Notowania

bezrobocie
12.06.2018 06:11

Firmy przenoszą się za pracownikami. Niskie bezrobocie zmieniło układ sił

Pracownik powinien być mobilny i przenosić się tam, gdzie jest praca - przez wiele lat ekonomiści boleli, że w Polsce tak nie jest. Ale czy tak w ogóle być musi? Wystarczył spadek bezrobocia i trudności ze znalezieniem chętnych do pracy, by to firmy zaczęły się przenosić za pracownikiem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Goodluz)
Czasy, kiedy pracownik musiał trząść się o pracę chwilowo minęły

Pracownik powinien być mobilny i przenosić za pracą - przez wiele lat wmawiali Polakom ekonomiści. Okazuje się, że wcale tak być nie musi. Wystarczył spadek bezrobocia i trudności ze znalezieniem chętnych do pracy, by to firmy zaczęły się przenosić za pracownikiem.

W pierwszym kwartale 2018 r. powstało 258 tys. nowych miejsc pracy, o 14,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Tak dużego przyrostu nie notowano od dwunastu lat. Jednocześnie od końca 2016 r. zdecydowanie mniej stanowisk pracy ulega likwidacji, średnio 61-62 tys. w każdym kwartale.

Problemy ze znalezieniem pracowników to już chleb powszedni w wielu rejonach kraju. Szczególnie tych lepiej skomunikowanych i położonych bliżej naszego głównego partnera handlowego - Niemiec. Nawet Ukraińcy już nie pomagają.

- Widać narastające kłopoty firm z zatrudnianiem pracowników. Świadczy o tym utrzymujący się od połowy 2016 r. dynamiczny wzrost liczby wolnych miejsc pracy - wskazuje Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.

Zobacz też: Formalności barierą w zatrudnianiu Ukraińców. Urzędy nie nadążają z wydawaniem pozwoleń

Myśląc o dalszym rozwoju, firmy mają do wyboru, albo podwyższać pensje i "podebrać” w ten sposób pracowników innym przedsiębiorcom, albo rozważyć zainstalowanie przedsięwzięcia tam, gdzie siła robocza czeka w gotowości. A gdzie szukać, jeśli nie w regionach, gdzie oficjalne bezrobocie jest najwyższe?

Województwo warmińsko-mazurskie ma je wciąż na poziomie dwucyfrowym jako jedyne w Polsce - w kwietniu bezrobocie wynosiło 11,1 proc. Potencjalnie 57 tys. osób ma tam trudności w znalezieniu pracodawcy. Do tego nie będą prawdopodobnie żądać takich stawek, jak w innych rejonach kraju.

Wiele firm się zdecydowało i już zaczęło tam instalować swoje zakłady. Wśród dziesięciu powiatów w Polsce, gdzie bezrobocie zmalało najbardziej, aż trzy są właśnie w woj. warmińsko-mazurskim. Co więcej, trend najprawdopodobniej przyśpieszy, co widać m.in. po liczbie pozwoleń na budowę budynków niemieszkalnych, czyli produkcyjnych, biurowych itp.

W pierwszym kwartale liczba takich pozwoleń na Warmii i Mazurach wzrosła o aż 112 proc. rok do roku. Z trzeciego miejsca od końca w nowych inwestycjach, ten region kraju przesunął się do połowy stawki wśród województw.

Nie dość, że wielu pracowników - przynajmniej teoretycznie - oczekuje tam cały czas aż zjawi się jakiś pracodawca, to i nie bez znaczenia są oddawane sukcesywnie inwestycje drogowe. Po ukończeniu odcinka Ostróda Północ - Ostróda Południe, cała droga S7 w województwie warmińsko-mazurskim jest już w klasie drogi ekspresowej. Czas dojazdu do portu w Gdańsku, czy Warszawy stał się nagle dużo krótszy.

- O inwestycji zdecydowała chęć rozwinięcia firmy - mówi money.pl Marek Stachewicz, prezes zarządzający produkującej meble tapicerowane spółki MK Design, która ma zamiar otworzyć nowy zakład w Nidzicy. - Zaczynaliśmy od dziesięciu osób, teraz musieliśmy zmienić lokalizację na większą. W decyzji o nowej lokalizacji pomogło położenie drogi ekspresowej S7. Ważna była dla nas trasa w stronę Gdańska, a za trzy lata uruchomiona ma być droga w stronę Warszawy. Nasze ważne rynki zbytu to m.in. USA i Europa Zachodnia - dodaje. Firma wyda 10,5 mln zł i zatrudni co najmniej 49 nowych osób.

