Pakt migracyjny już obowiązuje. Ekspert mówi, co się zmieni

W Unii Europejskiej zaczął obowiązywać pakt migracyjny, który obok mechanizmu solidarnościowego zawiera też rozwiązania mające ograniczać nadużycia i wzmacniać ochronę granic - ocenił w rozmowie z PAP Mateusz Krępa z Ośrodka Badań nad Migracjami UW.

Straż graniczna / Zdj. ilustracyjne Straż graniczna / Zdj. ilustracyjne
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Olkusnik
Malwina Gadawa

W piątek w UE zaczęły obowiązywać przepisy paktu migracyjnego. Jak podaje PAP, państwa członkowskie mogą wybierać formę wkładu w mechanizmie solidarnościowym: przyjęcie migrantów, wpłatę finansową albo wsparcie operacyjne. Polska - m.in. ze względu na przyjęcie uchodźców z Ukrainy - została zwolniona z tego mechanizmu, choć nie oznacza to rezygnacji z innych rozwiązań przewidzianych w pakcie.

Pakt migracyjny już obowiązuje. Ekspert mówi, co się zmieni

Mateusz Krępa z Ośrodka Badań nad Migracjami UW podkreślił, że pakt to unijne prawo, które państwa muszą stosować. - To nie jest jakaś umowa, z której możemy sobie wybierać to, co się nam podoba, a co nie. Pakt to dziewięć rozporządzeń i jedna dyrektywa, czyli po prostu prawo, które albo jest bezpośrednio stosowane - tak jak rozporządzenia, albo wymaga pewnej transpozycji - tak jak dyrektywa - powiedział.

Jak w rzeczywistości wygląda pakt migracyjny? "Dokument, który liczy ponad 40 tys. słów"

Ekspert zwrócił uwagę, że część przepisów nie stanowi całkowitej nowości. Wskazał m.in. na dyrektywę recepcyjną dotyczącą minimalnych standardów przyjmowania osób ubiegających się o ochronę międzynarodową, którą określił jako odświeżoną wersję wcześniejszych regulacji. - To nie jest żadna rewolucja - zauważył. Dodał też, że wiele rozwiązań funkcjonuje już od dawna i - w jego ocenie - "w wielu aspektach nic się nie zmieni".

Krępa wskazał, że spory i kontrowersje koncentrują się przede wszystkim na dwóch obszarach. - Wątpliwości i polityczne kontrowersje budzą tak naprawdę dwie kwestie. Pierwsza i chyba najbardziej emocjonująca to mechanizm solidarnościowy, do którego często w publicznej debacie sprowadzany jest cały pakt. W tym wypadku Polska póki co uzyskała wyłączenie z tego mechanizmu ze względu na trudną migracyjnie sytuację czyli działania Białorusi oraz udzielenie schronienia uchodźcom z Ukrainy - powiedział.

Zaznaczył, że zwolnienie Polski ma charakter czasowy i będzie weryfikowane co roku. Jednocześnie podkreślił, że nawet bez wyłączenia pakt - w jego ocenie - nie oznacza automatycznego obowiązku relokacji, bo mechanizm solidarnościowy przewiduje także inne formy wkładu niż przyjęcie migrantów.

Drugim obszarem budzącym emocje - według eksperta - są procedury graniczne. - Druga kwestia, która budzi jakieś emocje, czy wręcz krytykę ze strony organizacji zajmujących się obroną praw migrantów, to procedury graniczne, czyli konieczność stosowania odrębnej procedury granicznej dla trzech podstawowych kategorii migrantów - powiedział. Wyjaśnił, że chodzi o osoby o małym prawdopodobieństwie otrzymania ochrony międzynarodowej (pochodzące z państw uznawanych za stosunkowo bezpieczne), osoby podające fałszywe informacje, z niewyjaśnioną tożsamością oraz osoby niebezpieczne, które mogą stanowić zagrożenie.

- Dla tych kategorii będzie przewidziana procedura graniczna, która nie umożliwia im dostępu do terytorium. To jest prawnie dosyć karkołomna konstrukcja i fikcja prawna, bo w teorii wnioskodawcy powinni mieć dostęp do terytorium kraju, w którym wnioskują o azyl - ocenił. Jak dodał, w praktyce wymagałoby to tworzenia specjalnych przestrzeni, np. w rejonie przejść granicznych, gdzie takie osoby byłyby przetrzymywane. - Jest to dla państw problematyczne logistycznie - ocenił.

Krępa zaznaczył też, że rozwiązania paktu są krytykowane z różnych stron. - Pakt z jednej strony ma ten mechanizm faktycznie umożliwiający relokację, ale ma też szereg przepisów, które uszczelniają granice, wprowadzają procedury dotyczące np. gromadzenia danych biometrycznych, przeciwdziałania nadużyciom systemu ochrony międzynarodowej czy usprawnienia systemu prowadzącego do deportacji - powiedział.

W jego ocenie w Polsce wejście w życie paktu może pozostać mało zauważalne. Jak ocenił, wynika to z tego, że "ponieważ dotyczy on przede wszystkim ochrony międzynarodowej i migracji nieregularnych, czyli zjawisk o dość niewielkiej skali w porównaniu z migracją zarobkową".

Pakt migracyjny. Oto stanowisko Polski

Jak informuje PAP, wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk mówił w rozmowie z dziennikarzami PAP i Polskiego Radia w Luksemburgu, że Polska będzie się starała stosować te elementy paktu, które - według niego - jednoznacznie uszczelniają politykę migracyjną, ale nie wdroży wszystkich przepisów. Przyznał, że w pakcie jest kilka "rozsądnych elementów", które Polska zdecydowała się wdrożyć, w tym nowe podejście do polityki powrotów, zapisy dotyczące ochrony granic (w tym zakaz instrumentalizacji migracji) oraz rozporządzenie kryzysowe umożliwiające uruchomienie zaostrzonych procedur w razie nagłego zagrożenia lub masowego napływu migrantów.

Z informacji, które PAP uzyskała ze źródeł unijnych, wynika, że Polska nie zamierza wdrożyć m.in. przepisów zobowiązujących państwa UE do tworzenia dodatkowej infrastruktury przy granicy, w tym zaplecza medycznego i procedur dla migrantów. Według rządu w Warszawie nie ma takiej potrzeby, ponieważ część strażników granicznych ma przeszkolenie medyczne, a niektórzy są wykwalifikowanymi ratownikami medycznymi. PAP podaje też, że zdaniem polskich władz stworzenie takich punktów mogłoby utrudnić restrykcyjną ochronę granicy z Białorusią.

Wybrane dla Ciebie