Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Po ośmiu miesiącach działalności na rynku krajowym w Polsce RegioJet zakończył przewozy. Dla wielu pracowników oznacza to utratę pracy, a część z nich nie otrzyma odprawy i nie ma możliwości powrotu do poprzednich pracodawców - podał Onet.
3 maja na polskie tory po raz ostatni wyjechały pociągi RegioJet w ruchu krajowym. Połączenia z Gdyni do Krakowa oraz z Poznania do Warszawy były ostatnimi realizowanymi przez czeskiego przewoźnika. Od 4 maja pociągi spółki będą kursować w Polsce wyłącznie w relacjach międzynarodowych, obsługiwanych przez czeskich pracowników. Oznacza to, że dla polskiej załogi maj przyniósł utratę zatrudnienia.
Według ustaleń Onetu w momencie zakończenia działalności krajowej RegioJet zatrudniał w Polsce około 100 osób. Wśród nich było ponad 70 stewardów, a także maszyniści, kierownicy pociągów oraz pracownicy techniczni i biurowi.
— W RegioJet przez ostatnie miesiące stworzyła się bardzo dobra ekipa ludzi. Dobrze się nam ze sobą współpracowało — mówi Onetowi Dominika, pracowniczka firmy. — Dziś zastanawiam się jednak: na co to wszystko było, bo zostaliśmy na przysłowiowym lodzie — dodaje.
Od 3 maja co najmniej 90 proc. pracowników spółki w Polsce straciło pracę. Zwolnienia objęły zarówno osoby zatrudnione na umowach o pracę, jak i na umowach zlecenie. — Zwolnili wszystkich. Ludzi na umowach o pracę i ludzi na umowach zlecenie — relacjonuje Dominika.
Zbudował wielomiliardowy biznes. Mówi, co stawia pierwszym miejscu
Warunki zatrudnienia i sytuacja pracowników
RegioJet prowadził w Polsce intensywną rekrutację od wakacji 2025 r., oferując wysokie wynagrodzenia i premie na start. Maszyniści mogli zarabiać 16 tys. zł brutto, a z dodatkami do 18 tys. zł, natomiast kierownicy pociągów od 12 do 13 tys. zł brutto.
Dodatkowo oferowano premie za podpisanie umowy, które miały wynosić 100 tys. zł dla maszynistów i 50 tys. zł dla kierowników pociągów. Stewardzi mogli liczyć na wynagrodzenie w wysokości około 7 tys. zł brutto miesięcznie.
— Problem w tym, że te premie mieliśmy dostawać w kilku ratach. I owszem, pierwsze trafiły na nasze konta, ale kolejne już nie — mówi w rozmowie z Onetem Zygmunt, jeden z maszynistów.
Jak relacjonują pracownicy, część osób nie otrzyma odprawy. Dotyczy to m.in. osób zatrudnionych na umowach zlecenie oraz tych na krótkich umowach czasowych.
Jedyne, co nam zaproponowano, to możliwość dalszej pracy w pociągach jeżdżących po torach w Czechach, Słowacji czy Austrii — mówił z kolei Paweł, steward z Warszawy.
Wielu pracowników RegioJet przeszło do spółki z innych polskich przewoźników. Po utracie pracy próbowali wrócić do poprzednich firm, jednak często spotykali się z odmową.
Przewoźnicy w czasie ich nieobecności szkolili nowych pracowników, inwestując w kursy i przygotowanie kadr. W przypadku maszynistów sytuacja ma być przejściowa, ponieważ liczba specjalistów w tym zawodzie jest ograniczona. Trudniejsza sytuacja dotyczy kierowników pociągów. Szkolenie na to stanowisko trwa krócej i jest tańsze, co sprawia, że przewoźnicy zdążyli wyszkolić nowych pracowników, którzy już posiadają wymagane uprawnienia.
Źródło: Onet