Rekord strefy ekonomicznej

Efekty zainteresowania firm inwestycjami widać m.in. po informacjach Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Stefie Ekonomicznej. Ta osiągnęła w ub. roku rekord w dwudziestoletniej historii działania. Wydała trzydzieści sześć nowych zezwoleń przedsiębiorcom, którzy zadeklarowali utworzenie łącznie ponad 1500 nowych miejsc pracy. Nakłady inwestycyjne mają wynieść co najmniej 1,7 mld zł.

- Istotną cechą nowych inwestycji jest utrzymanie przez przedsiębiorców dotychczasowego poziomu zatrudnienia. W zakładach produkcyjnych przez pewien okres, czyli klika najbliższych lat, łączny poziom zatrudnienia powinien wynosić co najmniej 8,7 tys. pracowników - wskazuje Krzysztof Gąsior, dyrektor departamentu infrastruktury Strefy. - W zdecydowanej większości są to przedsiębiorcy od lat funkcjonujący na rynku, a ich nowe inwestycje mają na celu rozbudowę zakładów produkcyjnych w celu zwiększenia zdolności produkcyjnych - dodaje. Wskazuje przy tym na takie przykłady, jak Wójcik Meble czy Indykpol.

W samej podstrefie wokół Nidzicy inwestycje wyniosą 346 mln zł i powstanie 370 nowych miejsc pracy. W pobliżu jest droga ekspresowa S7, a w odległości 56 kilometrów - lotnisko w Szymanach.

Umowy o inwestycji ze Strefą podpisały m.in. podwarszawski wytwórca hybrydowych foteli biurowych Blue Bird Poland oraz warszawska firma New Energy Transfer, która dostarcza systemy odzyskiwania energii i produkcji chłodu. Blue Bird ma wydać 17,8 mln zł, a New Energy Transfer 24,9 mln zł.

- Główny powód inwestycji jest taki, że strefa ekonomiczna jest położona blisko Warszawy - wskazał jeden z planujących inwestycję w woj. warmińsko-mazurskim warszawskich przedsiębiorców, który chciał zachować anonimowość.

Fakt, że firmy szukają w regionach większego bezrobocia szansy na rozwój, nie zaskakuje Łukasza Kozłowskiego, głównego ekonomistę Pracodawców RP.

- Bezrobocie wg Eurostatu spadło do 3,8 proc. Dotąd pracownicy często musieli przenosić się do miejsc bardziej dostępnych dla pracodawców, ale koszty takiej operacji są dla nich wysokie. Nakłada się też na to niechęć do zmiany miejsca zamieszkania. W takiej sytuacji firmy zmagające się z bardzo poważnym brakiem rąk do pracy zaczynają analizować i to one biorą pod uwagę przenosiny. W krajach zachodnich już od pewnego czasu widać podobne zjawisko - zauważa Kozłowski.

Na dostępności do nieco tańszych pracowników zyskują zresztą firmy, które już wcześniej działały na terenie dużego bezrobocia. Mniej płacą pracownikom, więc ich oferta może być atrakcyjniejsza cenowo, a zyski i - co za tym idzie - możliwości inwestycji będą większe niż firm z podobnych branż, które funkcjonują w innym regionie Polski.

- Jeśli przedsiębiorca decyduje o tym, gdzie ulokuje swoją produkcją, to dotąd decydowały uwarunkowania logistyczne, a teraz coraz większą rolę ma dostępność pracowników. Pewne rejony są tak „spenetrowane” jeśli chodzi o pracowników, że inwestycja przestaje mieć sens biznesowy. Dodatkowo przecież przeciętne zarobki na terenach z większym bezrobociem są niższe - podsumował.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: bezrobocie, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-06-2018

bobasPRACY FUL ,BEZROBOCIE ZLIKWIDOWANE (NA PAPIERZE),PRACOWNIK PODAZA ZA PRACA ,ZA 13 ZL. BRUTTO NA GODZINE !!!BAJKI OPOWIADACIE CIEMNYM LUDZIOM!!

12-06-2018

JanekMobilność za 1500 zł dobre

12-06-2018

PrawdaTen artykuł to zwykła lipa,owszem brakuje nie pracowników ale niewolników za 2100 brutto i nawet Ukraińcy w tym nie pomagą.

Rozwiń komentarze (78)