Na liście znalazły się m.in. belgijski producent broni FN Herstal i jego spółka-matka FN Browning Group, niemiecka firma Hensoldt AG oraz cztery przedsiębiorstwa z Czech. Decyzja obowiązuje od chwili ogłoszenia. Od tego momentu chińscy eksporterzy nie mogą sprzedawać objętym nią firmom produktów podwójnego zastosowania.
"Działania Chin są zgodne z prawem i wymierzone jedynie w niewielką liczbę podmiotów powiązanych z wojskiem, które brały udział w sprzedaży broni na Tajwan lub w zmowie z nim" - oświadczył chiński resort handlu. "Decyzja została podjęta w celu ochrony bezpieczeństwa narodowego i interesów Chin oraz wypełnienia zobowiązań międzynarodowych, takich jak nierozprzestrzenianie broni" - dodało ministerstwo.
WIDEOInflacja zerwała się z łańcucha. Zdaniem eksperta: nie na długo
Co więcej, Pekin rozszerzył restrykcje poza własnych eksporterów. Zagraniczne organizacje i osoby fizyczne nie mogą przekazywać ani dostarczać sankcjonowanym podmiotom towarów podwójnego zastosowania pochodzących z Chin.
Pekin kontra Bruksela
Jak zauważa hongkoński dziennik "South China Morning Post", ruch władz w Pekinie wygląda na odpowiedź na decyzję Unii Europejskiej. Dzień wcześniej Bruksela, w ramach 20. pakietu sankcji na Rosję, objęła restrykcjami 27 firm z Chin. UE zarzuca im pomaganie Rosji i Białorusi w omijaniu zachodnich sankcji albo bezpośrednie dostarczanie takich produktów jak drony i komponenty przeznaczone do wykorzystania na polu walki w Ukrainie.
Cytowany przez gazetę ekspert Xu Tianchen z Economist Intelligence Unit ocenia, że "wrogość między obydwoma mocarstwami nie wykazuje oznak słabnięcia".
ChRL uznaje demokratycznie rządzony Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję i nie wyklucza użycia siły w celu "zjednoczenia". Władze w Tajpej odrzucają roszczenia Pekinu i podkreślają, że o przyszłości wyspy mogą decydować wyłącznie jej mieszkańcy.
Źródło: PAP