379 mln euro wyparowało z Zondy w rok. Nowe ustalenia. Ekspert mówi o "runie"

W trakcie 2025 roku zobowiązania wobec klientów giełdy Zondacrypto spadły o blisko 379 mln euro - wynika z dokumentów właściciela Zondy, do których dotarł money.pl. Ekspert mówi wprost o ucieczce kapitału. Skala odpływu środków rodzi pytania o płynność i sposób zarządzania aktywami klientów.

Przemysław Kral, prezes BB Trade Estonia OÜ Przemysław Kral, prezes BB Trade Estonia OÜ
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Facebook, PKOl | carballo
Karolina Wysota

Na przestrzeni 2025 roku zobowiązania wobec klientów giełdy Zondacrypto spadły z 722 mln do 343 mln euro - wynika z dokumentów finansowych stojącej za Zondą spółki BB Trade Estonia OÜ, do których dotarła redakcja money.pl. W ciągu zaledwie dwunastu miesięcy z platformy wyparowały aktywa o łącznej wartości blisko 379 mln euro. W efekcie skala działalności giełdy skurczyła się o ponad połowę.

- To nie jest fluktuacja sezonowa. To jest "run" w klasycznym rozumieniu (sytuacja, w której bardzo duża liczba klientów jednocześnie próbuje wypłacić swoje środki z obawy, że instytucja ta stanie się niewypłacalna - przyp. red.) - z tą różnicą, że w bankowości tradycyjnej odbywa się on w oddziałach i trwa godziny, a w kryptowalutach odbywa się przez API (zestaw reguł, protokołów i narzędzi, które umożliwiają różnym aplikacjom, systemom lub komponentom oprogramowania komunikowanie się ze sobą - przyp. red.) i trwa tygodnie - twierdzi w rozmowie z money.pl mecenas Robert Nogacki z Kancelarii Skarbiec, który wcześniej przeanalizował i opisał pełne, audytowane sprawozdanie spółki za 2024 r.

O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"

Dokumenty, do których dotarła redakcja money.pl, obejmują uproszczony rachunek wyników i bilans. Zdaniem eksperta dane są spójne z ostatnim audytowanym sprawozdaniem za 2024 r.

Ostateczną weryfikacją kondycji spółki będzie pełne, zatwierdzone sprawozdanie finansowe za rok 2025. Zgodnie z estońskim kalendarzem obowiązkowym BB Trade Estonia OÜ ma czas na jego złożenie do tamtejszego rejestru do końca czerwca 2026 roku. Dopiero wtedy rynek zyska pełny wgląd w zweryfikowane przez audytorów dane, które ostatecznie potwierdzą skalę opisanych problemów.

Historia Zondacrypto
Historia Zondacrypto © oprac. własne | money.pl

Gdzie się podziało 379 mln euro?

Załamanie się rynku kryptowalut mogło częściowo wpłynąć na zmniejszenie zobowiązań wobec klientów. Dane CoinGecko wskazują, że globalna wartość tego rynku obniżyła się z ok. 4,3 bln dolarów w listopadzie 2025 roku do 2,6 bln dolarów obecnie.

W praktyce oznacza to, że jeśli użytkownicy przechowywali na platformie bitcoiny lub inne cyfrowe aktywa, których ceny spadły w 2025 r., to wartość zobowiązań giełdy - liczona w euro - również automatycznie malała. W normalnych warunkach takie zjawisko nie budziłoby wątpliwości i nie wymagałoby dodatkowych wyjaśnień ze strony spółki.

Sytuacja Zondy odbiega jednak od standardowego scenariusza rynkowego. Platforma zaprzestała działalności, klienci zgłaszają problemy z wypłatą środków, a prezes spółki Przemysław Kral opuścił Polskę i według ustaleń Onetu przebywa w Izraelu. W tych okolicznościach kwestia skurczenia się Zondy o 379 mln euro, zdaniem mecenasa Nogackiego, wymaga szczegółowego wyjaśnienia przez policję i prokuraturę, które prowadzą w tej sprawie czynności.

Jak wskazuje nasz rozmówca, ustalenie faktycznego losu tych środków wymaga wyjścia poza tradycyjne sprawozdania finansowe. Kluczowa staje się analiza na poziomie blockchaina - transparentnej i niezmiennej cyfrowej księgi, w której każda transakcja zostaje trwale zapisana. Odtworzenie tych przepływów to zadanie dla organów śledczych oraz wyspecjalizowanych firm zajmujących się cyberanalityką, dysponujących narzędziami do śledzenia ruchu aktywów w sieciach rozproszonych.

Śledczy muszą otagować portfele giełdy i prześledzić przepływy finansowe krok po kroku. Kluczowe pytanie brzmi: do kogo, na jakie portfele i dlaczego trafiły te środki. To pozwoli oddzielić zwykłe wypłaty klientów od ewentualnego wyprowadzania majątku - wskazuje Nogacki.

Szczegółowe prześledzenie transferów z Zondy jest wykonalne, ponieważ każda transakcja w publicznych sieciach blockchain pozostawia trwały cyfrowy odcisk palca. Rejestry Bitcoin czy Ethereum są jawne, co pozwala na wgląd w historię przepływów. Tożsamość użytkowników, choć pierwotnie ukryta za kryptograficznymi adresami, może zostać ujawniona przy pomocy analityków śledczych i organów ścigania.

