Dług Polski przebije unijny próg. Mówią o tym rządowe dokumenty [TYLKO W MONEY.PL]
Polska przekroczy w tym roku unijny próg ostrożnościowy długu publicznego - wynika z dokumentów, do których dotarł money.pl. Zadłużenie sektora finansów publicznych sięgnie 65,1 proc., a deficyt utrzyma się na poziomie 6,8 proc. PKB, czyli wyższym niż zakładano w ustawie budżetowej. Wiemy też, co z podwyżkami dla budżetówki i przyszłą waloryzacją emerytur.
Rząd na dzisiejszym posiedzeniu ma przyjąć dwa dokumenty, które opisują założenia polityki fiskalnej i scenariuszy gospodarczych. To "Projekt sprawozdania z wdrażania średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego na lata 2025–2028" oraz "Projekt wieloletnich założeń makroekonomicznych na lata 2026–2030". Dokumenty te są podstawą do rozpoczęcia prac nad budżetem na 2027 r. oraz raportują Brukseli, jak prowadzona jest polityka fiskalna kraju.
Dług i deficyt dalej na czerwono
Money.pl udało się dotrzeć do wstępnej treści tych dokumentów. Po tym jak w ubiegłym roku nieoczekiwanie deficyt sektora finansów publicznych liczony metodą unijną przebił 7 proc. PKB, resort finansów w tym roku zapowiada lekkie zacieśnienie fiskalne, które ma wynieść około 0,4 proc. PKB.
Mimo to deficyt sektora finansów publicznych ma się utrzymać na bardzo wysokim poziomie 6,8 proc. Ta prognoza jest gorsza od wcześniejszych zapowiedzi w ustawie budżetowej, gdzie miało znaleźć się 6,5 proc. Jak tłumaczy MF, to głównie efekt spodziewanych niższych wpływów podatkowych wynikających m.in. z zasady rozliczeń instrumentu SAFE, ale także ze słabszego wykonania wpływów z VAT w zeszłym roku oraz z zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego zmian w podatkach, m.in. w akcyzie i opłacie cukrowej.
"Nie ma innej drogi". Mocne stanowisko gen. Drewniaka ws. programu SAFE
To, co istotne, to w wersji, którą mieliśmy okazję poznać, nie ma uwzględnionych skutków rządowego pakietu "Ceny Paliwa Niżej". Zapisane w nim obniżki VAT i akcyzy na paliwa powodują łączny ubytek z obu podatków na około 1,6 mld zł miesięcznie. Kwiecień jest pierwszym pełnym miesiącem, w którym działa pakiet, ale rząd nie wie, do kiedy zostanie utrzymany.
W kontekście deficytu niepokoi nie tylko jego wysoki poziom, ale także fakt, że na koniec tego roku deficyt strukturalny (to deficyt, jaki powinien być przy pełnym wykorzystaniu mocy produkcyjnych w gospodarce) ma wynieść 7 proc., więc będzie wyższy niż faktycznie prognozowany wynik.
Pewną ulgę w ocenie deficytu przez UE przynosi tzw. klauzula wyjścia, która jest rodzajem ulgi na wydatki zbrojeniowe. Pozwala ona odliczyć część wydatków na zbrojenia w relacji do PKB od deficytu. W przypadku Polski to około 3,1 proc. przy wydatkach na zbrojenia zbliżających się do 5 proc. PKB.
Dług na rekord?
Efektem tak wysokiego deficytu ma być kolejny raz rekordowy poziom długu do PKB. Na koniec 2025 roku wyniósł niemal 60 proc. A jak szacuje Ministerstwo Finansów, w tym roku wyniesie on 65,1 proc. I sam resort podkreśla, że oznacza to przekroczenie unijnego progu ostrożnościowego wynoszącego 60 proc. długu w relacji do PKB. To nadal sporo niżej od unijnej średniej, która w 2025 r. wyniosła 81 proc. PKB, ale niepokoi szybkie tempo wzrostu tej relacji. Jeszcze na koniec 2023 r. nie przekraczała ona w przypadku Polski 50 proc. PKB, jednak wysoki deficyt powoduje bardzo szybki wzrost długu.
Główny powód to wzrost potrzeb pożyczkowych państwa, w tym funduszy w BGK, a zwłaszcza Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych finansującego zbrojenia. Obecna prognoza relacji długu do PKB na koniec 2025 jest minimalnie lepsza – o 0,3 proc. PKB – niż pokazana we wrześniu w "Strategii Zarządzania Długiem", choć to nadal rekordowy poziom dla Polski. Warto jeszcze zauważyć, że ta relacja liczona wg metodologii UE jest sporo wyższa od wyliczania państwowego długu publicznego, który jest brany pod uwagę, jeśli chodzi o konstytucyjny próg zadłużenia 60 proc. do PKB. W tym ani w przyszłym roku takiego ryzyka jeszcze nie ma.
