Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Burza wokół sprzedaży kolekcji Czartoryskich. Ministerstwo kultury zabrało głos

Burza wokół sprzedaży kolekcji Czartoryskich. Ministerstwo kultury zabrało głos

Najcenniejszym eksponatem w kolekcji Czartoryskich jest "Dama z gronostajem" Fot. MAREK LASYK/REPORTER
Najcenniejszym eksponatem w kolekcji Czartoryskich jest "Dama z gronostajem"

Zakup kolekcji Czartoryskich był dobrą decyzją. Tylko w ten sposób można było zabezpieczyć bezcenne dzieła i uniemożliwić ich wywóz za granicę – wyjaśnia Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Resort próbuje przerwać spekulacje ws. kontrowersyjnej transakcji.

- Zakup całej kolekcji Czartoryskich za kwotę 100 mln euro w 2016 roku stanowił kwotę niższą niż wartość jednego tylko dzieła sztuki z kolekcji - "Damy z gronostajem" Leonarda da Vinci – przekonuje resort kultury.

Aby wyjaśnić wątpliwości dotycząc zasadności nabycia kolekcji i Książąt Czartoryskich i związanych z nią nieruchomości przez Skarb państwa, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało komunikat na stronie internetowej. Przypomina, że już od lat środowiska muzealników, historyków i konserwatorów bezskutecznie apelowały do kolejnych rządów Polski o ich wykup.

Czytaj więcej: "Nie boję się wizyty CBA. Nie było żadnej korupcji" - mówi Maciej Radziwiłł. To on finalizował sprzedaż kolekcji Czartoryskich

Szczególne obawy tych środowisk budził brak realnej ochrony prawnej, zabezpieczającej ją m.in. przed wywozem czy sprzedażą. Fundacja Książąt Czartoryskich regularnie wypożyczała za granicę najważniejsze eksponaty, w tym "Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci, co za każdym razem wywoływało ogromne oburzenie muzealników.

Wypożyczanie było zresztą głównym źródłem przychodów Fundacji. Jednocześnie wszelkie koszty związane z opracowaniem, konserwowaniem i udostępnianiem kolekcji ponosiło Muzeum Narodowe w Krakowie, co doprowadziło do sytuacji, w której jeden podmiot zarabia, a inny ponosi koszty utrzymania.

Zobacz też: Ostre starcie w studiu "Money. To się liczy". Poszło o apteki


Wprowadzone przez rząd PO przepisy dotyczące Listy Skarbów Dziedzictwa miały położyć kres "podróżom" Damy, ale było to rozwiązanie ad hoc, które nie zabezpieczało całej kolekcji ani nie blokowało możliwości jej sprzedaży czy wywozu.

Ministerstwo: transakcja w bardzo okazyjnej cenie

Wprawdzie wpis na listę przewiduje możliwość wywłaszczenia na rzecz Skarbu Państwa, ale w zamian za rekompensatę po cenie rynkowej, szacowanej na kilka miliardów złotych. Tymczasem cała kolekcję Czartoryskich Skarb państwa nabył za kwotę niższą niż warte jest najcenniejsze dzieło które wchodzi w jej skład, czyli "Dama z Gronostajem" (którą na potrzeby wypożyczeń zagranicznych Fundacja Książąt Czartoryskich ubezpieczała na kwotę 300 mln euro).

Dla porównania - obraz "Salvator Mundi" autorstwa Leonarda da Vinci, sprzedano w 2017 r. za 450,3 mln USD, a rządy Francji i Holandii w styczniu 2016 r. dokonały wspólnego zakupu za łączną kwotę 160 milionów Euro portretów Martena Soolmansa i Oopjen Coppit Rembrandta van Rijna.

Zakup kolekcji, a następnie przekazanie jej w 2017 roku Muzeum Narodowemu w Krakowie ostatecznie zabezpieczyła te bezcenne zbiory i zagwarantowała, że pozostaną własnością państwa polskiego – przekonuje ministerstwo.

Resort dodaje, że decyzja ta spotkała się z powszechnym uznaniem ekspertów. Transakcja była zgodna z prawem, gdyż zakup zbiorów Muzeum i Biblioteki Książąt Czartoryskich odbył się zgodnie z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych. Szczegółowo przyglądała się jej Najwyższa Izba Kontroli.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

muzeum, kolekcja, dama z gronostajem, czartoryscy
Czytaj także
Polecane galerie
Zbigniew
2018-04-14 21:04
Kolekcja nie mogła być wywieziona z Polski, ministerstwo kultury kłamie.
Alojz
2018-04-14 20:48
Śmierdzi przekrętem na całą Polskę i nie tylko....
as
2018-04-14 20:34
Wypożyczanie było zresztą głównym źródłem przychodów Fundacji. Jednocześnie wszelkie koszty związane z opracowaniem, konserwowaniem i udostępnianiem kolekcji ponosiło Muzeum Narodowe w Krakowie, co doprowadziło do sytuacji, w której jeden podmiot zarabia, a inny ponosi koszty utrzymania.
Coś tu kuźwa nie gra!!!!!Co to znaczy jeden zarabia a inny ponosi koszty!!!!!!Panie Gliński, chyba sąd Pana czeka. To tak jakby jedno dziecko miało dwóch biologicznych ojców?!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pokaż wszystkie komentarze (17)