Możliwe scenariusze

Zdaniem mecenasa Nogackiego gigantyczny odpływ środków z Zondy może oznaczać, że część użytkowników Zondy dowiedziała się o problemach giełdy wcześniej od innych i zaczęła zawczasu wycofywać aktywa.

To może oznaczać selektywne spłacanie wierzycieli, co stanowi przestępstwo i może zostać odwrócone w postępowaniu upadłościowym - uważa Nogacki.

Inny scenariusz zakłada, że giełda działała na zasadzie piramidy finansowej: wypłaty dla jednych klientów finansowano z bieżących wpłat innych. Ponieważ giełda nie posiadała własnych rezerw, musiała utrzymywać pozory wypłacalności, dokupując kryptowaluty na wolnym rynku. Przykładowo: firma musiała kupić bitcoina za 80 tysięcy dolarów, by oddać go klientowi, który kupił go, gdy cena wynosiła zaledwie 15 tysięcy. Taka strategia oznacza systematyczne rujnowanie budżetu firmy i straty.

Na koniec 2025 r. Zonda posiadała 2,8 mln euro gotówki przy 343 mln euro zobowiązań wobec klientów - wynika z dokumentów, do których dotarł money.pl. Oznacza to wskaźnik pokrycia na poziomie zaledwie 0,83 proc. To dramatycznie niski poziom płynności finansowej.

Zyski tąpnęły, biznes się kurczy

Nie tylko bilans, ale i rachunek zysków spółki dostarcza niepokojących danych. W 2025 roku zysk netto BB Trade Estonia OÜ zaliczył drastyczny, 82-procentowy spadek - z 10,6 mln euro w 2024 r. do zaledwie 1,92 mln euro w 2025 r. Ten spadek to czytelny dowód na postępującą erozję bazy użytkowników i kurczące się wolumeny obrotu. Jaskrawą dysproporcję widać w statystykach: choć giełda deklaruje aż 1,35 mln zarejestrowanych kont, w czwartym kwartale 2025 r. - w momencie załamania się rynku kryptowalut - realnie aktywnych było zaledwie 57 tys. z nich. Oznacza to, że z platformy korzystało w tym czasie jedynie 4 proc. wszystkich deklarowanych użytkowników.

Kluczowe przychody z prowizji transakcyjnych skurczyły się o jedną piątą - z 6,08 mln do 4,85 mln euro. Ten 20-procentowy spadek bezpośrednio odzwierciedla mniejszą aktywność inwestorów oraz odpływ kapitału z platformy. Wyniki spółki wpisują się w szerszy trend: po euforycznym 2024 roku cały rynek kryptowalut złapał w roku 2025 zadyszkę.

Zmiana wartości najważniejszych kryptowalut w ciągu ostatniego roku
Zmiana wartości najważniejszych kryptowalut w ciągu ostatniego roku © Coinmarketcap

Token ZND ratował wyniki

Gdy podstawowy silnik przychodowy zaczął tracić impet, spółka musiała poszukać alternatywnego źródła wpływów. Kluczowym elementem wyniku finansowego w ubiegłym roku stał się token ZND - autorska kryptowaluta zaprojektowana jako narzędzie zwiększania zaangażowania użytkowników.

W praktyce oznaczało to aktywo, którego podaż właściciel giełdy mógł kształtować według własnych potrzeb - emitować, sprzedawać lub dystrybuować wśród klientów.

Token nie miał realnego pokrycia w aktywach ani wartości użytkowej. Nie był walutą, a jedynie narzędziem do obsługi mało istotnych funkcji platformy - tłumaczy Nogacki. 

Brak realnych fundamentów nadrabiano agresywnym marketingiem sportowym. Pod płaszczem nowoczesnej inżynierii finansowej sprzedawano klientom obietnice zysków, które nie miały żadnego oparcia w rzeczywistości ekonomicznej spółki. Token ZND stał się dla inwestorów problemem. Stracił niemal całą swoją wartość - spadek o 99,7 proc. (do poziomu 0,0006621 dol.) oznacza, że portfele osób trzymających te aktywa stały się dziś praktycznie bezwartościowe.

Zmiany wartości tokena ZND od listopada 2024 do marca 2026 roku © CoinGecko

Koszty rosną mimo oszczędności

Choć koszty własne sprzedaży (m.in. opłaty bankowe, opłaty licencyjne, usługi informatyczne, prowizje partnerskie) spadły z 8,96 mln do 5,73 mln euro, pozostałe koszty operacyjne (m.in. wynagrodzenia, najem pomieszczenia, podatki, koszty handlowe i reklamowe) wzrosły gwałtownie - z 8,43 mln do 32,85 mln euro. Głównym czynnikiem był właśnie spadek wartości tokena ZND. Ujęta w kosztach strata z przeszacowania tej kryptowaluty wynosi blisko 24,7 mln euro.

W rachunku zysków i strat w ubiegłym roku pojawiły się też nowe pozycje kosztowe: usługi doradcze (1,86 mln euro), prowizje dla partnerów (1,30 mln euro) oraz wydzielone koszty IT (3,35 mln euro). Koszty handlowe i reklamowe wyniosły 2,3 mln euro. To efekt przygotowań do nowych regulacji w Europie oraz działań ekspansyjnych spółki. O tym napiszemy w kolejnym artykule. 

Karolina Wysota, dziennikarka money.pl

Wybrane dla Ciebie