Jak sobie radzi rząd?
Jak rząd zamierza sobie radzić w tych okolicznościach? Nie ma mowy o żadnych fundamentalnych ruchach. Wydatki na zbrojenia mają być utrzymane na podobnym poziomie, nie będzie korekty w wydatkach socjalnych.
Zmniejszanie deficytu ma się odbywać np. dzięki mrożeniu kwoty wolnej i progu podatkowego w PIT. Jak szacuje MF, ma to dać w tym roku wpływy wyższe o 0,28 proc. PKB, czyli około 11 mld zł. CIT dla banków ma przynieść 0,16 proc. PKB, czyli około 6 mld zł. Podobny zysk mają dać zmiany w akcyzie, które wynikają z tzw. aktualizacji mapy drogowej akcyzy. Natomiast VAT będzie niższy od planów – zamiast wzrosnąć o 0,04 proc. PKB, wpływy z tego podatku mają być niższe o 0,09 proc. PKB, czyli niespełna 4 mld zł; główny powód to zwolnienie z VAT zakupów zbrojeniowych realizowanych w ramach programu SAFE.
Podwyżki w budżetówce inflacyjne, waloryzacja emerytur najniższa od lat
Oba dokumenty czytane łącznie pozwalają zorientować się, co może nas czekać w 2027 roku, który będzie rokiem wyborczym. Na razie zapowiadają zachowawczą politykę fiskalną.
Rząd zapowiada kontynuację programów społecznych takich jak 800 plus, "Aktywny rodzic" czy wzrost renty wdowiej w 2027 r. (co wynika z ustawy), co razem z dobrą sytuacją na rynku pracy ma sprawić, że konsumpcja wzrośnie w tym roku o 3,7 proc., a w przyszłym o 3,4 proc.
W 2027 r. mają być podwyżki dla budżetówki, ale podobnie jak w tym roku – na poziomie zakładanej inflacji, która ma wynieść w tym i przyszłym roku średniorocznie 2,5 proc.
Niska prognozowana inflacja i prognoza 3,4 proc. realnego wzrostu płac pozwalają szacować minimalny wskaźnik waloryzacji emerytur na 3,18 proc. Jeśli to się potwierdzi, byłby on najniższy od 2019 roku, kiedy wyniósł 2,86 proc. Zresztą rząd może zawsze zwiększyć waloryzację własną decyzją, bo ustawa mówi, że minimalna podwyżka świadczeń to wskaźnik inflacji plus 20 proc. realnego wzrostu płac, ale rząd może dać więcej – np. zamiast 20 proc. – 40 proc. Należy jednak pamiętać, że faktyczny wskaźnik poznamy w lutym przyszłego roku nie na podstawie prognoz, a na podstawie realnych wyników inflacji i wzrostu pensji za 2026 r. Np. w tym roku miało to być 4,8 proc., a ostatecznie było więcej – 5,3 proc.
Jeśli chodzi o szukanie wpływów, to rząd planuje kolejne podejście do podwyżek podatków, które zawetował prezydent Karol Nawrocki. Chodzi o podwyżkę akcyzy na alkohol, piwo, wino i napoje fermentowane, podwyżkę opłaty cukrowej, podwyżkę zryczałtowanego PIT od wygranych z 10 proc. do 15 proc. i uszczelnienie opodatkowania fundacji rodzinnych w CIT. Pytanie jednak, jak zareaguje na to prezydent, który, uzasadniając weto, mówił, że zaakceptowałby zmiany, gdyby całe dochody z nich były przeznaczone na zdrowie.
Jeśli chodzi o prognozy wzrostu, to w tym roku PKB ma urosnąć o 3,6 proc., a w przyszłym o 3,1 proc. Choć wiele zależy od tego, jak się rozwinie scenariusz wojny USA i Izraela z Iranem.
Te zapowiedzi na razie należy traktować jako wstępne, choć wysoki poziom deficytu i długu pokazuje, że rząd ma bardzo wąski margines swobody jeśli chodzi o politykę fiskalną i wyborcze gesty w kolejnym roku. Tak wysoki poziom deficytu powoduje, że w przypadku tąpnięcia gospodarczego, takiego jak w trakcie światowego kryzysu finansowego w roku 2009 czy w czasach pandemii, różnica między wydatkami a dochodami sięgnęłaby wartości dwucyfrowych.
Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak, dziennikarze money.pl i wp.pl