Jak wygląda ekstradycja z Izraela? Miejscowy prawnik: to wielowymiarowe starcie
W ostatnich dniach uwaga opinii publicznej skupia się na giełdzie kryptowalut Zondacrypto, która przestała wypłacać środki swoim użytkownikom. Sprawa budzi ogromne emocje wśród klientów platformy, tym bardziej że prezes spółki ma przebywać obecnie na terytorium Izraela i posiada izraelski paszport.
W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić kluczowy fakt. Prokuratura podjęła działania w sprawie samej giełdy Zondacrypto (jak niedawno opisywaliśmy w materiale o zablokowanych środkach klientów platformy), jednak stan faktyczny na dziś jest jednoznaczny. Prezes Zondy Przemysław Kral nie ma żadnych zarzutów i organy ścigania nie oskarżają go o żaden czyn zabroniony. Wszelkie rozważania, które dotyczą ewentualnej procedury ekstradycyjnej, mają charakter wyłącznie teoretyczny. Odnoszą się one do potencjalnych mechanizmów prawnych.
Stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości. Tak wygląda ekstradycja
W kontekście Izraela często pojawiają się wątpliwości dotyczące procedury ekstradycyjnej. Część osób spekuluje bowiem, że Izrael jest państwem, w którym "chronią się" osoby, chcące uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny - kraj uchodzi bowiem za wyjątkowo restrykcyjny pod względem procedur. Podczas piątkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk dostał pytanie o to, czy rząd ma potwierdzenie, że prezes Zondacrypto przebywa w Izraelu i czy w grę mogłaby wchodzić w jego przypadku ekstradycja.
- To są delikatne kwestie, jeśli chodzi o tego typu decyzje czy inicjatywy - odparł szef polskiego rządu. - Próba ekstradycji to jest konsekwencja działań prokuratury i sądu. Nie podoba mi się z oczywistych względów pan Kral i jego działalność, ale to nie wystarcza, żeby myśleć o ekstradycji - wyjaśnił. - Z Izraelem nie jest łatwo. Mamy w swojej historii Polaków, którzy mieli powody uciekać z Polski i znajdowali tam schronienie. Nie chcę rozstrzygać. Zobaczymy, oczywiście podejmiemy działania adekwatne do tego, co się stało, ale to nie jest działanie dla polityków, tylko dla prokuratury, policji i w konsekwencji - sądu - dodał Donald Tusk.
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
Co mówią przepisy o ekstradycji z Izraela
Redakcja money.pl zwróciła się do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o wyjaśnienie, jak w praktyce funkcjonuje mechanizm wydawania przebywających w Izraelu osób, które ściga prawo. Przedstawiciele resortu przygotowali szczegółową odpowiedź. "Instytucję ekstradycji w Państwie Izrael reguluje ustawa o ekstradycji numer 5714 z 1954 r., która była wielokrotnie nowelizowana, m.in. w 1999 r., kiedy dopuszczono możliwość ekstradycji także obywatela lub rezydenta Izraela" - wyjaśnia Wydział Komunikacji Społecznej Ministerstwa Sprawiedliwości.
"Zgodnie z powyższą ustawą ekstradycja z Izraela jest możliwa tylko w razie istnienia odpowiedniej umowy międzynarodowej pomiędzy Państwem Izrael a państwem wzywającym. W wypadku Rzeczypospolitej Polskiej istnieje taka umowa, to jest Europejska Konwencja o Ekstradycji, ewentualnie konwencje sektorowe" - czytamy w przesłanej nam odpowiedzi.
"Ekstradycji podlegają sprawcy przestępstw, którzy w razie skazania w Izraelu podlegaliby karze jednego roku pozbawienia wolności lub wyższej" - tłumaczą pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości. I dodają, że "pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Państwem Izrael istnieje w praktyce obrót ekstradycyjny, aczkolwiek sporadyczny".
Kluczowe decyzje w tych sprawach zapadają na dwóch szczeblach. "O dopuszczalności ekstradycji decyduje właściwy sąd, a następnie Minister Sprawiedliwości" - informuje biuro prasowe resortu.
"Zgodnie z art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ekstradycji państwo może odmówić wydania swojego obywatela. W świetle prawa izraelskiego ekstradycja obywatela lub rezydenta izraelskiego jest teoretycznie możliwa" - podkreśla ministerstwo. "Zgodnie z prawem izraelskim w takim przypadku muszą być spełnione dodatkowe warunki: wniosek musi dotyczyć ekstradycji w celu przeprowadzenia postępowania karnego; państwo wzywające musi z góry zobowiązać się, że w razie skazania ściganego na karę pozbawienia wolności, przekaże go do Państwa Izrael w celu wykonania tam kary, chyba że ścigany wybierze odbywanie kary w państwie wzywającym" - dodaje MS.
