Przełom? Socjalistyczny kraj zapowiada reformę gospodarki
Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel zapowiedział w piątek w rozmowie z mediami państwowymi pakiet reform, które mają unowocześnić i częściowo zliberalizować gospodarkę kraju. Plan przewiduje więcej swobody dla przedsiębiorstw i władz lokalnych, mniej biurokracji oraz działania na rzecz przyciągnięcia inwestycji zagranicznych.
Według Miguela Diaza-Canela program obejmuje ponad 20 obszarów zmian i ma być odpowiedzią na narastające problemy gospodarcze Kuby oraz skutki długotrwałych sankcji USA. Prezydent przekazał, że propozycje dopracowują teraz Biuro Polityczne i Zgromadzenie Narodowe. Po ich przyjęciu władze chcą rozpocząć informowanie społeczeństwa o nowych zasadach, a potem przejść do prac legislacyjnych.
Jednym z ważnych kierunków zmian ma być dalsza decentralizacja zarządzania państwem. Rząd w Hawanie zapowiada wzmocnienie roli gmin, które mają szerzej odpowiadać za rozwiązywanie lokalnych problemów. W planie jest także uproszczenie administracji publicznej, w tym ograniczenie liczby instytucji i stanowisk. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze władze chcą przesunąć na programy społeczne oraz reformę płac.
"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA
Większa autonomia dla firm na Kubie
Szczególne znaczenie w pakiecie reform ma większa autonomia przedsiębiorstw państwowych. Z zapowiedzi wynika, że firmy zyskają więcej swobody przy ustalaniu wynagrodzeń oraz prowadzeniu działalności handlowej, także w eksporcie i imporcie. Władze liczą, że takie rozwiązania poprawią sprawność firm i ułatwią im funkcjonowanie na rynku.
Kuba chce też mocniej otworzyć się na kapitał z zagranicy. Celem zmian jest przyciągnięcie inwestycji zagranicznych, a także ułatwienie udziału w gospodarce Kubańczykom mieszkającym poza krajem. Reformy mają objąć również system finansowy, politykę monetarną, rynek walutowy, handel, sektor energetyczny i cyfryzację.
Kryzys energetyczny pogłębia problemy Kuby
Zapowiedzi reform pojawiają się w momencie wyraźnego pogorszenia sytuacji gospodarczej na Kubie. Od stycznia kryzys nasilił się po tym, jak administracja USA ograniczyła dostawy ropy z Wenezueli. To doprowadziło do mocniejszego kryzysu energetycznego i częstych, wielogodzinnych przerw w dostawach prądu w całym kraju. Waszyngton rozszerzył też działania utrudniające handel surowcami energetycznymi, grożąc sankcjami państwom współpracującym z Kubą w tym obszarze.
Dodatkową presję wywołały wypowiedzi przedstawicieli władz USA. Sekretarz stanu Marco Rubio zapowiedział dalsze naciski wobec Kuby, a prezydent Donald Trump ocenił, że kraj częściowo się załamał i po zakończeniu innych operacji Stany Zjednoczone zajmą się także Kubą. W efekcie ograniczeń paliwowych i strukturalnych problemów gospodarczych państwo mierzy się z pogłębiającym się kryzysem humanitarnym.