Po pożarze w kurorcie rodziny dostały rachunki. Meloni: haniebne żądanie
Włochy odrzuciły żądania Szwajcarii, która domaga się pokrycia kosztów pobytu w szpitalu kilkunastu Włochów poparzonych w pożarze klubu w Crans-Montanie w noc sylwestrową - poinformował dziennik "La Repubblica". Rodziny kilku rannych już otrzymały rachunki w wysokości kilkudziesięciu tysięcy euro.
Włoskie media informują o nowych napięciach między Włochami a Szwajcarią w konsekwencji pożaru klubu nocnego w alpejskim kurorcie. Zginęło wówczas 41 osób, w tym sześć z Włoch, a ponad 100 zostało rannych.
Piętnaście rannych osób pochodzących z Włoch przez kilka dni po tragedii było leczonych w szwajcarskich szpitalach, po czym zostało przewiezionych do kliniki w Mediolanie.
Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec
Rodziny kilku rannych z Włoch otrzymały w ostatnim czasie rachunki za pobyt w szpitalach w miastach: Sion, Lozanna, Berno i Zurych. To kwoty sięgające nawet 70 tysięcy euro. Władze kantonu Valais, w którym leży Crans-Montana, zapowiedziały, że będą formalnie domagać się od strony włoskiej pokrycia kosztów leczenia w Szwajcarii.
Jeśli to haniebne żądanie miałoby zostać sformalizowane, to już teraz ogłaszam, że Włochy odeślą je z powrotem do nadawcy i nie nadadzą mu dalszego biegu. Liczę na poczucie odpowiedzialności władz szwajcarskich - oświadczyła na X premier Włoch Giorgia Meloni.
W podobnym tonie wypowiedział się szef włoskiej dyplomacji Antonio Tajani. - Wydaje mi się oczywiste, że nie zapłacimy. Odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na osobach, które zarządzały klubem nocnym, i na tych, którzy nie przeprowadzili tam kontroli - powiedział dziennikarzom.
Ambasador Włoch w Szwajcarii Gian Lorenzo Cornado w wypowiedzi dla "La Repubbliki" określił żądanie władz Szwajcarii jako "zniewagę wobec naszego kraju". - Nie zapłacimy - oświadczył, dodając, że to strona szwajcarska "ponosi ogromną odpowiedzialność moralną".