Umowa z Mercosurem. "Przedsiębiorcy muszą natychmiast odczuć korzyści"
Przedsiębiorcy muszą natychmiast odczuć korzyści z umowy handlowej z Mercosurem - oceniła w czwartek przewodnicząca KE Ursula von der Leyen. Porozumienie wchodzi w życie 1 maja. KE szacuje, że do 2040 r. roczny eksport UE do Ameryki Południowej wzrośnie o 39 proc., osiągając poziom 50 mld euro.
Umowa, której przeciwne były m.in. Francja i Polska, będzie stosowana tymczasowo. O takim przejściowym trybie zdecydowała Komisja Europejska, której zależy na jak najszybszym otwarciu rynków państw południowoamerykańskich na europejskie towary przemysłowe, w tym na samochody. Chodzi o następujące kraje: Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj.
Od piątku kraje te zniosą lub obniżą cła m.in. na samochody, produkty farmaceutyczne, wino, napoje spirytusowe i oliwę z oliwek. Stawki celne na inne artykuły będą obniżane stopniowo, docelowo Mercosur zniesie taryfy na ponad 91 proc. towarów eksportowanych z UE.
Włożono wiele pracy w sfinalizowanie tej przełomowej umowy. Teraz nadszedł czas, aby włożyć tyle samo wysiłku, by zapewnić, że nasi obywatele i przedsiębiorstwa odczują jej korzyści natychmiast - oceniła von der Leyen w oświadczeniu.
Komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz dodał, że Komisja Europejska prowadzi już intensywne działania informacyjne skierowane do firm z UE, w tym małych i średnich przedsiębiorstw. KE chce, aby biznes w Europie miał wiedzę o tym, w jaki sposób może skorzystać z porozumienia.
Szefowa KE stwierdziła, że wejście w życie umowy jest też dobrą wiadomością zarówno dla przedsiębiorstw i konsumentów, jak i dla unijnych rolników. Komisja Europejska uważa, że rolnicy będą mogli skorzystać na umowie, zwiększając eksport produktów rolno-spożywczych z UE do regionu o 50 proc. Unijne rolnictwo ma skorzystać także na prawnej ochronie, którą kraje Mercosuru zobowiązały się wprowadzić na produkty z oznaczeniem geograficznym - takie jak ser Parmigiano Reggiano czy wino Bordeaux. Ma to zapobiec ich podrabianiu.
Farmerzy widzą jednak w porozumieniu z Mercosurem zagrożenie z uwagi na to, że umożliwi ono sprowadzanie do UE produktów takich jak wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol po korzystniejszych dla południowoamerykańskich producentów stawkach celnych.
Von der Leyen obiecała, że rolnicy zyskają nowe możliwości eksportowe, a jednocześnie sektory wrażliwe w unijnym rolnictwie będą chronione.
Chodzi o klauzulę ochronną do umowy, która również wejdzie w życie w piątek, a która ma chronić unijnych rolników przed nadmiernym napływem produktów z państw Mercosuru. Klauzula ma być uruchamiana, jeśli ceny danego produktu w UE wskutek importu z Mercosuru spadną o 5 proc. Wówczas możliwe będzie podniesienie ceł na dany produkt lub nawet zakazanie wwozu do UE.
Pomimo tych bezpieczników kwestia większego otwarcia UE na import produktów rolno-spożywczych z Mercosuru nie przestaje budzić kontrowersji. Na kilka dni przed wejściem umowy w życie grupa europosłów w liście do KE wyraziła obawy o system zarządzania kontyngentami, a więc limitem towarów, jakie będą mogły zostać sprowadzone do UE po niższych stawkach celnych. W ocenie eurodeputowanych może on przynieść korzyści przede wszystkim największym producentom rolnym z Brazylii.
Rzecznik KE Olof Gill w czwartek odpowiedział na konferencji prasowej, że UE zachowa pełną kontrolę nad sposobem zarządzania kwotami importowymi. Według niego kraje Mercosuru będą mogły zaproponować podział kontyngentów między siebie i powiadomić o nim Unię, a KE będzie monitorować wpływ tego podziału na ceny. - Jeśli pojawią się jakiekolwiek obawy, zajmiemy się nimi - zapewnił.
KE szacuje, że do 2040 r. roczny eksport UE do Ameryki Południowej zwiększy się o 39 proc., osiągając poziom 50 mld euro.
Szefowa KE w piątek, gdy umowa wejdzie w życie, ma odbyć wspólnie z przewodniczącym Rady Europejskiej Antonio Costą rozmowę z liderami krajów Mercosuru.
Komisja Europejska mogła zdecydować o tymczasowym stosowaniu umowy z Mercosurem bez czekania na ratyfikację przez Parlament Europejski i kraje członkowskich, ponieważ handel jest jej wyłączną kompetencją.
Europarlament z uwagi na szereg zastrzeżeń do umowy wstrzymał się z procesem ratyfikacyjnym, podejmując decyzję o skierowaniu skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polska od samego początku była, obok Francji, Irlandii, Węgier i Austrii, w grupie państw, które sprzeciwiały się umowie handlowej między UE a państwami Mercosuru.