris Coons, który przewodniczył delegacji Kongresu USA w Kopenhadze, akcentował podmiotowość mieszkańców wyspy. - Mówiliśmy jasno o znaczeniu tego, by to mieszkańcy Grenlandii podejmowali decyzje dotyczące swojej przyszłości - powiedział Coons.

Na sobotę 17 stycznia zaplanowano demonstracje w Kopenhadze oraz w kilku dużych miastach Danii, a także w grenlandzkim mieście Nuuk. Manifestacje są wyrazem sprzeciwu wobec działań administracji Trumpa, której przedstawiciele wyrażają zamiar przejęcia arktycznej wyspy przez USA. W rozmowie z telewizją CNBC jego rzeczniczka Karoline Leavitt przyznała, że rozważane są wszystkie opcje, włącznie z "wykorzystaniem sił zbrojnych USA".

W Kongresie pojawiła się jednak inicjatywa mająca powstrzymać taki obrót spraw. Murkowski wraz z senatorką demokratów Jeanne Shaheen przedstawiły ponadpartyjny projekt zakazujący użycia środków rządu USA do okupacji lub aneksji terytorium państwa NATO bez jego zgody. - Działamy w czasach, w których prowadzimy rozmowy o rzeczach, które nigdy nie wydawały się nawet możliwe - powiedziała Murkowski. - Ważne jest, aby wysłać sygnał, że tutaj, w Kongresie USA, uznajemy i wspieramy suwerenność narodu Grenlandii oraz okazujemy mu szacunek jako społeczeństwu - dodała.

Źródło: bloomberg.com, cnbc.com

Wybrane dla Ciebie