Notowania

Tysiącom aptek grozi likwidacja. Wyrok NSA marginalizuje rolę farmaceutów

Apteka może działać tylko wtedy, gdy jest w niej obecny farmaceuta z kompetencjami kierownika, orzekł naczelny Sąd Administracyjny. Nad tysiącami aptek zawisła groźba likwidacji, bo dotychczasowe orzecznictwo wymagało jedynie obecności magistra farmacji.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Fotolia)
Orzeczenie NSA to kolejny po "aptece dla aptekarza" cios w branżę farmaceutyczną.

Sprawę opisuje "Dziennik Gazeta Prawna". W wyroku z 20 lutego 2019 r. NSA orzekł, że w aptece cały czas musi być obecny farmaceuta z z kompetencjami kierownika.

- 6 tys. magistrów farmacji stało się systemowo nieprzydatnych. Nie mogą sami zostać w aptece, lepiej więc zatrudnić technika, bo jest tańszy - mówi gazecie Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. - Doświadczonych farmaceutów na rynku brakuje, dlatego trzymając się ściśle litery prawa, należy zamknąć ok. 5 tys. aptek - ostrzega.

Uprawnienia kierownika może bowiem nabyć tylko farmaceuta z 5-letnim stażem pracy w aptece lub 3-letnim, jeśli ma specjalizację. Znalezienie takiej osoby może okazać się dla tysięcy aptek niemożliwe.

Obejrzyj: Apteka dla aptekarza nie na wsi. "Ludzie zostają bez leków"

Łukasz Waligórski, szef portalu branżowego Mgr.farm, który jako pierwszy opisał orzeczenie NSA, wskazuje, że wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni już zaczęli egzekwować prawo zgodnie z restrykcyjnym orzeczeniem tego sądu.

Zarówno właściciele aptek, jak i młodzi farmaceuci obawiają się negatywnych skutków orzeczenia NSA. Sytuację może poprawić tylko nowelizacja ustawy, która umożliwi aptekom działanie przy obecności zwykłych magistrów farmacji.

- Nie wykluczamy zmiany. Musimy jednak zaczekać na pisemne uzasadnienie wyroku NSA - mówi gazecie wiceszef resortu zdrowia Maciej Miłkowski.

To kolejny poważy problem prawny, z jakimi boryka się branża farmaceutyczna w Polsce. Rynek apteczny w Polsce kurczy się głownie z powodu wprowadzonych przez rząd PiS przepisów znanych jako "Apteka dla aptekarza". Z danych Grant Thornton wynika, że w 2018 pierwszy raz w historii ubyło placówek.

Stało się to, przed czym ostrzegała branża. Dostęp klientów do lekarstw jest trudniejszy, bo placówek jest mniej. Przez reformę z 2017 r. zakładanie nowych lokali stało się znacznie trudniejsze, bo te nie mogą być od siebie oddalone o mniej niż 500 m i nie mogą być rozmieszczone gęściej niż jedna na 3 tys. mieszkańców danej gminy.

Przez ostatnich kilkanaście lat mieliśmy do czynienia z aptecznym boomem. Liczba placówek ogólnodostępnych i punktów aptecznych rosła nieprzerwanie od 2001 do 2017 roku - średnio o 612 rocznie.

Jak wynika z raportu Grant Thornton, nowelizacja przepisów zakończyła tę dobrą dla branży passę. 2018 rok okazał się pierwszym w historii, w którym placówek ubyło – aż o 458. "To pierwszy od lat spadek ogólnej liczby aptek, co stawia uczestników rynku przed koniecznością sformułowania zupełnie nowej strategii przetrwania i rozwoju" – czytamy w raporcie.

- Sieci w dalszym ciągu są, a apteki się zamykają, ta ustawa nie uderzyła w sieci. Z dnia na dzień są publikowane raporty, że apteki zamykają się, nie są to apteki sieciowe, najczęściej są w małych miejscowościach - mówiła w programie Money. To się liczy Aneta Klimczak, wiceprezes Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych RP. - Małe miejscowości pozbawiane są punktów aptecznych i aptek, ludzie zostają bez leków - dodała.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wyrok nsa, wiadomości, gospodarka
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-03-2019

buehehenormalny lobbing, "grubasy" chcą wykosić z rynku drobnicę, im mniej konkurencji, tym ceny wyższe, trzymajcie się za portfele polacy.

14-03-2019

noriKolejne pisistowskie osiągnięcie ustawodawcze wykonane o 4 nad ranem na sedesie .

14-03-2019

22adamPolitycy to największa zaraza i gnębiciele podatników.

Rozwiń komentarze (20)