USA rozważają operację lądową. Dyrektorzy firm naftowych ostrzegają przed szokiem cenowym
Stany Zjednoczone rozważają rozpoczęcie operacji lądowej w Iranie, co wpływa na globalne rynki. Eksperci i analitycy firm naftowych przewidują, że taki ruch Amerykanów wstrząśnie rynkami. Ceny ropy naftowej znów mocno rosną.
W obliczu przedłużającego się konfliktu w Iranie Stany Zjednoczone planują operację lądową - informują amerykańskie media. Pentagon przygotowuje siły specjalne oraz jednostki piechoty do ewentualnych działań na terenie Iranu.
Analitycy przewidują trzy scenariusze dla wojsk amerykańskich:
- Zajęcie irańskiego centrum naftowego na wyspie Chark.
- Pomoc w operacji przejęcia irańskiego materiału nuklearnego.
- Rozmieszczenie wojsk USA wzdłuż irańskiego wybrzeża w celu "przełamania monopolu władzy" Iranu nad cieśniną Ormuz.
W jednym z ostatnich wywiadów prezydent USA Donald Trump zasugerował możliwość przejęcia kontroli nad irańską ropą oraz zajęcie wyspy Chark. W jego opinii takie kroki miałyby strategiczne znaczenie dla USA, podobnie jak w przypadku operacji w Wenezueli.
Ceny ropy rosną. "Szok cenowy"
Konflikt w Iranie wciąż odbija się na rynku surowców. W ciągu ostatnich tygodni ceny ropy naftowej wzrosły o ponad 50 proc., a eksperci branżowi ostrzegają, że efekt działań wojennych jest poważniejszy, niż się powszechnie uważa. Na rynkach widać wyraźną obawę przed poważniejszymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw oraz wzrostem cen na całym świecie.
W poniedziałek cena ropy Brent wzrosła do 115,84 dol. za baryłkę. Przed 28 lutego, gdy Izrael i USA rozpoczęły naloty na Iran, w których zginął najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei, za baryłkę płacono zaledwie około 72 dol.
Kluczowe znaczenie dla globalnych dostaw ma cieśnina Ormuz. Jeśli nie zostanie otwarta do połowy kwietnia, skutki mogą być fatalne. Dyrektorzy i analitycy firm naftowych ostrzegają przed szokiem cenowym. Ich zdaniem jest mało prawdopodobne, aby ceny wkrótce powróciły do poziomu sprzed wojny.
Zawirowania na rynku naftowym wpływają na całą gospodarkę, od planów podróży po dostawy pocztowe.
Niepewność przekłada się także na spadki na giełdach. Inwestorzy w Azji rozpoczęli nowy tydzień handlu w słabych nastrojach. Wskaźnik MSCI Azji i Pacyfiku zniżkował o 1,9 proc., osiągając najniższy poziom w tym roku.
Japoński indeks Nikkei 225 stracił w poniedziałek blisko 5 proc., a południowokoreański KOSPI ponad 4 proc.
Piątkowa sesja na Wall Street przyniosła kolejny raz z rzędu mocne spadki głównych indeksów, a wyprzedaż akcji nabrała tempa. Dow Jones spadł prawie 800 pkt i wszedł w fazę korekty.
Źródło: CNBC, "WSJ", "The Washington Post"