Praktyka okiem izraelskiego adwokata: procedura jest zawiła
O zawiłościach lokalnego prawa opowiada w rozmowie z money.pl mecenas Sharon Nahari z miasta Bene Berak w Izraelu. To prawnik, który od ponad 30 lat specjalizuje się w prawie karnym, przestępstwach białych kołnierzyków oraz sprawach ekstradycyjnych. Jego ekspertyza obejmuje między innymi przestępstwa na rynku kryptowalut oraz skomplikowane oszustwa finansowe.
— Ekstradycja z Izraela należy do najbardziej złożonych i drażliwych obszarów prawa karnego oraz międzynarodowego — podkreśla prawnik. — W Izraelu kwestię tę reguluje przede wszystkim ustawa o ekstradycji z 1954 roku, a także cała sieć umów dwustronnych i wielostronnych konwencji - wyjaśnia.
W praktyce jednak postępowania ekstradycyjne wykraczają daleko poza samą interpretację ustawową. Wymagają wyrafinowanego zrozumienia gwarancji konstytucyjnych, zasad ochrony praw człowieka oraz dynamiki prawa międzynarodowego - podkreśla.
Surowe warunki wydania obywatela
Jak podkreśla Sharon Nahari, u podstaw izraelskiego prawa ekstradycyjnego leży zasada, że do wydania dojdzie tylko wtedy, gdy zostanie spełniony zbiór ściśle określonych warunków. — Pierwszym z nich jest wymóg podwójnej karalności. Czyn będący podstawą wniosku musi stanowić przestępstwo zarówno w świetle prawa izraelskiego, jak i prawa państwa, które domaga się wydania. Po drugie, przestępstwo to musi mieć charakter stricte kryminalny, a nie polityczny, ponieważ czyny o podłożu politycznym wykraczają poza zakres ekstradycji. Po trzecie, państwo wzywające musi przedstawić wystarczający materiał dowodowy, który odpowiednio uwiarygodni zarzuty.
Ewolucję przeszła również kwestia samego obywatelstwa. Chociaż historycznie Izrael powstrzymywał się od wydawania własnych obywateli, obecne prawo na to zezwala. Dzieje się to jednak pod warunkiem uzyskania gwarancji, że ewentualna kara pozbawienia wolności będzie mogła być odbywana w Izraelu - podkreśla prawnik.
Ekspert zwraca uwagę na kluczowy aspekt praw podstawowych w tym procesie, które każdorazowo bada sąd. — Równie istotne są kwestie konstytucyjne i prawa człowieka, które stanowią fundament naszych ram prawnych. Sądy muszą rzetelnie ocenić, czy w przypadku ekstradycji dana osoba nie byłaby narażona na realne ryzyko naruszenia jej podstawowych praw.
Wielostopniowa procedura sądowa i polityczna
— Z punktu widzenia procedury, ekstradycja to proces wieloetapowy. Formalny wniosek przekazuje się drogą dyplomatyczną, a jego analizą zajmuje się Ministerstwo Sprawiedliwości — wyjaśnia adwokat. — Jeśli dokument spełnia wymogi progowe, odpowiednia petycja trafia do Sądu Okręgowego w Jerozolimie, który pełni rolę właściwego organu sądowego w takich sprawach. Jeżeli sędziowie uznają, że dany człowiek kwalifikuje się do wydania, sprawa przechodzi w ręce ministra sprawiedliwości. To on ma ostateczną władzę dyskrecjonalną i decyduje o wyrażeniu zgody na ekstradycję lub o jej odmowie - opisuje izraelski prawnik.
To właśnie na tym etapie, zdaniem mecenasa, decydującą rolę odgrywa prawdziwe eksperckie doświadczenie. — Obrona w takich sprawach nie jest zwykłą praktyką karną. Wymaga zdolności do jednoczesnego operowania w wielu systemach prawnych. Działania strategiczne bardzo często wychodzą poza izraelskie sale sądowe, obejmując równoległe procesy w Europie - tłumaczy Nahari.
Jak podkreśla, w Izraelu ekstradycja to nie jest po prostu kolejna procedura prawna. - To wielowymiarowe starcie angażujące prawo, dyplomację i przemyślaną strategię - kwituje.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl