W Rosji chcą usunąć z rynku popularną aplikację. "Polecenie prezydenta"

Aplikacja WhatsApp powinna przygotować się do opuszczenia rosyjskiego rynku, ponieważ "wysoce prawdopodobne" jest objęcie jej restrykcjami - oświadczył w piątek Anton Goriełkin, wiceprzewodniczący komisji ds. technologii informatycznych Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu.

Russian President Vladimir Putin meets with President of the Russian Fertilizers Producers Association Andrey Guryev (unseen) at the Kremlin in Moscow, Russia, 17 July 2025. EPA/MKHAIL METZEL / SPUTNIK / KREMLIN POOL MANDATORY CREDIT Dostawca: PAP/EPA.Prezydent Rosji Władimir Putin
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/MKHAIL METZEL / SPUTNIK / KREMLIN POOL
Malwina Gadawa

"Nadszedł czas, aby WhatsApp przygotował się do wycofania z rynku rosyjskiego" -napisał Goriełkin na Telegramie.

Kreml chce usunąć z rynku aplikację WhatsApp

"Komunikator, należący do ekstremistycznej organizacji Meta, najprawdopodobniej znajdzie się na liście oprogramowania pochodzącego z krajów nieprzyjaznych, objętego ograniczeniami, które rosyjski rząd opracowuje na polecenie prezydenta" - dodał wiceprzewodniczący komisji ds. technologii informatycznych Dumy Państwowej.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Trump stawia ultimatum Rosji. "Zbyt długo dawał wiarę słowom Putina"

Rosyjskie media przypominają, że przywódca Rosji Władimir Putin polecił wcześniej rządowi rozważenie wprowadzenia dodatkowych ograniczeń w korzystaniu z oprogramowania pochodzącego z "krajów wrogich", w tym z usług komunikacyjnych.

W ubiegłym miesiącu Putin podpisał ustawę zezwalającą na rozwój wspieranej przez państwo aplikacji do przesyłania wiadomości, zintegrowanej z usługami rządowymi.

Zdaniem Goriełkina aplikacja ta zyska znacznie większy udział w rosyjskim rynku, jeśli WhatsApp z niego zniknie.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl